Kto wbrew naturze?

    Kto wbrew naturze?

    Z Jerzym B. Paruselem, dyrektorem Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska, rozmawia Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W Błędowie koło Chełma Śląskiego jest zapadlisko, gdzie występuje ważka iglica mała. Jest ona w rejestrze Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt obejmującej gatunki zagrożone
    Czy oko przyrodnika już dostrzega, że mamy nie tylko kalendarzową wiosnę? A może sroga zima jeszcze wróci?

    Nie jestem ludowym przepowiadaczem pogody, więc prognoz nie stawiam, ale już zauważam wiosenne poruszenie wśród sikor. Słyszę, jak pięknie śpiewają. To znak, że zbliża się okres lęgowy. Aby jednak przewidzieć, jak szybko nastanie prawdziwa wiosna, trzeba stale mieszkać na łonie natury.

    W naszym regionie jest coraz więcej obszarów zielonych, choć w kraju postrzega się go wciąż jako teren zdegradowany przez przemysł, niemal obszar klęski ekologicznej. Okazuje się, że natura nas zaskoczyła. Podobno wielkie liczenie fauny i flory, które rozpoczęło się w województwie śląskim, ujawnia różne niespodzianki.


    Tak żartobliwie możemy określić działania na rzecz raportu, który będzie elementem przygotowywanej strategii ochrony przyrody, nad którą pracuje nasze centrum i Urząd Marszałkowski. Raport będzie miał trzy części; w pierwszej oszacujemy zasoby gatunków roślin i zwierząt oraz ich siedliska, w drugiej - skuteczność ich ochrony, w trzeciej - zagrożenia. Pojawiają się dziwne odkrycia, choć wiedzieliśmy już o nich nieco wcześniej. Na przykład żyje sobie zwierzę, które dla nas jest prawdziwym kosmitą. To południowy gatunek lubiącego ciepło zaskrońca rybołowa. Nigdy dotąd nie występował na Śląsku, bo mu tu było za zimno. Zauważono go teraz w Olzie, jest bardzo podobny do żmii, tyle że nikogo nie ukąsi.

    Klimat Śląska się ociepla?

    Można tak wnioskować również z zagrożenia przyrody górskiej. Niepokoi rozpad świerczyn w Beskidzie Śląskim - już połowa stoków jest prawie łysa. Świerki mają tam zbyt wysoką temperaturę, której nie lubią. Czy to jednak skutek ocieplenia, czy też cykliczne, normalne zmiany klimatyczne, trudno ocenić. Dyskusje nad tą kwestią wśród specjalistów wciąż trwają.

    Ludzie, po tak mroźnej i śnieżnej zimie, przestają wierzyć w groźbę ocieplenia.

    Takie zimy w latach 60. były czymś zwyczajnym. Potem jednak zaczęły powtarzać się anomalie, śniegu prawie w ogóle nie było, zatarły się pory roku. W każdym razie z tegorocznych mrozów cieszą się leśnicy. Wymarzły szkodniki niszczące igły i liście drzew, wśród zwierząt nastąpiła selekcja osobników słabych i chorych. A pod grubą warstwą śniegu lepiej przetrwały zalążki cennych roślin, które wegetują tuż pod powierzchnią ziemi. Na przykład storczyków.

    Podobno mamy w regionie zaskakujące siedlisko tych pięknych kwiatów?

    To prawdziwy fenomen! I co ciekawsze - tysiące lipienników Loesella pojawiło się na terenach, które były skazane na rekultywację, bo to wyrobisko popiaskowe, czyli wielki wykop w Kuźni Warężyńskiej koło Siewierza. Nikt nie dawał mu szans na drugie życie. Ale niespodziewanie wyrosły tam bardzo rzadkie storczyki, dotąd występujące na południu kraju. Latem można więc brodzić w morzu storczyków, którym spodobało się podłoże. Kopalnia piasku kiedyś przekopała ten teren, przecinając warstwy wód podziemnych. Bardzo czysta woda i do tego jej zasadowy odczyn sprawiły, że zamiast pustyni mamy obszar pełen wspaniałych kwiatów.

    Przemysł niszczy środowisko, ale przyroda i tak zwycięża.

    Nie zostawia pustych miejsc, czasem jednak naprawdę szokuje. Tak jest z chronionymi ważkami, których nikt nie spodziewał się na zrujnowanych przez górnictwo terenach. Tymczasem w Błędowie koło Chełma Śląskiego jest zapadlisko, gdzie występuje ważka iglica mała, która jest w rejestrze Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt, obejmującej gatunki zagrożone. Także ważka zalotka większa, która z kolei znajduje się na europejskiej liście rzadkich i cennych zwierząt. Podobny fenomen obserwujemy w Borowej Wsi koło Mikołowa, gdzie na osiadłym z powodu eksploatacji górniczej terenie żyją zalotki i inne rzadkie gatunki zwierząt i roślin. Ten teren, nadal degradowany, koniecznie należy chronić w ramach programu Natura 2000.

    Na czym właściwie polega program Natura 2000?

    To projekt utworzenia wspólnej ekologicznej sieci terenów z rzadkimi w Europie gatunkami zwierząt i roślin, objętych ochroną przyrody, powstały w Unii Europejskiej w 1992 roku. Unia miała nadzieję, że do 2000 roku taką sieć uda się stworzyć, prace jednak się przedłużyły. Polska weszła do tego programu w 2004 roku. Niestety, wciąż pojawiają się nowe problemy i spory między rządem a przyrodnikami. Pełnej listy wciąż nie ma. Urzędnikom nie spieszy się do tworzenia chronionych terenów, odrzucają propozycje przyrodników, ale naciski rosną, bo do programu włączyły się także stowarzyszenia pozarządowe. W województwie śląskim przygotowaliśmy ostatnio dziesięć propozycji terenów Natura 2000, które nie zostały zatwierdzone przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Walka o nie trwa, jestem jednak dobrej myśli. Przyrodnicy są dobrze do tych bojów przygotowani.

    To dzięki Unii Europejskiej będzie można zachować u nas tyle nowych miejsc z zagrożoną przyrodą?

    Przepisy unijne wyraźnie to nakazują i bardzo się z tego cieszę. To wielka nadzieja dla siedlisk i ostoi cennych gatunków zwierząt oraz roślin. W województwie śląskim 25 proc. powierzchni zajmują tereny cenne przyrodniczo, są wśród nich takie obszary, które muszą być pod specjalnym nadzorem człowieka. Nie tylko dlatego, że są ważne dla regionu i Polski, ale są istotne dla przyrody całego kontynentu. Mamy obowiązek wobec Europy chronić gatunki, które tam występują. I Unia będzie nas z tego rozliczać.

    Nareszcie ktoś będzie odpowiadał za brak szacunku dla przyrody. To w naszym regionie prawdziwa nowość.

    Przepisy unijne są pod tym względem świetne. Dotychczas w kraju różne urzędy podejmowały decyzje skierowane przeciwko przyrodzie i nikt z decydentów nie ponosił za to konsekwencji. Władza, nie przejmując się ekologią, była bezkarna. A dzięki nowym przepisom wiadomo od razu, który urzędnik za co odpowiada, jakie są jego kompetencje i kiedy naruszył prawo. Takie jasne przepisy utrudniają nadużycia. Jestem pełen nadziei, że dla ochrony przyrody w Polsce nastały nareszcie lepsze czasy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama