Rupieciarnia po komunie

    Rupieciarnia po komunie

    Beata Sypuła

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Zimą rury pękają ciepłownikom. Sieć elektryczna rwie się energetykom jak pajęcza nić. Wiosną guliki nie przepuszczają do kanalizacji nadmiaru wody spływającej ulicami.
    To samo dzieje się latem i jesienią podczas ulew zalewających całe osiedla. W skwarny lipiec i lutą zimę pękają tory.

    Każda pora roku jest u nas dobrą okazją, by pokazać walkę z nieujarzmionymi żywiołami i cierpiącymi ludźmi: marzną, zalewani są przez deszcze i powodzie, nie mogą dojechać, bo tkwią w szczerych polach. Do znanych nam żywiołów należy jednak jeszcze doliczyć dwa: biurokrację, czyli opieszałe urzędolenie i pseudopatriotyczną ochronę "sreber rodowych", czyli tzw. dbałość o interes narodowy.

    W czym się to przejawia? Widać to wtedy, gdy nawiedzają nas żywioły. Pokazały nie tylko lichotę materialną, ale i mentalną. Sieć wodociągową odziedziczyliśmy po Niemcu, który zakładał ją na początku ubiegłego stulecia. Trakcję elektryczną - po Bierucie, kiedy przeprowadzano obowiązkową elektryfikację miast i wsi. Wodociągi - po Gomułce, a drogi - po Gierku. W wielu miejscach od tamtych czasów nie zmieniło się nic. To jasne, że nie da się schować wszystkich kabli w ziemi - bo tego nie robią nawet najbogatsi. Ale już w miastach niemieckich, holenderskich czy brytyjskich nie widuje się jaskółek siedzących na drucie, bo to zbyt ryzykowna i kosztowna zabawka dla odbiorców energii. Tam nie prowadzi się trakcji elektrycznej środkiem lasu i wycina drzewa, które mogą runąć i ją zerwać.

    My mamy inną optykę. Wiadomo: koszty. Jednak inwestor ich nie poniesie, giełda nie przyniesie. U nas wszelkie sieci należą do państwa i nie są przeznaczone na sprzedaż - jako zbyt cenne dobro narodowe. Teraz to dobro przestało dawać jakikolwiek pożytek dziesiątkom tysięcy mieszkańców. Kto jeszcze nie wie, że państwo (ubrane czasem w szaty samorządu) jest kiepskim właścicielem? Niestety, wciąż w zbyt wielu branżach nawet nie szuka się śmiałka, który mógłby właścicielowi zdjąć z piersi ciężar "sreber rodowych". Dlatego musimy żyć jak za króla Ćwieczka: niezbędne wiadro z wodą i świeczka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama