Ale zamiast na Alaskę łatwiej wybrać się w Beskidy, gdzie od piątku z bliska można oglądać najlepszych maszerów Starego Kontynentu oraz ich niezwykle szybkie i wytrzymałe psy.
Prawie tysiąc czworonogów i ponad 150 zawodników z 15 krajów bierze udział w największej imprezie tej zimy w Beskidach - mistrzostwach Europy w wyścigach psich zaprzęgów na śniegu. Po raz drugi, po 7-letniej przerwie, Polska jest gospodarzem tych zawodów.
Na Kubalonce w okolicy stadionu zimowego powstało miasteczko maszerskie złożone z camperów, jakimi przybyli uczestnicy oraz specjalnych przyczep dla psów. Z bliska można zobaczyć, jak wygląda życie maszera i jego zwierząt. Czworonogi najczęściej przypięte są smyczą do specjalnych zapięć. Przed obozowiskiem stoją sanie, miski na pokarm dla psów, urządzenia do podgrzewania pokarmu, sprzęt do smarowania płóz i koniecznie flaga kraju, jaki maszer reprezentuje.
- Po raz pierwszy czuję się w Polsce na zawodach tak, jak w Skandynawii czy Alpach - mówi Igor Tracz, jeden z reprezentantów Polski, który ma w dorobku tytuł mistrza Europy.
Tracz ze swoimi psami ma swój obóz na terenie zawodów. Przyznaje, że to wygodne, choć pracy przy obozowisku jest dużo.
- Wstajemy przed siódmą rano. Mamy określone godziny karmienia psów. Wszystko po to, by pokarm został wchłonięty przez organizm psa i strawiony. Potem smarowanie płóz, dobieranie smarów do rodzaju śniegu, konfiguracja wpięcia psów. Czynników, które decydują o tym, jak pójdzie na zawodach, jest mnóstwo - nie ukrywa.
Ale nawet najlepsi zawodnicy z najlepszymi psami i najlepszym sprzętem nie mogą być pewni sukcesu. W piątekw nocy jeden z psów Igora Tracza zachorował i zawodnik musiał zastąpić go rezerwowym. A podczas biegu, zaprzęg czterech psów jadąc z prędkością około 50 km na godz., dwa razy wypadł z zakrętu, tracąc kilkanaście cennych sekund.
- Trasa jest techniczna i trudna, ale błąd zawsze leży po stronie człowieka, a nie psa. Pech chciał, że mokry śnieg na saniach podczas jazdy w lesie zamarzł i trudno było utrzymać równowagę na śliskiej płozie - podkreślał Tracz.
Wyścigi psich zaprzęgów potrwają do niedzieli. Greystery (krzyżówki wyżłów niemieckich i wyścigowych chartów), alaskan husky, psy grenladzkie, euro dogi czy scandinavian dogi na Kubalonce można oglądać dziś i jutro od 9.00. Wstęp wolny.
Organizatorzy sugerują, by kibice zostawiali swoje auta w Wiśle lub Istebnej, a na Kubalonkę, gdzie miejsc parkingowych brakuje, dojeżdżali komunikacją miejską (PKS, Wispol).