Dąbrowa Zielona bez budżetu

Dąbrowa Zielona bez budżetu

Janusz Strzelczyk

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Budżet gminy przygotuje Regionalna Izba Obrachunkowa. Po raz drugi w tej kadencji samorządu. To rekord Polski. Radni, tak jak w 2008 roku nie uchwalili budżetu, którego projekt przygotował wójt.
Nie wiadomo czy udzielą mu absolutorium, czy też jak przed dwoma laty będą głosować "na nie".
- Do końca lutego przedstawimy gminie budżet - mówi Witold Jadczyk z RIO.

Wójt Bogusław Dobrowolski odgraża się, że jeśli radni nie wprowadzą do budżetu takich poprawek, jakich będzie chciał (mają do tego prawo) odwoła się bezpośrednio do mieszkańców gminy. - Przecież jak nie dadzą zgody na pieniądze na inwestycje, to przepadną dotacje unijne na kanalizację, wodociągi, przydomowe oczyszczalnie ścieków - wylicza Dobrowolski. - Trzeba przecież mieć wkład własny. Ten brak uchwały budżetowej to jest walka przedwyborcza.

Tymczasem radni twierdzą, że wójt chciał nadmiernie zadłużyć gminę i nie mogli na to pozwolić. Według RIO ustawowe wskaźniki zadłużenia w projekcie budżetu nie zostały przekroczone.
Wójt ma jeszcze jeden kłopot. W przyszłym tygodniu w Sądzie Rejonowym w Myszkowie zapadnie wyrok w jego sprawie - jest oskarżony o przekroczenie uprawnień i zlecenie robót drogowych bez przetargu.
Mieszkańcy gminy są już zmęczeni wojną między radą a wójtem. Ich zdaniem w gminie nie dzieje się dobrze. Porównują sąsiedni Przyrów z Dąbrową Zieloną. Sąsiedzi korzystają z funduszy unijnych, widać duże zmiany na lepsze. Tamtejsza gmina się rozwija. Ma nowy rynek, wodociągi.

- Nam potrzeba dobrych gospodarzy - mówi Jan Nowak, mieszkaniec Dąbrowy Zielonej. - Trzeba fachowców od wykorzystania unijnych pieniędzy i ich pozyskiwania.
W 2008 roku rada i wójt chcieli się wzajemnie odwołać. Głosować poszło wtedy prawie 29 proc. wyborców, a żeby referenda były ważne, frekwencja powinna przekroczyć 30 proc.

- Referendum było potrzebne - mówi Józef Dzięcieł, mieszkaniec gminy. - Była szansa, aby przeciąć patową sytuację. Wtedy mieliśmy stracone dwa lata. A teraz widać, że cała kadencja samorządu pójdzie na marne. Władza nie potrafi się dogadać, a gmina na tym cierpi.
- Po to wybieraliśmy władze, aby pracowały dla gminy. Radni muszą mieć wpływ na to co się dzieje w gminie. Żadna rada nie może być bezwolnym organizmem - dodaje Stanisław Góra.

Mieszkańcy gminy tracą nadzieję, że cokolwiek może się u nich zmienić na lepsze. Nie chcą już chodzić na wybory.
W ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego frekwencja w Dąbrowie Zielonej była najniższa w powiecie częstochowskim - 11,91 proc. A przecież w całym rejonie częstochowskim była bardzo słaba - średnio wyniosła 16,86 procent.

Bardzo niską frekwencję mieszkańcy tłumaczą brakiem wiary w zmiany.
- Ile potrzebnych byłoby głosów takich jak nasze, żeby nas usłyszeli - mówi Wacław Kotala. - Na jesieni 2008 r. było referendum w sprawie odwołania wójta i rady. Nawet sporo ludzi poszło do urn. Ale i tak było ich za mało, żeby referendum było ważne.

Centrum Dąbrowy Zielonej jest zadbane. Trochę przypomina Wilkowyje z serialu "Ranczo".
W gminie są cztery szkoły podstawowe, jedno gimnazjum, przedszkole, ośrodek zdrowia.
Gmina Dąbrowa Zielona liczy około 4,4 tys. mieszkańców, ma ujemny przyrost naturalny, w ostatnich latach na poziomie ponad minus 30 osób rocznie. Pod względem liczby ludności w powiecie częstochowskim jest najmniejsza obok Przyrowa (4,5 tys.) i Starczy (2,7 tys.).




Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo