Jak jest zima, to musi być zimno

    Jak jest zima, to musi być zimno

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Jak jest zima, to musi być zimno
    1/5
    przejdź do galerii
    Pociągi albo w ogóle nie kursowały, albo miały wielogodzinne opóźnienia. Oblodzone drzewa przewracały się pod naporem śniegu, uszkadzając linie przesyłowe. Konary blokowały też niektóre drogi, inne przez wiele godzin były nieprzejezdne, bo nie miał ich kto odśnieżyć. Zamknięto kilkadziesiąt szkół. Tysiące ludzi zostało bez prądu i wody. To nie scenariusz filmu katastroficznego, ale krajobraz po zaledwie kilku dniach opadów śniegu w naszym regionie.
    A przecież zima wcale wyjątkowo ostra nie jest. Pamiętamy i bardziej mroźne, i bardziej śnieżne. Zbiorowa histeria, nieudolność drogowców, kolejarzy i energetyków, czy może po prostu śnieżna apokalipsa?

    Zstępują na nas trzy fale zimnego powietrza. To zdarza się bardzo rzadko

    - Nie ma prądu, krany suche. Wodę dla zwierząt w beczce wożę z rzeki. Mam problem z dojeniem krów. Przyzwyczajone do elektrycznej dojarki nie pozwalają się dotknąć. Wariują i kopią. Zaczynają chorować. Mleka ze skupu nie odebrali, bo nie dało się do nas dojechać. Będę musiał wylać. Stratny będę co najmniej ze dwa tysiące. To katastrofa. Ale jakoś radzić sobie muszę - żalił się nam Ryszard Adamczyk, rolnik z Jeziorowic.

    Krzysztof Głowania z Pilicy krowy doił podłączając aparaturę pod akumulator ciągnika. Zaradnością wykazał się też zięć Krystyny Bodnar-Miler z Żarek Letniska. - Uruchomił piec do centralnego ogrzewania, który nie działa bez prądu, podłączając go samochodu. Dzięki temu nie marzniemy - cieszyła się pani Krystyna.

    W najgorszym momencie w województwie śląskim bez prądu było prawie 90 tysięcy gospodarstw. Głównie na północy regionu i w powiatach będzińskim i zawierciańskim. Ich mieszkańcy nagle cofnęli się niemal do średniowiecza. Najbardziej poszukiwanymi i pożądanymi towarami stały się świece, zapałki, łopaty do odśnieżania i agregaty prądotwórcze. Dlaczego doszło do takiej sytuacji?
    Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej przypomina, że nie po raz pierwszy mamy problem z brakiem energii.
    - Proszę przypomnieć sobie wichury z października ubiegłego roku. Bez zasilania było wtedy w Polsce 700 tysięcy osób. Teraz mamy drugą taką trudną sytuację - mówi prof. Popczyk. Dodaje, że przyczyną tego nie jest zły stan sieci, a już na pewno nie przyczyną główną.
    - One może nie są w rewelacyjnym stanie, ale też nie w najgorszym. Gdyby takie mieli Amerykanie, byliby zachwyceni - podkreśla.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama