Dziennik Zachodni » Opinie » Ci nasi nauczyciele są z nami całe życie

Ci nasi nauczyciele są z nami całe życie

Data dodania: 2010-03-10 12:55:49 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-07-14 08:00:03

Polska

Piotr Zaremba

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Ci nasi nauczyciele są z nami całe życie

Piotr Zaremba (© Polskapresse)

W Ewangelii Maria i Marta prowadzą przed Jezusem spór o to, która z nich wybrała lepszą cząstkę: czy ta, która krzątała się przy domowych zajęciach, czy ta, która zasłuchana chłonęła każde słowo Mistrza.

W moim prywatnym rankingu ludźmi, którzy mogą o sobie powiedzieć: wybraliśmy najlepszą cząstkę, są nauczyciele.

Przyjaciel od zawsze
Mam przedstawić dowody? Proszę bardzo. Nie tak dawno, w grudniu zeszłego roku, na warszawskiej Pradze-Południe zmarł wyjątkowy człowiek, człowiek instytucja, nauczyciel z powołania. Stefan Sudoł, który przez blisko 20 lat uczył fizyki w liceum Marii Skłodowskiej-Curie na Gocławku. Kiedy to się stało, natrafiłem w internecie na garść jego nekrologów. Zamówionych nie tylko przez tych, którzy znali go z ostatniego okresu. Także z wcześniejszych czasów, kiedy mieszkał na Śląsku. Natrafiłem na nekrolog zamówiony przez klasę, której był wychowawcą w technikum w Katowicach w latach… 1958-1962.
∨ Czytaj dalej
W tekście tym nazwali go swoim przyjacielem. Próbowałem sobie wyobrazić łączącą ich przez tyle lat więź. Przecież ci ludzie sami już osiągnęli wiek emerytalny. Stefan, kiedy ich uczył, też był z kolei całkiem innym człowiekiem, ledwie początkującym nauczycielem. A jednak to coś, co ich łączyło, przetrwało dziesięciolecia, ileś tam epok i przełomów.

Czy można sobie wyobrazić większą nagrodę po śmierci? Lepsze zwieńczenie własnego dorobku. Żaden z moich tekstów, a napisałem ich tysiące, nie da się porównać z czymś takim. Żaden nie wywarł takiego wpływu na ludzkie losy jak cicha przyjaźń łącząca wiecznie zaaferowanego, rubasznego fizyka z rozwichrzoną brodą łypiącego zza okularów na swoje kolejne klasy z jego dawno już brzuchatymi lub łysymi wychowankami.
Moja ulubiona nauczycielka mówiła do uczniów: ty skubańcu. Dziś oskarżono by ją o mobbing
W modnych dziś debatach o szkole bez stresu Stefan Sudoł nie wziąłby udziału. Więcej nawet, on uznałby je za stratę czasu. Swoim wychowankom, pisałem już o tym we wspomnieniu na jego temat opublikowanym zaraz po pogrzebie, poświęcał każdą chwilę. Ale potrafił huknąć (głos miał tubalny), a jak trzeba - i cisnąć w gniewie kredą. Dziewczyny nazywał Kaśkami, a tych, co mu się szczególnie narazili, patefonami łysymi. Może jakiś wrażliwy stróż politycznej poprawności oskarżyłby go nawet o nadmierną surowość, bo nad powierzonymi sobie klasami sprawował rządy bez mała absolutne. Tylko że po latach i dziesięcioleciach nikt go nie oskarża, nikt nie narzeka, przeciwnie -wszyscy wspominają go z rozrzewnieniem, i ci, którzy dzięki niemu poszli na fizykę, i ci, co nie mieli z przedmiotami ścisłymi od czasów matury nic wspólnego. Każdy z nich - chłopak i dziewczyna, prymus i największy leń - miał bowiem pewność co do jednego. Że wychowawca o nim myśli i pamięta. Że, nie wstydźmy się takich słów, po prostu go kocha.

Postrach z papierosem
Aczkolwiek dawna szkoła, którą można by nazwać tradycyjną lub autorytarną, obfitowała w takie mocne osobowości, to przecież nigdy nie było pewności, że się na kogoś takiego natkniemy.
Sam na przykład nie miałem w liceum takiego jednego prawdziwego wychowawcy. Chodziłem skądinąd do dobrej szkoły - Wyspiański był wtedy na Pradze-Południe wręcz najlepszy. Łatwo było dostać na koniec roku dwóję, słabsi odpadali, przenosili się do liceów gorszych lub po prostu bardziej wyrozumiałych. Moja wychowawczyni była starszą chorowitą i wystraszoną panią, którą każdego roku żegnaliśmy, po czym dowiadywaliśmy się, że jednak zostaje.

Uczyli mnie przeważnie dobrzy wymagający nauczyciele, którzy przez palce patrzyli na to, że -będąc zdeklarowanym humanistą -z powodów towarzyskich uparłem się chodzić do klasy biologiczno-chemicznej, ale dzieliła nas szklana ściana. A może to tylko ja swojej ówczesnej nieśmiałości zawdzięczam, że nie potrafiłem tej ściany przekroczyć?
« 1 2

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Zachodni

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Zachodni", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Kolportażu



bezpłatna infolinia 800 16 30 20 (dla stacjonarnych i sieci Orange), 32 634 22 70 (dla pozostałych sieci)
e-mail: prenumeratadomowa@dz.com.pl
Jak zamówić prenumeratę? Zobacz tutaj

Zamów prenumeratę

Reklama:

Informacja:



tel. 32 634 23 01, fax 32 634 23 03
Chcesz nadać ogłoszenie lub reklamę, kliknij tutaj
e-mail: reklama.katowice@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Dziennik Zachodni



ul. Baczyńskiego 25 A
41 – 203 Sosnowiec

Sprawdź numery telefonów i skontaktuj się z wybranych działem lub konkretnym dziennikarzem

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Jak się powiedzie reprezentacji Polski na Euro 2012?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.