Solidarność wbija klin w koalicję

    Solidarność wbija klin w koalicję

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Śląsko-dąbrowska Solidarność w kampanii prezydenckiej może odegrać decydującą rolę i zamieszać nie tylko w naszym regionie.
    Jeśli związkowcy zaczną umiejętnie grać problemami górnictwa na włosku zawiśnie nawet koalicja PO - PSL, które w ramach podziału łupów otrzymało kontrolę nad tą dochodową branżą. Dochodową, bo warto wspomnieć choćby 2 mld złotych jakie z tytułu podatków PIT, CIT i VAT z Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego zasiliły w 2009 roku budżet państwa .

    Stawką w tej grze jest oczywiście reelekcja Lecha Kaczyńskiego, dla którego związek jest najsilniejszym sprzymierzeńcem. Szczególnie zaś w województwie śląskim, gdzie sojusz ten trwa ponad głowami posłów Prawa i Sprawiedliwości.

    Górnicza Solidarność niecierpliwie oczekuje na reakcję wicepremiera gospodarki Waldemara Pawlaka, do którego związkowcy zwrócili się w piśmie o pilne spotkanie.
    Dominik Kolorz, szef komisji górnictwa węgla kamiennego, nie ukrywa, że chce dwustronnych negocjacji. Tylko one usatysfakcjonują związkowców zniecierpliwionych faktem, że wbrew obietnicom nie wykorzystuje się dobrej koniunktury, że nie inwestuje się w wydobycie. Solidarność ma precyzyjnie ustalony plan działań. - Ale nie będziemy negocjować z premierem Pawlakiem za pośrednictwem mediów - podkreśla Kolorz. Daje jednak jasno do zrozumienia, że partnera do jakichkolwiek negocjacji widzi właśnie w Pawlaku.

    Tym samym odrzuca pomysł jaki zaświtał w głowach polityków PO, by odebrać kontrolę nad górnictwem Polskiemu Stronnictwu Ludowego. Dla związkowców PSL jest partnerem przewidywalnym. - W tej sprawie premier Pawlak może na nas liczyć - uśmiecha się Kolorz szelmowsko.

    Zaiste Platforma w województwie śląskim zapłaciła ogromną cenę za stworzenie koalicji z ludowcami, godząc się na pozbawienie jakichkolwiek wpływów w górniczej branży. Jak mówi nam jeden z prominentnych polityków PO z województwa, szanse by przejąć kontrolę nad górnictwem w tej kadencji są nierealne.

    -To zazdrośnie strzeżona domena wpływów na obsadzanie intratnych posad w spółkach i córkach-spółkach. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pozbędzie się takich możliwości - wyjaśnia nasz informator.
    O tym jak wielka była cena, którą zapłaciło PO niech świadczy fakt, że w regionie PSL nie ma ani jednego posła. Ma natomiast dwóch starych wyjadaczy, których Pawlak słucha wiernie od lat. To Klemens Ścierski, były minister przemysłu oraz Eugeniusz Postolski, były wiceminister ds. górnictwa. Obaj świetnie znają zarówno dyrektorski jak i związkowy establishment. Dodatkowo w województwie śląskim sprawę komplikuje fakt, że szefowie PO Tomasz Tomczykiewicz oraz PSL Marian Ormaniec to wielcy wrogowie.

    Dla związku Platforma, która chce prywatyzować branżę, jest naturalnym wrogiem. - Widzieliśmy już jak minister skarbu Aleksander Grad prywatyzował stocznie. Nie chcemy powtórki z rozrywki - mówi Kolorz

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Agata

      ds (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      Pustułka, pisz lepiej o medycynie a nie o polityce. Na tym pierwszym przynajmniej troche się znasz.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Polskie kopalnie

      oli (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Broncie ostatnich miejsc pracy .Kopalnie sa Nasze.
      Odbudujcie potege Slaska.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama