Gorzelik mąci
behemot (gość)
22.02.10, 01:30:33
W Krapkowicach odrzucono projekt wprowadzenia dwujęzycznych tablic głosami wszystkich polskich radnych, którzy - by dać zdecydowany
odpór niemczyźnie - wyjątkowo wznieśli się ponad polityczne podziały
Pisze na wstępie ubolewając, że radni się zjednoczyli i
demokratycznie podjęli decyzję pozbawiajacą mniejszość możliwości
wieszania dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości. Wszystko
odbyło się w zgodzie z prawem przyznanym mniejszościom. I miast
ubolewać, że mniejszość za mało wprowadza do samorządu swoich
przedstawicieli przy frekwencyjnym lenistwie większości, więc nie
dziwota, że takie są wyniki, to wyciąga z szafy upiory, że Polaków
nie lubią Czesi, Litwini i Białorusini, więc reakcja krapkowickiej
większości jest przejawem odreagowania tamtych uczuć. Bić Niemca bo
jest pod ręką, petycją pod którą podpisało się 300 osób w gminie.
Petycje pisać i podpisywać mają prawo mieszkańcy, jak ma prawo pisać
różne rzeczy, rzeczony Gorzelik w daleko większym nakładzie. Czy te
trzysta podpisów to nie wzruszenie ramion? No ale to pryszcz.
Gorzej, że PO,PiS,SLD, powiedziało coś jednym głosem, że nikt nie
poparł Niemców. A powinien. No ale wystraszyli się sprejów - drwi
dalej - co nie przystoi lokalnemu polskiemu establiszmentowi.
Dotychczasowy sojusznik MN SLD zawiódł a niedobre PO Habera
wyrzuciło z Olesna. A dalej mąci, że w zachodniej części województwa
nieliczni "Ślązacy" ledwo szeptem mówią, tak są stłamszeni. Jakby
zapomniał przez ile lat Niemcy współrządzili województwem,
podkreślając ten podział przez przyznawanie środków finansowych
opanowanej przez żywioł niemiecki części województwa. Co skutkowało
próbami secesji zachodnich powiatów. A dziś kto rządzi województwem?
Ludność napływowa znakomicie układa sobie stosunki z Niemcami z RFN
w ramach partnerstwa. Dawni mieszkańcy Lichtenbergu są podejmowani
przez obecnych w ramach sentymentalnych podróży, powstają wspólne
inicjatywy. W Łące Prudnickiej wschodniacy nie całkiem legalnie ale
jednak, wznieśli( restaurując zdewastowany po wojnie) pomnik
poległych mieszkańców (żołnierzy) na frontach obu wojen. Na ratuszu
tablica pisarza nie zawisła ale tablica upamiętniajaca Matuschkę
zawisła na gmachu gdzie urzędował, itd. Z perspektywy 100 kilometrów
facet widzi to, co chce widzieć, co jest wygodne dla podparcia
swojej tezy o likwidacji woj. opolskiego w którym żywioł niemiecki
jest tłamszony a tenże żywioł jest sam do doopy w jego ocenie, bo
zajmuje się stołkami miast walczyć o przyłączenie opolskiego bękarta
do Katowic. Już zapomniał jak niemieckie Olesno piszczało o powrót
do opolskiego? W iście goebbelsowski sposób lansuje tezę o
marginalizacji w opolskiem autochtonów. Rzeczywiście, ciemny i głupi
0 / 0
zgłoś naruszenie
odpowiedz