Antybohater, który wyprzedził swój czas

    Antybohater, który wyprzedził swój czas

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Minęła 43. rocznica śmierci Zbigniewa Cybulskiego, jednego z największych polskich aktorów. Za życia był artystą popularnym, ale niewykorzystanym, co boleśnie odczuwał, bezskutecznie czekając na interesujące propozycje. Prawdziwe uznanie dla jego talentu przyszło dopiero po tragicznej i bezsensownej śmierci, gdy nagle okazało się, że pewnych postaci nikt nie potrafi zagrać tak, jak on.
    To była zresztą nie tyle kwestia warsztatu, co jego silnej i niepowtarzalnej osobowości.

    Nie uciekł od postaci Maćka
    Zbigniew Cybulski zagrał w trzydziestu pięciu filmach, kilkunastu przedstawieniach teatralnych i telewizyjnych. Przyjaciele wspominali go jako człowieka o wielkim poczuciu humoru i wielbiciela surrealistycznych żartów. Lubił żyć chwilą i raczej nie nadawał się na symbol wypalonego wojną pokolenia. A jednak na zawsze pozostał Maćkiem Chełmickim z Popiołu i diamentu Andrzeja Wajdy, choć długo i z determinacją walczył o przełamanie wizerunku straceńca na śmietniku dziejów. Mimo że stworzył potem kilka ról wybitnych - m.in. w Salcie i w Rękopisie znalezionym w Saragossie - oraz kilkanaście bardzo dobrych postaci komediowych, Maciek przylgnął do niego na zawsze.

    Ale też w Polsce końca lat 50. XX wieku postać rozchwianego emocjonalnie młodego mężczyzny o wojennej przeszłości była na ekranie całkowitą nowością. Dodatkowo zadziałała silna indywidualność Zbyszka (tej formy imienia używał najczęściej) i jego oryginalny sposób budowania roli. A dokładniej: antygrania, Cybulski był bowiem jednym z pierwszych polskich aktorów przełamujących na ekranie teatralny sposób mówienia i działania bohatera.

    Aktor urodził się 3 listopada 1927 w Kniażach koło Stanisławowa (dziś Ukraina), zaś lata wojny - która rozdzieliła go z rodzicami - spędził głównie w Warszawie.

    Katowice, jedno z miejsc na ziemi
    Przed przeprowadzką do Katowic, gdzie rodzina aktora zapuściła korzenie na długo, był jeszcze Dzierżoniów, w którym Zbyszek zdał maturę. Na miejsce studiów wybrał Kraków, ale nie mógł się zdecydować na konkretny kierunek. Najpierw była Akademia Handlowa (wydział konsularny), potem dziennikarstwo. W końcu zdecydował się na wydział aktorski (anegdota głosi, że na egzamin wstępny przyszedł w krótkich spodenkach). Szkołę teatralną skończył w 1953 roku.

    Tuż po studiach wyjechał na Wybrzeże wraz z grupą młodych ludzi, na czele której stała Lidia Zamkow. Debiutował w Teatrze Wybrzeże rolą Ferdynanda w Intrydze i miłości Fryderyka Schillera, ale wielka klasyka nie była jego powołaniem. Podobnie jak Bogumiła Kobieli, który był Cybulskiego największym przyjacielem; dosłownie do śmierci. Potwornym zrządzeniem losu, obydwaj aktorzy zginęli tragicznie w przeciągu kilkunastu miesięcy.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama