Ważne
    Sprawiedliwość na haku powieszona

    Sprawiedliwość na haku powieszona

    Stanisław Bartosik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Zatrzymanie Andżeliki Borys, prezes nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, rozpętało wśród naszych polityków spektakl godny pożałowania.
    Fakt ten wzbudził przede wszystkim święte oburzenie w Prawie i Sprawiedliwości. Niemal wszyscy polityczni krzykacze tego ugrupowania uważali za swój święty obowiązek skrytykowanie polityki rządu Donalda Tuska wobec Mińska. Szefa MSZ wezwał też na dywanik prezydent RP, ale tym razem Lech Kaczyński zaskoczył towarzyszy ze swego politycznego zaplecza. Zapewne dlatego, że miał większą od nich wiedzę na temat tego co robi rząd w sprawie Białorusi, bo praktycznie zaakceptował jego działania.

    Problemy mniejszości polskiej na Białorusi zazwyczaj stanowią dla polityków punkt wyjścia do tworzenia godnych pożałowania spektakli

    Przy okazji tych wydarzeń chciałbym przypomnieć podobne z października 2007 roku. Do wyborów brakowało kilka dni i cała władza była w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy Andżelika Borys również trafiła do białoruskiego aresztu. Co wówczas zrobili dzisiejsi krzykacze? Ograniczyli się do zaprotestowania słowami "że działania władz Białorusi nie służą dobrosąsiedzkim stosunkom między naszymi krajami". Czy można to nazwać twardym stanowiskiem? Na pewno nie. Szkoda więc, że teraz w PiS-ie zapomniano już o tamtym wydarzeniu.

    Nie ma wątpliwości, że PiS, aby nie wypaść z roli jedynego sprawiedliwego w narodzie, obecny napad na rząd potraktował jako dalszy ciąg polityki hakowej. Cóż, stosowana dziś ideologia sprzed lat mówiąca, że nie ma ludzi niewinnych, a są tylko źle przesłuchani, jest warta przypomnienia. Bowiem robienie z polityki nieustannego pola walki zniechęca jedynie elektorat do uczestnictwa w wyborach. A Jarosławowi Kaczyńskiemu właśnie o to chodzi. Mając swój twardy elektorat zdaje sobie sprawę, że im mniej ludzi pójdzie do wyborów, tym większy odsetek głosów uzyska.

    Polityka wobec naszego wschodniego sąsiada zwanego też satelitą Moskwy zawsze budziła kontrowersje. Represje wobec Polaków i nierespektowanie praw człowieka są tam nagminne, a przecież mimo tego Unia Europejska robi wszystko, by Mińsk był bliżej Brukseli. Rola Polski graniczącej z Białorusią jest w tej układance nie do pozazdroszczenia. Innych mniejszości narodowych Mińsk wszak nie traktuje tak źle jak Polaków.

    Dlatego tym bardziej martwi, że na sprawie traktowania polskiej mniejszości na Białorusi każda z frakcji politycznych gra swoją grę. Polakom na Wschodzie to nie pomaga.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      POLITYCZNE

      EMIGRANT (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

      TO CALE SZMBO POLITYKOW NIECH LEPIEJ ZAIMIE SIE POLSKA BIEDA HOLERNI RZADOWI I PARTYJNI NIEROBY I ZLODZIEJE -GLOSOWANIE 2X NIE DLA TYCH NIEROBOW RZADOWYCH

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama