Ważne
    Pszczyński zabytek się sypie

    Pszczyński zabytek się sypie

    Sylwia Plucińska

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Z dachu budynku przy ul. Basztowej 1-7 kilka dni temu spadł kawałek piaskowca z okładziny komina i uszkodził dwa parkujące tam samochody.
    Fiat 126-p ma porządnie wgnieciony dach i rozbitą szybę, volkswagen passat - lekkie wgniecenie w dachu i pękniętą szybę. Oba należą do pracowników Muzeum Zamkowego. Właściciel passata, Błażej Chwieralski szacuje, że naprawa auta będzie go kosztować ok. 1500 zł. Krzysztof Zemanek, który maluchem dojeżdżał do Pszczyny z Góry martwi się, że auto będzie musiał oddać do kasacji, bo koszt naprawy przekroczy jego wartość. Wyremontowano zamek, remont czeka stajnie. Ale nie oficynę, bo należy do miasta

    Gdyby w miejscu samochodów znalazł się człowiek, całe zdarzenie miałoby inny finał. Tragiczny. Bo przecież tędy codziennie przechodzą mieszkańcy, spacerowicze do parku i wycieczki chcące zwiedzić zamek. Lecący z wysokości III piętra kawał kamienia mógł kogoś zabić. Rzecz w tym, że oficyna łącznie z pszczyńskim zamkiem i Bramą Wybrańców stanowi jeden kompleks. Budynek bramy jest pod zarządem dyrekcji zamku, oficyna należy do miasta.

    - Budynek jest ubezpieczony, szkody, jakie ponieśli właściciele samochodów, na pewno zostaną wyrównane - zapewnia Leszek Kuśka, dyrektor Administracji Zasobów Komunalnych.
    Po zdarzeniu część dziedzińca wygrodzono taśmami i powieszono tablicę ostrzegającą przed... spadającym lodem. Potem zjawiła się zwyżka, przy pomocy której dwóch robotników wjechało na dach i cały komin, ważący co najmniej 300 kg, owinęło siatką budowlaną.

    - Ten budynek to jedna ruina. Dopiero jak się coś wali, jest reakcja. Ale na pewno naprawią to tak, jak wszystko do tej pory jest tu klejone i łatane. Na przykład dziurawą rynnę zamiast wymienić, zaklejono lepikiem i kawałkiem papy. Albo okno na strychu - zabito dyktą, zamiast zaszklić - mówi jeden z mieszkańców oficyny. Lokatorom odpadają w mieszkaniach sufity, woda zalewa ściany, pękają rury wodociągowe. Zewnętrzne gzymsy owinięte są siatką plastikową, żeby nie spadały ludziom na głowę. To samo z dekoracyjną obmurówką jednego z okien.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      komunalne czyli niczyje

      masaccio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 15

      przez 15 lat od ostatniego remontu budynku AZK i UM nie zgromadziła na funduszu remontowym środków na dalsze prace? przecież czerpie pożytki z nieruchomości -mieszkają tam ludzie więc płacą koszty,...rozwiń całość

      przez 15 lat od ostatniego remontu budynku AZK i UM nie zgromadziła na funduszu remontowym środków na dalsze prace? przecież czerpie pożytki z nieruchomości -mieszkają tam ludzie więc płacą koszty, czynsz

      O... to możliwe fundusz remontowy NIE iSTNIEJE a wszystko trafia do kabzy AZK i Urzędu Miasta.

      UWAGA: miasta i ich AZK, PGM, ADM zarządzające budynkami gdzie są współwłaściciele (wspólnoty mieszkaniowe) też nie lubią i często nie płacą na FUNDUSZE REMONTOWE.
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama