Ważne
    GKS Tychy - Podhale 5:3 (0:1, 3:0, 2:2)

    GKS Tychy - Podhale 5:3 (0:1, 3:0, 2:2)

    Jacek Sroka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Półfinałowa rywalizacja GKS Tychy z Podhalem jest niezwykle zacięta i dopiero ostatni niedzielny mecz w Nowym Targu wyłoni drużynę, która zagra z Cracovią o złoty medal.
    Tyszanie pokonali w piątek u siebie szarotki i wyrównali stan rywalizacji w play off na 3:3. Niestety GKS stracił w tym meczu obrońcę Łukasza Sokoła, który po brutalnym wejściu Dmitrija Suura upadając uderzył głową o lód i został odwieziony do szpitala.

    - Nawet nie chcę przypuszczać, że wejście Estończyka było celowe. Zagranie było bardzo ostre, a Łukasz tak pechowo upadł, że uderzył głową o taflę. Miał rozciętą skórę i na chwilę stracił przytomność, ale jestem pewny, że w szpitalu szybko dojdzie do siebie - mówił o starciu w 38. minucie gry obrońca GKS Krzysztof Śmiełowski.

    Za ten brutalny faul Suur dostał karę meczu. Starcie jeszcze podgrzało, i tak już gorącą po ostatnich wydarzeniach w Nowym Targu, atmosferę spotkania.

    Tyscy kibice zaczęli rzucać czym popadnie w kierunku boksu Podhala i sędziowie zdecydowali się w tym momencie przerwać grę odsyłając obie drużyny do szatni.

    Po przerwie wznowiono rywalizację najpierw dogrywając 132 sekundy II tercji. GKS wykorzystał okres gry w przewadze i po podaniu Michała Garbocza Ladislav Paciga strzelił trzeciego gola. Tyszanie wygrali tę tercję 3:0 i to właśnie ona zadecydowała o ich sukcesie, bo początkowo to Podhale sprawiało na lodzie lepsze wrażenie. Goście grali zdyscyplinowany taktycznie hokej, a kiedy tylko nadarzała się okazja kontrowali i po takiej właśnie szybkiej akcji w 7. min. objęli prowadzenie.

    Gospodarze rozkręcali się wolno. Po pięknej indywidualnej akcji wyrównującego gola strzelił ustawiony tym razem w pierwszym ataku młody Jakub Witecki, a później na prowadzenie wyprowadził GKS Adrian Parzyszek dobijając uderzenie Krzysztofa Śmiełowskiego.

    Nowotarżanie w III tercji rzucili się do odrabiania strat doskonale pamiętając, że przed rokiem też prowadzili w półfinale play off z tyszanami 2:0 i przegrali 2:4. Tomasz Malasiński w osłabieniu i Frantisek Bakrlik w przewadze strzelali kontaktowe bramki, ale na więcej gracze GKS im już nie pozwalali każdorazowo błyskawicznie odskakując na bezpieczną różnicę dwóch trafień.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama