Ważne
    Ostre starcia na wózkach

    Ostre starcia na wózkach

    Łukasz Respondek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Koła, niczym czołg, obudowane metalem uderzają w wózek rywala. Ten odskakuje i puszcza piłkę. Taki agresywny pressing jest w tej dyscyplinie najprostszym sposobem na zatrzymanie przeciwnika. A na tym nie koniec. Są upadki, ostre starcia i emocje, które w innych sportach uprawianych przez osoby niepełnosprawne nie są aż tak bardzo eksponowane. Publiczność, która przyszła w sobotę do Zespołu Szkół Salezjańskich w Świętochłowicach na finał Śląskiej Euroligi w Rugby na Wózkach mogła oglądać bardzo widowiskową rywalizację na wysokim poziomie.
    Zawodnik wjeżdża z impetem w obrońcę z przeciwnej drużyny. Ten przewraca się ze swoim wózkiem. Koledzy pomagają mu wstać. Na trybunach chwila grozy, a na placu gry nikt nie reaguje jakoś specjalnie. Bo rugbiści jeżdżący na wózkach to twardziele, którzy nie jeden podobny upadek mają już za sobą. - Kiedy ogląda się tych ludzi to określanie ich słowem niepełnosprawni wydaje się być mało trafionym- twierdzi Agnieszka Kowalik, z Ruchu Samorządowego Inicjatywy, który był jednym z organizatorów sobotnich zawodów. - Próbowałam jazdy na wózku i zdaję sobie sprawę jak wielkim wysiłkiem jest poruszanie się nim na podstawowym poziomie. A przecież ci zawodnicy są wyczynowcami.


    Rugby na wózkach to jedyny sport, który mogą uprawiać osoby z porażenie czterokończynowym. Celem rywalizacji jest zdobywanie punktów poprzez wjechanie z piłką w odpowiednie miejsce. Zadanie utrudnia zespół przeciwny, który różnymi metodami stara się przejąć piłkę. Specjalny wózek do tej dyscypliny kosztuje około 14 tysięcy złotych. - Wcześniej grałem w koszykówkę, ale to nie jest sport kontaktowy, w którym można się wyżyć. A to przecież każdemu jest czasem potrzebne -wyjaśnia Marcin Bawej, reprezentant Polski, który w barwach zespołu z Katowic został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem turnieju.-Tutaj, czym mocniej uderzysz w rywala tym lepiej. Jest to też jakaś forma rehabilitacji. Człowiek wychodzi z domu, rusza się, jeździ na turnieje i spotyka się z ludźmi- dodaje świętochłowiczanin, który w wypadku samochodowym złamał kręgosłup..

    Śląska Euroliga wystartowała w marcu. Zagrały w niej cztery zespoły: Sitting Bulls Katowice, SK Ostrawa, Jeźdźcy Borowa Wieś i Ragby Beskid. Mecze odbywały się w Knurowie i Ostrawie, a do decydującego starcia doszło właśnie w Świętochłowicach. W meczu o puchar zmierzyły się drużyny z Katowic i Ostrawy. Lepsi okazali się Górnoślązacy. Wygrali 49: 28 i po raz drugi w historii sięgnęli po puchar.- Potrzebny był nam taki sukces. Na początku roku zmarł Sławek Sękowski, legenda tej dyscypliny i nasz kolega z drużyny. Po tej stracie bardzo trudno było nam się podnieść. To zwycięstwo z pewnością pomoże nam się pozbierać -mówi Krzysztof Swoboda, trener Sitting Bulls. - Moi podopieczni wznieśli się dziś na wyżyny swoich możliwości -dodaje zadowolony szkoleniowiec.

    Zawodnicy odebrali puchary i nagrody indywidualne. Wręczył je prezydent Świętochłowic, który był pod dużym wrażeniem całej rywalizacji.- Jestem dumny, że u nas rozwija się taka dyscyplina. Ktoś mógłby powiedzieć, że niszowa, ale to jest sport ludzi z charakterem, którzy przezwyciężają swoje słabości i wkładają w to ogromny wysiłek - uważa Eugeniusz Moś.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama