Nad Mysłowice nadciąga widmo komisarza

    Nad Mysłowice nadciąga widmo komisarza

    Monika Chruścińska

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Wojewoda śląski stracił cierpliwość i wnioskuje do premiera o udzielenie mu szczególnych kompetencji. Chce bowiem wystąpić do władz Mysłowic o przedstawienie mu programu naprawczego. A to może okazać się pierwszym krokiem do wprowadzenia w gminie zarządu komisarycznego.
    - Konflikt pomiędzy Radą Miasta a prezydentem uniemożliwia Regionalnej Izbie Obrachunkowej wykonywanie czynności nadzorczych. Kolegium RIO nie zna nadal pełnej treści uchwały naprawiającej nieprawidłowości budżetu miasta. Ma też wątpliwości co do sposobu jej przyjęcia. Z kolei brak pełnego budżetu gminy odbija się negatywnie na jej funkcjonowaniu - tłumaczy Iwona Andruszkiewicz wicedyrektorka nadzoru prawnego Urzędu Wojewódzkiego.

    Pismo do premiera o upoważnienie wojewody do żądania od gminy programu naprawczego zostało już wysłane. - Teraz czekamy jedynie na odpowiedź - mówi Andruszkiewicz.

    Jeśli prezes Rady Ministrów podzieliłby zdanie wojewody, miasto będzie mieć około dwóch tygodni na opracowanie stosownego programu. Gdyby jednak okazało się, że organy gminy nie są w stanie wywiązać się z zadania lub wojewoda odrzuciłby ich plan naprawczy, do magistratu wprowadziłby się komisarz.
    - Przepisy przewidują w takiej sytuacji zastosowanie przez premiera takiego rozwiązania - przyznaje wicedyrektorka nadzoru prawnego UW.

    Czy komisarz byłby w stanie pomóc miastu? Pewnie tak, bo miałby uprawnienia zarówno rady, jak i prezydenta. Mógłby więc przykładowo zaciągnąć kredyt na oświetlenie i oczyszczanie miasta. W Mysłowicach bowiem oświetlone są teraz tylko główne ciągi komunikacyjne i znikają uliczne kosze na śmieci. Policja od ubiegłego roku rejestruje też rekordową ilość uszkodzonych na dziurawych drogach samochodów. Z powodu złego stanu technicznego trzeba było nawet zamknąć jedną ulicę, a firmy ubezpieczeniowe w tym roku... odmówiły miastu polisy.

    Tymczasem radni najchętniej pozbyliby się Grzegorza Osyry już teraz. Pod koniec marca skierowali do wojewody wniosek o odwołanie prezydenta, do którego dołączyli wykaz - ich zdaniem - popełnionych przez głowę miasta przestępstw. Ten jednak nie może posłużyć organowi nadzoru za podstawę rozpoczęcia procedury odwoławczej. - Zweryfikowanie zarzutów przekracza nasze kompetencje. Dokumenty przekażemy jednak prokuraturze, CBA i ABW - wyjaśnia Iwona Andruszkiewicz.

    Warto przypomnieć jednak, że już raz próbowano odwołać Osyrę. W 2005 roku odbyło się referendum. Choć większość głosujących opowiedziała się przeciw prezydentowi, to niska frekwencja nie pozwoliła zwolnić prezydenta. Z kolei pod koniec minionego roku z zamiarem wprowadzenia w Mysłowicach komisarza nosił się sam wojewoda. Skończyło się jednak na deklaracjach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo