Podczas wielkiego postu warto obudzić sumienie

    Podczas wielkiego postu warto obudzić sumienie

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wszyscy jesteśmy zobowiązani do dzielenia się z biedniejszymi - mówi ksiądz doktor Grzegorz Strzelczyk w rozmowie z Katarzyną Piotrowiak
    W kontekście naszej codzienności sens wielkiego postu gdzieś nam umyka, bo ciężko pracujemy, dzieci są niegrzeczne, źle jemy, źle śpimy, jesteśmy rozdrażnieni kolejkami do lekarza. Czy aktywne uczestnictwo w wielkim poście może ułatwić nam codzienne życie?
    Post jest przygotowaniem do przeżywania śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, do przeżywania wydarzeń, które są fundamentalne dla rozumienia naszej codzienności. Jednak na początku każdy z nas musi zadać sobie dwa pytania: po pierwsze - po co?, po drugie - jak? Kiedy mówimy post, musimy po prostu zapytać samych siebie, czy nie dzieje się z nami coś złego. Oczywiście, większość ludzi powie, że żyją w miarę przyzwoicie, nie zdradzają współmałżonka, są uczciwi w pracy i generalnie nie mogą sobie niczego zarzucić.
    A to, co ewentualnie jest niedobre, to już chyba tak zostanie, bo jesteśmy za starzy albo zbyt nerwowi na zmiany. W okresie wielkiego postu warto pomyśleć trochę inaczej: czy przypadkiem to ustabilizowane życie nie zabiło w nas zdolności do szaleństwa na rzecz drugiego człowieka? Bo chrześcijaństwo to nie tylko unikanie grzechu, to w pierwszej kolejności naśladowanie Chrystusa. Trzeba w tym czasie zwyczajnie pójść krok dalej.

    W czasie tych 40 dni należałoby pomyśleć trochę inaczej: czy przypadkiem to ustabilizowane życie nie zabiło w nas zdolności do szaleństwa na rzecz drugiego człowieka?

    To znaczy, że czas wielkiego postu może być dla nas odkrywaniem zupełnie nowych rzeczy?

    Dokładnie tak, pod warunkiem, że będziemy mieli na myśli drugiego człowieka. A mamy się czym dzielić, można poświęcić swoje życie, ofiarować czas, pieniądze, uwagę, miłość. Wielki post jest właśnie po to, abyśmy zapytali samych siebie: czy i dlaczego warto tak żyć?
    Niestety, zwykle jest tak, że budując stabilną egzystencję, boimy się wyjrzeć na zewnątrz, likwidujemy nazwisko na domofonie, żeby nikt przypadkiem do nas nie zadzwonił. Zamiast wyjść z domu i popatrzeć na innych, sprawdzić, czy potrzebują naszej pomocy. I wcale nie chodzi tutaj o dobroczynność czy jako taką obecność; czasami wystarczy zrezygnować z czegoś własnego na rzecz innych. To może być na przykład jałmużna.

    Obowiązuje w wielu religiach, w islamie jest wręcz ściśle przestrzeganym obowiązkiem każdego muzułmanina. Dlaczego w chrześcijaństwie zanika?
    Wszyscy jesteśmy zobowiązani do dzielenia się z biedniejszymi. Islam jest w tym względzie może bardziej rygorystyczny i prostszy w zaleceniach, chrześcijaństwo stawia jednak na wolność. Każdy z nas sam musi sobie znaleźć nową jakość, znaleźć ubogiego i sposób przekazania jałmużny. Tradycyjna jałmużna jest oczywiście związana z pieniędzmi, bo generalnie była udzielana w sytuacjach wielkich niesprawiedliwości i różnic społecznych. Dzisiaj tak być nie musi, jałmużną może być nasz czas, który poświęcimy drugiemu człowiekowi, bycie z kimś jest cenniejsze od pieniędzy.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama