Czyj bałagan?

    Czyj bałagan?

    Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Nie bez powodu mówi się, że gdy dwie osoby znają tajemnicę, to nie jest to już sekret. Dotyczy to również tajemnicy służbowej, jaką są zadania maturalne.
    Mimo wielu obostrzeń dotyczących ochrony testów i szumu wokół tej sprawy, pytania wciąż w najlepsze wyciekają. Czasem kradzione są z premedytacją, czym zajmują się potem sądy, a czasem chodzi o złośliwość losu.

    W tyskiej szkole niektórzy maturzyści zdający angielski przez moment uznali, że biorą udział w koszmarnym śnie; dostali testy z wiedzy o społeczeństwie. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na egzaminie maturalnym i musimy zdawać przedmiot zupełnie inny, niż sobie wybraliśmy.
    Taki, o którym ani be, ani me, ani kukuryku. Szok. Wierzę, że podobne koszmary dręczą wiele osób i wiedzą one, co czuli biedni tyszanie, patrząc na pytania z kosmosu. Na szczęście ich koszmar trwał chwilkę; WOS im odebrano, dostarczono prawidłowe testy z angielskiego. I matura bez dalszych kłopotów potoczyła się dalej.

    Jak mogło dojść do takiej pomyłki? To jasne; plan był dobry. Miało być regulaminowo i bez odstępstw, a wyszło jak zawsze. Testy z WOS nie przyjechały w dniu matury z tego przedmiotu, jak było dotąd, ale by komuś ułatwić życie, przysłano je wcześniej razem z testami z angielskiego. Organizatorzy egzaminu zmienili procedury, twierdząc, że to na prośbę dyrektorów szkół. Jednak pani dyrektor tyskiej szkoły, co naturalne, nie odczuła z tego powodu żadnej ulgi. Teraz organizatorzy zrzucają winę tylko na nią, zapominając o swojej roli w tym bałaganie.

    W ogóle zmiana procedury, która pozwala na wcześniejsze ujawnienie testów, jest bardzo niepokojąca. To pole do nadużyć. Presja na poznanie pytań maturalnych jest tak duża, że znajdą się tacy, którzy wiele zaryzykują, byle je poznać. I często chodzi o osoby najmniej podejrzewane. Kiedy kilka lat temu ktoś w sieci handlował prawdziwymi pytaniami z polskiego, długo nikt się nie domyślał, gdzie jest szpieg. A to skromna pani z drukarni wojewódzkiej w Opolu dostrzegła szansę biznesu życia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama