Religa wciąż ratuje życie

    Religa wciąż ratuje życie

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Ryszardowi Jarnutowskiemu wszczepiono urządzenie wspomagające krążenie
    1/3
    przejdź do galerii

    Ryszardowi Jarnutowskiemu wszczepiono urządzenie wspomagające krążenie
    ©Fot. Mikołaj Suchan

    Na pomysł stworzenia urządzenia przed piętnastoma laty wpadł nieżyjący już profesor Zbigniew Religa, który szukał sposobów, by ratować życie pacjentów oczekujących przez wiele miesięcy na transplantację. Słabe serca chorych nie były w stanie samodzielnie pracować. Wielu z nich nie doczekawszy się przeszczepu umierało. Pierwsze komory pracowały po kilka, kilkanaście dni, kolejne przez kilka miesięcy. Dawały czas na znalezienie odpowiedniego dawcy i pozwalały na regenerację mięśnia sercowego. Do dziś pomogły dwustu chorym.

    Na swoje nowe serce i to właśnie dzięki komorom Religi doczekał się Paweł, u którego 19 listopada, w 358. dniu wspomagania przez komory, przeprowadzono transplantację. Tak długo dzięki wynalazkowi, któremu patronował prof. Religa, jeszcze nikt przeżył! To rekord, z którego wybitny kardiochirurg może być dumny. Najcenniejszy po nim spadek.

    - Pawłowi pomógł Religa z nieba, medycyna i technika - wzruszał się prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Wczoraj Paweł z nieśmiałym uśmiechem na ustach dziękował lekarzom i pielęgniarkom za życie i opiekę. W szpitalu bardzo się zadomowił. Żeby zabić nudę, prowadził bloga i sklejał modele statków. Jeden z nich, najpiękniejszy galeon, nazwał imieniem i nazwiskiem swojego dobrego ducha i lekarza Jerzego Pacholewicza.

    - Bardzo się ze sobą zżyliśmy. Będziemy się spotykać na kontrolach. Jestem dumny z Pawła, że wytrzymał trudy leczenia, bo bywały niełatwe chwile - twierdzi dr Pacholewicz. I dodaje: Paweł to świetny matematyk, a poza tym nie ma krzyżówki, której by nie rozwiązał.

    Dziś Paweł jedzie do domu. Przede wszystkim zamierza się porządnie wyspać. - Urządzenie cały czas wydawało jakieś dźwięki i nie było szans na spokojny odpoczynek - mówi chłopak.

    W Gorzowie czeka na niego cała rodzina, która ma wspaniały powód do świętowania nadchodzącego roku. Na razie jednak, ze względu na ryzyko zakażenia, Paweł nie może spotykać się z kolegami. A tęskni do nich ogromnie, bo przez ostatni rok jego najwierniejszym towarzyszem była maszyneria, która zmuszała chore serce do pracy. Każdy spacer, poza malutki pokoik w zabrzańskim Centrum, przypominał skomplikowaną operację. Oprócz Pawła i opiekującej się nim pielęgniarki trzeba było ciągnąć za sobą ogromny sprzęt tzw. jednostkę napędzającą, dzięki której pracowały komory.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama