Sherlock Holmes

    Julita Adamiuk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Nowe oblicze słynnego angielskiego detektywa
    nasza ocena****
    USA/Wlk. Brytania, 2009, komedia/przygodowy, reż. Guy Ritchie, wyst. Robert Downey Jr., Rachel McAdams, Jude Law, dyst. Warner


    Detektyw Sherlock Holmes wymyślony przez Sir Arthura Conan Doyle'a pod koniec XIX w. jest bodaj pierwszym superbohaterem, który na dodatek łapie rzezimieszków dzięki ostremu umysłowi, a nie magicznym mocom. Jest ikoną popkultury o sile rażenia Michaela Jacksona i wytworności Jamesa Bonda.
    Znany z dociekliwości, spostrzegawczości i niebywałej umiejętności dedukcji. I żaden przestępca, na którego detektyw wraz z doktorem Johnem Watsonem zagną parol, nie będzie śmigał bezkarnie po Londynie.

    Dlatego także bezlitosny lord Blackwood, którego mordercze zapędy i namiętny romans z czarną magią zamieniły miasto w przedsionek piekła, ląduje w końcu w ciupie. Nim zadyndał na stryczku, napędził stracha współwięźniom i strażnikom opowieściami o swoich konszachtach z potężnymi siłami ciemności, które nie pozwolą mu zginąć. Wiadomo - złego diabli nie biorą. Gdy więc rzekomo lord powstaje z grobu, Holmes musi ponownie się zmobilizować, by zapuścić się tam, gdzie nikt inny nie dotrze, znaleźć to, co inni przeoczą i udaremnić spisek Blackwooda mający zniszczyć kraj. Tam gdzie nie sprawdzi się logika czy siła perswazji detektywa, cuda zdziała jego precyzyjny prawy sierpowy. Bo Holmes w najnowszym wydaniu to szelmowany, trochę bufonowaty jegomość, którego umysł chodzi jak burza, ma szerokie zainteresowaniach (do których zaliczają się także przebieranki) i powalające umiejętności walki wręcz. Nie mogło być inaczej skoro pieczę nad filmem sprawował Guy Ritchie, facet od dynamicznego kina akcji, autor "Przekrętu" i fan Holmesa od najmłodszych lat.

    - Ten film pokazuje Holmesa od nieznanej wcześniej strony, bliższej oryginalnemu tekstowi. Poprzednie ekranizacje przygód detektywa na przestrzeni ostatnich lat zmieniły te opowiadania w coś przypominającego detektywistyczny film noir, jednak w swojej istocie są to książki przygodowe - twierdzi producent Joel Silver.
    - Próbowaliśmy oddać postać Holmesa taką, jaka według nas była u źródła, bardziej ekspresywną - przyznaje Ritchie. Dlatego Holmes w interpretacji Roberta Downyeya Jr. różni się od tego granego w serialu przez Jeremy'eego Brettema. To nie dżentelmen, ale nieogolony obdartus o ironicznym dowcipie, który przed codzienną nudą ucieka w dziwaczne eksperymenty i nie sprowokowany unika kontaktu z ludzkością, w tym z narzeczoną Watsona, którą widzi jako zagrożenie długoletniej przyjaźni z doktorem. Także inne postacie pokazują nowoczesne oblicze choć z nutką klasyki.

    A sama fabuła została potraktowana przez twórców z typową dla nowego Holmesa dezynwolturą. Jest szybko, dramatycznie i z sensem. Lekkie pióra scenarzystów gwarantują wciągającą intrygę poprzetykaną rzucanymi co rusz dowcipami. A brudny Londyn rewolucji przemysłowej tworzy namacalny klimat tajemnicy podkreślony przez dobrą muzykę Hansa Zimmera. To po prostu dobra i niegroźna zabawa ("Sherlock Holmes" jest pierwszym filmem Ritchiego, który nie otrzymał w USA najwyższej kategorii wiekowej) w doborowym towarzystwie. Robert Downey Jr. jako Holmes to strzał w dziesiątkę. Charyzmatyczny, jednocześnie bystry i postrzelony ma siłę przyciągania podobną do kapitana Jacka Sparrowa czy serialowego House'a, co przyniosło mu nominację do Złotego Globu. Z Judem Lawem jako Watsonem (tutaj profesjonalistą i twardzielem, który wziął na siebie brzemię sprowadzania krnąbrnego Holmesa na ziemię) doskonale rozumieli się poza planem, co zaowocowało świetnym wyczuciem komediowym na ekranie. W scenach ich ciętych, słownych utarczek przypominają przekomarzanie się starego, dobrego małżeństwa, gdzie z biegiem lat cechy charakteru jednego potrafią doprowadzić do wrzenia drugie. Rachel McAdams jako Irene Adler z wdziękiem roztacza urok przebiegłej lisicy, która rozpycha się łokciami w męskim świecie. Po kobiecemu czarująca, a po męsku buńczuczna sprawia, że krew odpływa z mózgu wiktoriańskim Anglikom i nawet Holmes ma problemy z kojarzeniem faktów w jej obecności. A ta umiejętność jest konieczna w starciu z diablo niebezpiecznym, mrocznym lordem Blackwoodem, którego zagrał ulubiony aktor Ritchiego Mark Strong, pamiętny Archie z Rock'n'rolli.

    Ritchie stosuje ryzykowne zagrania, ale panuje nad całością. Akcja w pomysłowy sposób rozjeżdża się czasowo. Wydarzenia prezentowane są z różnych perspektyw, co daje szerszy pogląd na sprawę jednocześnie ją komplikując i zachęcając widza do zabawy w detektywa i rozwikłania intrygi. Pojawiają się przyspieszenia i spowolnienia obrazu, które wcale nie męczą. Ritchie stworzył pomost między klasyką i współczesnością, co dodaje opowieści świeżości i zaostrza apetyt na kontynuację przygód Holmesa, w której ponoć pojawi się Brad Pitt. Oj, będzie się działo!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama