GKS Katowice wygrał na wyjeździe z ŁKS 2:1

    GKS Katowice wygrał na wyjeździe z ŁKS 2:1

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Robert Moskal, szkoleniowiec GKS Katowice, przed wyjazdowym meczem z ŁKS Łódź, zapowiadał, że spotkanie to może nawet łatwiejsze dla jego podopiecznych niż poprzednie ze Stalą Stalowa Wola. Okazało się, że trener świetnie wiedział, co mówi, bo jego podopieczni wygrali z wiceliderem 2:1, a co więcej strzelili w tym meczu wszystkie bramki.
    Trafienie dla gospodarzy zaliczył bowiem Adrian Napierała, czyli bohater meczu ze Stalową Wolą, który uratował wtedy dla katowiczan punkt w 95 minucie. Na szczęście dla niego wczorajsza pechowa interwencja - główka na 1:1 była niezwykle efektowna, Jacek Gorczyca był bez szans - nie miała brzemiennych skutków, bo zwycięską bramkę zdobył Paweł Buśkiewicz.

    - Czekałem, czekałem i się doczekałem - z humorem mówił napastnik GKS. - Super, że była to bramka za trzy punkty, ale zagraliśmy świetnie jako zespół, myślę, że był to nasz najlepszy mecz w tej rundzie.

    Odczucia zawodnika tym razem znajdowało pokrycie w rzeczywistości. Goście rzeczywiście pokazali wszystkie swoje atuty, wytrzymując do ostatnich minut wysokie tempo gry i presję...
    Tomasza Hajty, który w swoim stylu próbował wyprowadzać ich z równowagi. Psychologiczną wojnę prowadzili zresztą także łódzcy kibice śpiewający Każdy to powie - tyszanie Śląska królowie. Ekipa Moskala konsekwentnie jednak robiła swoje i z każdą minutą była bliższa niespodziewanego sukcesu.

    - Wierzyliśmy od pierwszej do ostatniej minuty. GKS pokazał swój charakter! - triumfował Jacek Gorczyca, który w kilku sytuacjach musiał jednak poczuć skok adrenaliny. - Na pewno nie było łatwo, ale ważne są trzy punkty. A do Adriana nie mam pretensji, najwyżej postawi nam piwo - śmiał się bramkarz GieKSy.

    Gospodarze atakowali do ostatniego gwizdka arbitra, który do drugiej połowy doliczył cztery minuty, a sfrustrowany Hajto doczekał się wreszcie swojej żółtej kartki. To on jednak był w tych fragmentach najdalej wysuniętym zawodnikiem ŁKS, próbując nadawać ton akcjom ofensywnym. Goście, widząc tę lukę na przedpolu Bogusława Wyparły, skupili się na wyprowadzaniu kontrataków wykorzystując szybkość strzelca pierwszej bramki, Kamila Cholerzyńskiego.

    Zwycięstwo katowiczan ucieszyło też ich byłego trenera Adama Nawałkę. Taki rezultat sprawił, że prowadzony przez niego Górnik Zabrze nie tylko nie stracił dystansu do ŁKS, a nawet odrobił do niego kolejny punkt.

    Walka o ekstraklasę jest w tym sezonie niezwykle emocjonująca - za plecami Widzewa o promocji marzy jeszcze kilka drużyn!


    ŁKS Łódź - GKS Katowice 1:2 (1:1)
    0:1 Kamil Cholerzyński (22), 1:1 Adrian Napierała (39-sam.), 1:2 Paweł Buśkiewicz (64)
    Widzów 1.000
    Sędziował Radosław Trochimiuk (Ciechanów)
    ŁKS Wyparło - Łakomy, HajtoI, Woźniczka, Balaz - Gevorgyan, Mowlik (56. Jackiewicz), Świerczewski (84. Madejski), Nawrocik (65. Wolański) - Kujawa, Gikiewicz
    GKS Gorczyca - Sroka, Dziółka, Napierała, Niechciał - Cholerzyński, HołotaI, Owczarek (53. G. Nowak), Dudzic (90. M. Nowak), Plewnia - Buśkiewicz (85. Uszalewski)

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      GieKSa

      KAT (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 9

      Brawo GieKSiarze,oby tak dalej!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama