Kto wybuduje 18,3 km autostrady A1?

    Kto wybuduje 18,3 km autostrady A1?

    Beata Sypuła

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Do jutra, do godziny 9.00 będą się ważyły losy ponad tysiąca osób, głównie z województwa śląskiego, zatrudnionych przy budowie odcinka autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek na granicy czeskiej.
    Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk ma do tego czasu podjąć decyzję, czy wyrzucenie firmy Alpine Bau z budowy było zasadne. Konfederacja Pracodawców Polskich zaoferowała rolę mediatora, by zapobiec utracie setek miejsc pracy na Śląsku, tym bardziej, że podobne przypadki wymówienia robót mogą się zdarzyć także w przyszłym roku. Dofinansowane kwotą 127 mln zł nowoczesne laboratorium drogowe będzie bowiem na bieżąco wykrywało fuszerki drogowców.


    Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad jako inwestor odstąpiła od kontraktu z konsorcjum Alpine Bau GmbH na budowę 18,3 km autostrady A1 w połowie grudnia. - Obecnie stan zaawansowania prac budowlanych na tym odcinku A1 powinien sięgać 85 proc., a wynosi jedynie 50 proc.! Pełną winę za rozwiązanie kontraktu i czasowe wstrzymanie prac ponosi wykonawca robót - tłumaczył Lech Witecki, p.o. dyrektora GDDKiA. Według niego odstąpienie od kontraktu nie nastąpiło nagle. Całą inwestycję nadzorowały rady budowy z udziałem Generalnej Dyrekcji, niezależnego inżyniera, wykonawcy. Ten ostatni wielokrotnie podpisywał się pod protokołami stwierdzającymi opóźnienia i zapewniał o ich nadrobieniu. Według GDDKiA - nic w tym kierunku nie zrobił. Nie przedłożył też - chociaż zobowiązał się do tego - harmonogramu przyspieszenia prac.

    - W tym samym czasie prace na sąsiednim 16-kilometrowym odcinku budowanym przez konkurencyjną firmę i rozpoczęte rok później, o osiem miesięcy wyprzedziły postępy prac na odcinku budowanym przez Alpine Bau - argumentuje Lech Witecki.

    Z taką decyzją austriackie konsorcjum się nie zgadza i oczekuje, że minister infrastruktury Cezary Grabarczyk nie podtrzyma decyzji GDDKiA. Dla Alpine Bau oznacza ona bowiem utratę nie tylko frontu robót z sowitą zapłatą, ale też karę w wysokości 15 procent wartości kontraktu, czyli około 40 mln euro. Jarosław Duszewski, koordynator budowy z Alpine Bau zadeklarował w imieniu firmy gotowość do rozmów i gwarancję ukończenia odcinka rok wcześniej, niż planowała GDDKiA - bo już wiosną 2011 r. Tyle że nikt z tą firmą już rozmawiać nie chce.

    Funkcjonujący na Śląsku pracodawcy alarmują, że decyzja GDDKiA oznacza utratę miejsc pracy dla przeszło 1300 osób - napisał do ministra infrastruktury Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, która oferuje własne zaangażowanie w spór - w charakterze mediatora.
    - Dziś mamy taką sytuację, że 29 grudnia dziesiątki polskich firm i setki polskich rodzin staną w obliczu ekonomicznego kataklizmu - tłumaczy Malinowski.

    Na razie Ministerstwo Infrastruktury nie wypowiada się co do celowości mediacji. Lech Witecki uważa, że zaufanie do wykonawcy zostało na tyle zachwiane, iż minister Grabarczyk ma podobną ocenę prac wykonywanych przez konsorcjum Alpine Bau i raczej decyzji nie zmieni.

    Co to oznacza dla licznych podwykonawców pracujących dla konsorcjum? Brak pracy przez wiele miesięcy. GDDKiA do marca 2010 roku ma przygotować projekt ukończenia prac, tak, by budowa została ukończona w marcu 2012 roku.

    - To nie pierwszy przypadek, że duża firma międzynarodowa nie traktuje swoich obowiązków wystarczająco poważnie - zauważa poseł Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. - Realizacja zadań publicznych, takich jak budowa dróg, wymaga stosowania przejrzystych reguł.

    GDDKiA ostrzega, że będzie prowadziła nieustający monitoring prowadzonych prac na wszystkich odcinkach budowanych dróg - w 2010 roku przewidziane jest rozpoczęcie prac na 1250 kilometrach. Badanie ich jakości będzie na bieżąco prowadzone dzięki nowoczesnemu laboratorium i nadzorowi. W czerwcu 2010 roku, po zbadaniu jakości kolejnych odcinków może się okazać, że już wybudowane drogi będą musiały być poprawione. Pozwoli na to również termin gwarancji, branych na siebie przez wykonawców. Przygotowywane nowe umowy przewidują, że będzie ona trwała 5 lat, a nie rok.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      koniec z cwaniactwem

      miki22 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      i bardzo dobrze oni myśleli że będą nadal odwalać fuchy za ciężkie pieniądze a 5-cio letni czas gwarancji też niejednej firmie da do myślenia zanim przystąpi do przetargu a doobrych robotników...rozwiń całość

      i bardzo dobrze oni myśleli że będą nadal odwalać fuchy za ciężkie pieniądze a 5-cio letni czas gwarancji też niejednej firmie da do myślenia zanim przystąpi do przetargu a doobrych robotników napewno zatrudni nowa firma...zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama