Swojskie igrzyska

    Swojskie igrzyska

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Polskie panczenistki, które przywiozły brązowy medal z Vancouver, przygotowywały formę w Niemczech. W Polsce nie ma ani jednego krytego toru, na którym mogłyby trenować.
    Prezydent Lech Kaczyński nie zważając na takie drobiazgi, ogłosił pod Krokwią w Zakopanem, że stać Polskę na zorganizowanie zimowej Olimpiady. W 2022, a może dopiero w 2026 roku. Nieważne.

    Prezydent nie jeździ na nartach - to pewne. Może nawet nie uprawia żadnych zimowych sportów. Bo gdyby chciał choć raz w sezonie poszusować, wiedziałby, jakie to w Polsce jest skomplikowane. Ile to dziesięcioleci słyszymy o zatłoczonej "zakopiance"? Kilka, i z pewnością jeszcze długo będziemy ekscytować się tym tematem.

    Dotarcie bowiem z Krakowa do Zakopanego i dalej - w stronę dawnych przejść granicznych ze Słowacją w Chyżnem czy na Łysej Polanie - to nadal droga przez mękę. Problem prawie tak samo nierozwiązywany, jak skup butelek w socjalizmie. Tłok pod wyciągami jest prawdziwą zmorą. Co najmniej trzy razy dłużej czeka się na wjazd w górę niż trwa przyjemność zjazdu. I tak jest od lat. Narciarskie Zakopane pozostaje tylko dla wielkich snobów oraz skoczków narciarskich. Wielka Krokiew się obroni.

    Na prawdziwy ośrodek urosła ostatnio Jaworzyna Krynicka w Beskidzie Sądeckim, ale to nie są stoki na olimpijskie konkurencje. Pan prezydent ma na to radę. O olimpiadę należałoby się starać razem z naszymi południowymi sąsiadami - Słowakami. To prawda, warunki narciarskie po drugiej stronie Tatr są o niebo lepsze, ale tamtejsze ośrodki, pożal się Boże. Infrastruktura wokół wyciągów rodem ze skansenu socjalistycznego. Tylko ceny, jak w Europie, choć do europejskich kurortów im bardzo daleko pod każdym względem. Przede wszystkim zaś pod względem troski o gości.

    W szczycie tegorocznego sezonu właśnie w Tatrach brakowało śniegu. W Smokowcu połowa tras w pewnym momencie była z tego powodu nieczynna. Cena biletu nawet nie drgnęła. Tuż za dawną granicą na Łysej Polanie powstał nowy miniośrodek Bachledowa Dolina. Zbudowano go z myślą o Polakach zakochanych w nartach i uciekających z Zakopanego. Żeby Polacy czuli się tak jak u siebie, to znaczy byle jak, na trasy w niedzielę nie wyjechał ratrak. Dziury pod orczykiem zostały zniwelowane dopiero wtedy, kiedy upadła kolejna osoba.

    Stać nas na to, by zorganizować igrzyska - choć nie jesteśmy jeszcze bogaci, to nie jesteśmy też już biedni- przekonywał prezydent RP. Najważniejszą funkcją przywódcy jest podtrzymywanie nadziei. Olimpiada to niewątpliwie wielkie wyzwanie. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o mentalność. Bylejakość ugruntowana w poprzedniej epoce ciągle w nas tkwi; po jednej i po drugiej stronie Tatr. I właśnie z tą bylejakością możemy mieć największe problemy. Byle pijany właściciel miedzy przyjdzie i przegoni sportowców, bo co będą jeździć po jego polu. A jak ktoś ogłosi jeszcze obronę kozic?
    To prawda, w wielkich wysiłkach nawet upadek przynosi chlubę. Ale upadek wtedy też bardziej boli. A ile przy tym wstydu można się najeść.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama