W Chorzowie szok po napadzie na ministrantów

    W Chorzowie szok po napadzie na ministrantów

    Monika Pacukiewicz

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Ministranci w Chorzowie będą kolędować z alarmami w kieszeni. Jeśli ktoś zechce ich jeszcze raz skrzywdzić, chłopcy narobią wielkiego rabanu.
    To reakcja proboszcza na poniedziałkowe wydarzenia. Jak już pisaliśmy, siedmiu wyrostków, mających po 16-17 lat, zaatakowało dwóch ministrantów, którzy na klatce schodowej jednego z budynków przy ul. Truchana w centrum czekali na kolędującego księdza. Złodzieje chcieli skraść 13-latkom skarbonkę z datkami wiernych

    Napastnicy wybrali sobie łatwy cel - obaj ministranci mają po 13 lat. Młodzi bandyci chcieli wyrwać skarbonkę z datkami parafian. Ta jednak zaklinowała się na palcu jednego z chłopców. W efekcie ministranci zostali skopani po całym ciele i zbici po głowach.

    Ksiądz Emanuel Pietryga, proboszcz św. Jadwigi, z którym kolędowali chłopcy, jest bardzo przejęty tym wydarzeniem.

    Piotr Sielecki, rzecznik chorzowskiej policji, mówi, że pobicie ministrantów było jak na razie jednorazowym incydentem, dlatego policjanci nie planują objęcia ministrantów specjalną ochroną.
    Jednak dla proboszcza Pietrygi to już kolejne pobicie ministrantów. - W ciągu mojej dziesięcioletniej pracy w tej parafii było już jedno pobicie, choć nie w tym i nie w zeszłym roku. Doszło do niego na osiedlu Irys - przypomina ksiądz. Ulica Truchana i osiedle Irys są blisko siebie, to centrum Chorzowa - z głównej ulicy Wolności dojdziemy tam w parę minut.

    Kolęda w parafii św. Jadwigi zaczęła się w sobotę przed pierwszą niedzielą adwentu. Potrwa do stycznia. W tym czasie ksiądz i ministranci odwiedzą jakieś cztery i pół tysiąca mieszkań. Ksiądz Pietryga przyznaje, że sporo osób nie przyjmuje kolędy, w wielu kamienicach są pustostany. Między innymi z tych przyczyn ministranci nie mogą zawsze liczyć na pomoc lokatorów. W trakcie ostatniego napadu żaden z mieszkańców nie wyszedł pomóc bitym dzieciom.

    Aby zapewnić chłopcom ochronę, proboszcz kupił więc alarmy. W razie zagrożenia dzieciak pociągnie za zawleczkę i alarm zacznie wyć.

    W innej chorzowskiej parafii, w św. Józefie, ks. Antoni Klemens stara się mieć zawsze oko na ministrantów. Zdarza się też, że prosi o pomoc kościelnego. Wszystko po to, aby chłopcy nie zostawali sami. - Ja na szczęście nie miałem takiego wydarzenia - mówi ks. Klemens. - Ale u mnie się teraz porządniej robi niż w centrum miasta - dodaje.

    O dziwo, parafia św. Józefa jest w Chorzowie II, dzielnicy powszechnie uznawanej za jedną z gorszych w mieście.

    Policjanci złapali już 16-letniego Dawida R. z Chorzowa. Piotr Sielecki jest przekonany, że wyłapanie kolejnych chuliganów jest już tylko kwestią czasu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama