To była koleżeńska przysługa

    To była koleżeńska przysługa

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Były prezes Rudzkiej Spółki Węglowej Zbigniew Baranowski zaprzeczył przed komisją śledczą, by wziął od Barbary Blidy pieniądze, które miały być łapówką za umorzenie odsetek Agencji Handlowej Barbary Kmiecik od nieterminowej płatności przy zakupie w spółce węgla.
    - Jednoosobowo nie mogłem tego uczynić, wymagana była uchwała zarządu spółki - wyjaśniał Baranowski.

    Katowicka prokuratura chciała postawić Blidzie korupcyjne zarzuty w śledztwie dotyczącym tzw. afery węglowej, bo pośredniczyła w przekazaniu Baranowskiemu 80 tys. zł. Pieniądze miały pochodzić od Barbary Kmiecik, bliskiej znajomej Blidy. W śledztwie Kmiecik zeznała, że poszła do prezesa i zaproponowała mu umorzenie, a on "dał odczuć, że żąda ode mnie pieniędzy". Tak domniemywała Kmiecik. Nie pamiętała, ile wynosiły wtedy odsetki. "Kwota, którą ostatecznie przekazałam, była końcówką jakiejś kwoty i było to 80 tys. zł".

    Prezes miał ją wówczas zaszantażować. Spytał wprost: kto bierze łapówki w Rudzkiej Spółce Węglowej? Do czasu ujawnienia tych informacji nie chciał z nią rozmawiać.

    Baranowski, przesłuchiwany wczoraj przez komisję śledczą, badającą okoliczności samobójczej śmierci Barbary Blidy, potwierdził, że do takich rozmów doszło. Gdy objął stanowisko prezesa RSW, doprowadził do zmiany niekorzystnej dla firmy umowy z agencją B. Kmiecik. Domyślił się, że jej częste wizyty w dziale marketingu mogą wiązać się z szukaniem przychylności. Zmienił obsadę tego działu. W śledztwie węglowym Kmiecik zeznała: "Po jakimś czasie Barbara powiedziała, że on [Baranowski] się zgodził", że pieniądze w sprawie umorzenia odsetek ma przekazać jej, tzn. Blidzie, a ona przekaże dalej. Pieniądze pobrała z Agencji Handlowej za zgodą wspólników. "Blida kopertę zwyczajnie schowała. Do nikogo nie dzwoniła. (...) ale ona z tego nic nie miała, przynajmniej o tym nie wiem" - tłumaczyła. "Dla mnie zachowanie Basi Blidy było przysługą koleżeńską" - dodała Kmiecik.

    Odniosła też wrażenie, że od tego momentu kontakt z Baranowskim zmienił się na lepsze, więc Kmiecik przypuszczała, że pieniądze dostał. Odsetek jednak nie umorzył i zostały objęte postępowaniem układowym. Dom Zbigniewa Baranowskiego przeszukano 25 kwietnia 2007 r., w dniu, w którym agenci ABW przyszli po Barbarę Blidę do jej siemianowickiego mieszkania. Baranowski dostał wezwanie na przesłuchanie do katowickiej prokuratury na godz. 11. Ostatecznie śledztwo w jego sprawie zostało umorzone w listopadzie 2007 r. z powodu braku dowodów. Wspominając wczoraj Barbarę Blidę, powiedział: - Dobrze ją znałem, to była dobra kobieta. Przypomniał, że Barbara Blida była niezadowolona z umowy z Barbarą Kmiecik na wynajem jej domu w Szczyrku.

    Jakiś czas przed zatrzymaniem byłej posłanki SLD, Baranowski otrzymywał informację, że prokuratura "coś na niego szykuje". Nie dawał tym pogłoskom wiary. Słyszał trzaski w słuchawce, ale nie przypuszczał, że to rezultat podsłuchów.

    - Przesłuchanie Baranowskiego dowodzi, jak słabym materiałem dowodowym dysponowała prokuratura w chwili zatrzymywania Blidy - mówi Marek Wójcik z komisji śledczej.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo