Matki nie są od zapominania

    Matki nie są od zapominania

    Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Stefania Kaputa wierzy, że milicjant, który zastrzelił jej syna poniesie sprawiedliwą karę
    1/4
    przejdź do galerii

    Stefania Kaputa wierzy, że milicjant, który zastrzelił jej syna poniesie sprawiedliwą karę ©Fot. Mikołaj Suchan

    Stefania Kaputa mieszka dzisiaj w tym samym domu, w którym urodziła Ryśka i gdzie widziała go po raz ostatni; w Sosnowcu, przy jednej z głównych ulic. Kiedy wychodził stąd 27 stycznia 1982 roku zatrzymał się na chwilę i powiedział: - Spokojnie, mama, ja na pewno wrócę. Spojrzała na niego; ładny chłopak, ale już mężczyzna, skończył 21 lat. Szedł do dziewczyny. Nie martwiła się, kiedy nie wrócił na noc.

    Najnowsza ekspertyza mówi, że chłopak nie zginął od strzału oddanego przez milicjanta z odległości 20 metrów, ale zaledwie kilku centymetrów

    Drugi miesiąc trwał stan wojenny, nocą po ciemku lepiej nie chodzić. Ale Rysiek był dorosły, pracował.
    Pomyślała, że ma kłopoty, gdy w południe wtargnęli do mieszkania milicjanci i zrobili rewizję w jego pokoju. Bez słowa zabrali zegarek. Potem wrócili. Oddali zegarek. Jeden z nich odezwał się: - Nie kradziony. Aha, a pani syn został zastrzelony na ulicy. Uciekał przed milicją.

    Po 28 latach sprawa trafiła w końcu do Sądu Okręgowego w Katowicach. Akt oskarżenia przygotował katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

    Zrobił egzekucję
    Stefania przez te lata nawet za bardzo się nie postarzała. Nadal jest silna, mocnej budowy, patrzy prosto w oczy. Uparta. Sama wychowała trzech synów. Mieli przed nią respekt. Starszy Andrzej, górnik, dzisiaj na emeryturze. Rysiek dostał pracę w Milmecie, w fabryce łożysk tocznych. Oddawał całą pensję matce; wiedział bez gadania, że tak trzeba. Grzesiek miał wtedy osiem lat. Trzymała ich krótko, żeby na ludzi wyszli. I dawała sobie radę, aż do tamtego styczniowego dnia.

    - Harowałam ciężko na dzieci. I ledwo mi syn wyrósł, jakiś drań przykłada mu broń do głowy i zabija na ulicy? Zrobił sobie egzekucję. A potem myśleli, że matka o tym zapomni. Może z żalu umarła? I tej śmierci nie trzeba będzie wyjaśniać. Ale ja żyję i nie zapomniałam - mówi twardo Stefania.
    1 3 4 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama