Wiceprzewodniczący Rady Gminy Lyski Rainhard Weiner umarł w styczniu, ale nadal formalnie pełni funkcję radnego, bo jego klubowi koledzy nie zgodzili się na wygaśnięcie mandatu.
Podobnie stało się w przypadku Kazimierza P., który od 14 grudnia ma prawomocny wyrok sądu drugiej instancji za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
16 marca, w porządku sesji są punkty o wygaśnięciu dwóch mandatów Powód? W ten sposób radni rządzącego ugrupowania - Ruchu Autonomii Śląska - nie chcieli dopuścić do wyborów uzupełniających w Radzie Gminy, bo mogliby stracić większość w 15-osobowym składzie.
- Jest mi wstyd za nich, to żenujące. My mamy sześciu radnych, oni siedmiu i się wystraszyli. Ale taka zabawa w politykę, gdy pozostawia się na siłę w radzie nieżyjącego kolegę, to jest żałosne - nie kryje irytacji Adam Wawoczny, przewodniczący opozycyjnego Stowarzyszenia "Sumina" na rzecz Odnowy i Rozwoju Górnego Śląska.
Tymczasem w środę - zgodnie z prawem - minął termin ogłoszenia wyborów uzupełniających w gminach, w których mieszka do 20 tysięcy mieszkańców. Jednak do wojewody, który je zarządza, wniosek w tej sprawie z Lysek nie dotarł. Służby urzędu wojewódzkiego nie kryły zaskoczenia.
- W każdym razie byliśmy przygotowani do podjęcia tej decyzji, mieliśmy informacje o śmierci radnego i prawomocnym wyroku wydanym w stosunku do drugiego, więc stosowne dokumenty czekały. Zarządzenie o wyborach musiało zostać ogłoszone do 10 marca, bo zgodnie z przepisami musi się to stać najpóźniej 9 miesięcy przed końcem kadencji - wyjaśnia Iwona Andruszkiewicz, zastępca dyrektora nadzoru prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.
Opozycja zarzuca radnym z Klubu Autonomii Śląska wprost, że nie wygaszali dotąd mandatów swoich kolegów, bo obawiali się zmiany układu sił w radzie. Tydzień temu próbowali, podczas sesji nadzwyczajnej, wygasić mandaty, ale radni rządzącego RAŚ stawili się w komplecie i odrzucili uchwałę.
- Radni Autonomii głosowali przeciwko wygaszeniu mandatu swojego kolegi z wyrokiem, podważając decyzję sądu. Trudno logicznie wytłumaczyć też, dlaczego głosowano przeciw wygaszeniu mandatu osoby, która nie żyje - komentuje Wawoczny. I dodaje, że we wsi Dzimierz, w której Rajnhard Weiner był także sołtysem, z godnością go pożegnano i bez problemu przeprowadzono wybory na nowego przedstawiciela tej społeczności.
Sprawcy całego tego zamieszania, czyli radni RAŚ, nie chcieli komentować sprawy w rozmowie z naszymi dziennikarzami.
- Głosowaliśmy miesiąc po śmierci pana Weinera. Dla mnie to było zbyt świeże. Po co mieliśmy się spieszyć, skoro na stwierdzenie wygaśnięcia jego mandatu mieliśmy trzy miesiące - mówi Agnieszka Bochenek, radna z Klubu Ruch Autonomii Śląska, w ogóle nie odnosząc się do sprawy wyborów uzupełniających.
Jej kolega Rudolf Urbisz postanowił jednak milczeć. - Nie będę komentował w żaden sposób tej sprawy, proszę dać mi święty spokój - rzucił do słuchawki.
Podczas sesji starali się wyjaśnić to posunięcie oszczędnościami. Bo zorganizowanie nowych wyborów sporo kosztuje: trzeba wynająć lokale, zapłacić członkom komisji. - To mydlenie oczu - twierdzą lokalni opozycjoniści.
Prawnicy wojewody tymczasem nie chcą oceniać postępowania radnych. Zgodnie z prawem, mandaty radnych w takich przypadkach wygasają z mocy prawa, natomiast rada musi jeszcze stwierdzić później wygaśnięcie, najpóźniej w ciągu trzech miesięcy od wystąpienia przyczyny.
- W obydwu przypadkach te terminy nie zostały jeszcze przekroczone, więc nie możemy interweniować, czyli wydać zarządzenia zastępczego - dodaje pani dyrektor.
Kolejna sesja w Lyskach odbędzie się 16 marca. W porządku obrad są punkty o wygaśnięciu mandatów radnych.
- Ale już bez zagrożenia dla rządzących, że w ich miejsce będą wybrani nowi radni, nie daj Bóg z opozycji - pokpiwa Adam Wawoczny.
- Gdyby to była gmina mająca powyżej 20 tysięcy mieszkańców, do rady weszłaby "z automatu" kolejna osoba z listy - dodaje Iwona Andruszkiewicz.
Mieszkańcy gminy nie kryją zaskoczenia z takiego obrotu sprawy.
- Jak chłop jechał pijany i został skazany sądownie, to już nas nie powinien reprezentować. Nie mówię już o kimś, kto nie żyje. Przecież z zaświatów nie będzie głosował. Mała gmina, mała polityka, mali ludzie - puka się w czoło mieszkaniec Pstrążnej.
ta psełdo ałtonomia śląska powinna się UPIĆ I ZGNIĆ W ROWIE NIE ROBIĆ WSTYDU PRAWDZIWYM ŚLĄZAKOM + TRUP RAINHARD WEINER przewraca się w grobie a pijak kazimierz P się ŚMIEJE Z WYBORCÓW
ta psełdo ałtonomia śląska powinna się UPIĆ I ZGNIĆ W ROWIE NIE ROBIĆ WSTYDU PRAWDZIWYM ŚLĄZAKOM + TRUP RAINHARD WEINER przewraca się w grobie a pijak kazimierz P się ŚMIEJE Z WYBORCÓW
RAŚ mówi o oszczędnościach, więc pytam gdzie one były jak radny Pytlik robił sobie jaja z wymiaru sprawiedliwości(cukierki,niemyta proteza),do pewnego czasu z tego co wiem brał dietę radnego i też wtedy kolesie z RAŚ robili wszystko aby go nie odwołać.
Chciałbym choć raz przeczytać jakiś pozytywny artykuł na temat naszej Rady Gminy, czy też samego Wójta. Niestety ciągle czytam o awanturach i nieudolności Pana Gryta. Panie Wójcie - opamiętaj się Pan bo wstyd nam Pan przynosisz.
Wójt Gryt celowo wystawił radnych na pośmiewisko, by skutecznie chronić własne interesy. Już afera z pijanym przewodniczącym RG p.Pytlikiem pokazała, że w tej gminie dzieją się dziwne złe rzeczy w których ręce maczał despotyczny wójt.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.