Choć Ania ma zaledwie dwa miesiące, to jest już słynna w całej Polsce. Dwa różne sądy rodzinne (w Częstochowie i Chorzowie) zwarły się chcąc przyznać prawo do jej przysposobienia dwóm różnym rodzinom, starającym się o adopcję.
Teraz o losie dziewczynki zadecyduje częstochowski sąd, a w chorzowskiej Temidzie trwa kontrola z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Prokuratura zbada, czy w sprawie adopcji Ani nie złamano prawa - Wdrożono już procedurę o adopcję tego dziecka. Starająca się o nie rodzina z Częstochowy przeszła kurs adopcyjny zgodnie z wymogami - wyjaśnia Bogusław Zając, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie.
- Nie komentujemy działania sądu w Chorzowie. Jeżeli dziecko przebywa w Częstochowie, to decyzję w jego sprawie wydaje częstochowski sąd.
Tymczasem chorzowska prokuratura zbada, czy szpital w Świętochłowicach i Ośrodek
Preadopcyjny w Częstochowie nie złamały prawa.
- Złożyłem zawiadomienie. Chcę, żeby prokuratura wyjaśniła, dlaczego szpital nie zawiadomił nas o przekazaniu dziecka do Częstochowy i dlaczego tego nie zrobił ośrodek - mówi Andrzej Czaputa, prezes Sądu Rejonowego w Chorzowie.
- Nie wiedzieliśmy o tym, że matka porzuciła dziecko w szpitalu. Dopiero po 15 dniach zgłosiła się do nas i zrzekła się praw do córki. Wtedy sąd rodzinny zaczął wydawać tymczasowe decyzje. Wykryliśmy, że już troje dzieci z tego szpitala trafiło bez naszej zgody do Częstochowy - dodaje Czaputa.
To rodzina adopcyjna i Ośrodek Preadopcyjny z Częstochowy powiadomili o skandalu Ministerstwo Sprawiedliwości oraz rzecznika praw dziecka.
- Przebywam z dzieckiem od kilku dni i czuję, że jestem jego mamą, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi je odebrał - mówi Dorota J. z Częstochowy.
Ania trafiła do jedynego w woj. śląskim Ośrodka Preadopcyjnego cztery dni po urodzeniu się.
- 24 lutego matka zrzekła się praw do dziecka w chorzowskim sądzie - wyjaśnia Bernadetta Strąk, dyrektor częstochowskiego Ośrodka Preadopcyjnego. - Wtedy skontaktowaliśmy się z rodziną z Częstochowy i z sądem. Małżeństwo pragnące zaadoptować Anię pojawiło się u nas. Tego samego dnia, kiedy zadzwoniłam do sądu w Chorzowie, z prośbą o dokumenty zrzeczenia się praw do dziecka przez matkę, poinformowano mnie, że wniosek o przysposobienie dziewczynki złożyła rodzina z Zabrza, i że już jedzie do dziecka.
Jak się okazało, ta rodzina nie przeszła kursu adopcyjnego.
- Sąd chorzowski wydał pozwolenie tej rodzinie do kontaktów z dzieckiem do 4 marca i poprzez MOPS chciał je zabrać do pogotowia opiekuńczego w Chorzowie. Wtedy interweniował nasz sąd - dodaje Strąk.
Ustawa o pomocy społecznej mówi, że to ośrodki adopcyjne decydują o wyborze rodziny dla dziecka i przygotowują do procesu adopcji. Rodzina z Zabrza wycofała się ze starań o Anię.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.