Beata Marciniak
W czwartek zastrajkowali pracownicy dwóch szpitali wojewódzkich w Częstochowie. Na godzinę od łóżek pacjentów odeszli lekarze i pielęgniarki z Tysiąclecia i Parkitki.
Pracownicy Tysiąclecia przez godzinę okupowali szpitalną świetlicę
(© Fot. Waldemar Deska)
To protest przeciwko połączeniu obu placówek. Decyzję o fuzji szpitali podjął Sejmik wojewódzki w październiku ubiegłego roku. Szpitale mają być jednym organizmem od 22 stycznia. Związki zawodowe w referendum opowiedziały się przeciwko fuzji
Wczoraj na oddziałach zostali tylko ordynatorzy, lekarze dyżurni i pielęgniarki oddziałowe, aby zapewnić pacjentom podstawową opiekę. Personel Parkitki przez godzinę okupował aulę.
Pacjenci słysząc o zapowiedzi strajku już wcześnie rano przyszli do przychodni. - Mam wizytę u kardiologa. Mój mąż jest po operacji serca, ja też mam kłopoty i musimy być pod stałą kontrolą - opowiadała nam częstochowianka Anna Bociąg. - Nie wiem czy to połączenie to dobra decyzja. Takiego kolosa nikt nie udźwignie, ucierpimy na tym my pacjenci . Będą coraz dłuższe kolejki do specjalistów - zastanawiała się głośno.
Strajkującym lekarzom i pielęgniarkom nie podoba się, że Kazimierz Pankiewicz, kierujący połączeniem dyrektor Parkitki nie godzi się na pakiet gwarancji pracowniczych. - Nie mamy konkretnych informacji na temat połączenia. Nie ma żadnego biznesplanu. Jak dojdzie do fuzji, pogorszą się warunki pracy, bezpieczeństwo pacjentów i dostępność do lecznictwa - wylicza dr Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca związków zawodowych lekarzy. - Jeżeli polikwidują oddziały, przybędzie pacjentów, a nas jest za mało do ich obsługi. Zostaną obcięte kontrakty i będą zwolnienia.
Związkowcy twierdzą, że początkowo dyrektor Pankiewicz obiecywał, że nie będzie zwolnień. Potem, że zwolnienia czekają m.in. dział administracji i zatrudnionych emerytów. Teraz liczba przewidzianych do zwolnienia osób może wzrosnąć do 250. Kolejny zarzut to brak zagwarantowanych funduszy na połączenie. Planuje się przenoszenie oddziałów z jednego szpitala do drugiego do wyremontowanych pomieszczeń.
- Od marszałka tych pieniędzy nie dostaniemy - twierdzą związkowcy z Tysiąclecia. - Połączony szpital sam ma je wypracować.
Pracownicy Tysiąclecia skierowali sprawę do Sądu Administracyjnego. Chcą unieważnienia uchwały sejmiku o fuzji, bo nie była ona konsultowana z forum związków zawodowych. Wyrok Sądu Administracyjnego jeszcze nie zapadł. Dyrektor Pankiewicz zapowiedział, że żadnego pakietu gwarancji pracowniczych nie podpisze. Natomiast wszystkim nieobecnym przez godzinę z powodu strajku potrąci stosowną kwotę z wynagrodzenia.
- Dyrektor będzie rozmawiał ze związkami w przyszłym tygodniu - zapewnia Magdalena Sikora, rzecznik WSzS.
Pomocna dłoń z lewej strony dla strajkujących
Krzysztof Matyjaszczyk, przewodniczący Rady Miejskiej SLD zaapelował do władz samorządowych i powiatowych o wspólne działanie przywracające samodzielność obu szpitali. Wezwał zarząd i sejmik woj. śląskiego do weryfikacji stanowiska i zaprzestania działań szkodliwych dla mieszkańców subregionu. Jego zdaniem niezrozumiałe kontynuowanie prac zmierzających do łączenia tych jednostek spowoduje negatywne następstwa, za które odpowiedzialność ponosi Platforma Obywatelska, której głosami podjęto decyzję o połączeniu szpitali.