Wasilij Jerszow: Załodze Tu-154 zabrakło cierpliwości

    Wasilij Jerszow: Załodze Tu-154 zabrakło cierpliwości

    Łukasz Słapek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Załoga rządowej maszyny mogła popełnić elementarny błąd. Skupiła się na szukaniu ziemi, a nie na parametrach lotu. Z rosyjskim pilotem Wasilijem Jerszowem, instruktorem i autorem książek o pilotażu Tu-154, rozmawia Łukasz Słapek.
    Jako pilot spędził Pan za sterami Tu-154 prawie ćwierć wieku. To samolot trudny w pilotażu?
    Nie. Prowadzenie tego samolotu nie przysparza problemów, ale pod warunkiem, że cała jego czteroosobowa załoga jest dobrze zorganizowana. No, i oczywiście do tego dochodzi jeszcze przestrzeganie wszystkich procedur technicznych. Tu-154 to bardzo dobra konstrukcja, która daje dużo przyjemności w pilotowaniu.

    Jaka jest różnica pomiędzy Tu-154, który został opracowany w latach 60., a współczesnymi maszynami, jak choćby boeing czy airbus?

    Nowe samoloty mają bardzo wysoki poziom automatyzacji. Wymagają przez to bardzo rozbudowanej naziemnej bazy technicznej. Chodzi o wysokiej klasy urządzenia lotniskowe, które gwarantują bezpieczne podejście do lądowania. Wymagają też świetnego wyszkolenia załogi z zakresu obsługi tych wszystkich automatycznych, nafaszerowanych elektroniką systemów.

    Tu-154 ma jakieś charakterystyczne cechy podczas pilotażu, które sprawiają, że pilot musi być np. wyjątkowo czujny?
    Jak każdy duży samolot Tu-154 wymaga zapasu przynajmniej 150 m wysokości przed samym lądowaniem. Podczas podejścia muszą być również ustabilizowane wszystkie parametry, takie jak kurs, prędkość lotu oraz prędkość zniżania, która powinna wynosić około czterech metrów na sekundę. Jeżeli któryś z tych parametrów nie jest zachowany, bezpieczne lądowanie tym samolotem staje się problematyczne. Zasada ta ma jednak zastosowanie nie tylko do Tu-154, ale do każdego samolotu.

    Dlaczego więc, Pana zdaniem, polski samolot, który rozbił się w Smoleńsku, znajdował się na tak niskiej wysokości, że ściął stojące na drodze podejścia brzozy?
    Mogę powiedzieć, co mówi doświadczenie, a mówi ono, że przedwczesne obniżanie lotu samolotów podczas podchodzenia do lądowania jest jednym z najczęstszych błędów pilotów niemających odpowiedniego doświadczenia w lotach w trudnych warunkach atmosferycznych. Pilot w takich warunkach nie może oprzeć się chęci nurkowania, po to aby jak najszybciej zobaczyć ziemię i znaleźć jakiś punkt orientacyjny. Sprawia to, że przestaje skupiać swoją uwagę na przyrządach i - co się z tym wiąże - zachwiane zostają wszystkie parametry podejścia do lądowania, w szczególności prędkość opadania, która rośnie, a to jest śmiertelnie niebezpieczne.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (24)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Warto przeczytać i przemyśleć - z sieci.

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 30

      O katastrofie i Polakach z Chicago

      Zamach – ale Putina czy przeciw Putinowi?

      Odczucie Polski w Chicago

      Nie przypuszczałem, że zabiorę jeszcze publicznie głos w Chicago na forum...rozwiń całość

      O katastrofie i Polakach z Chicago

      Zamach – ale Putina czy przeciw Putinowi?

      Odczucie Polski w Chicago

      Nie przypuszczałem, że zabiorę jeszcze publicznie głos w Chicago na forum polonijnej prasy. Od pewnego czasu jestem intensywnie zajęty czym innym. Polonijnej prasy – to zresztą w Chicago wybór niewielki, czyli „Kurier” albo „Panorama”. „Dziennika Związkowego” od dawna nie daje się czytać, a kupowanie tegoż ostatniego ma jedynie taki sens, że daje przegląd sytuacji, co na teraz szanownym „redaktorom” i „działaczom” polonijnym czynić nakazali. (Przepraszam Polonię za nazwanie ich „polonijnymi”.) A nakazali np. lansować Obamę i toteż gorliwie czynią.

      Wydarzyło się jednak coś takiego, że nagle – czy chcemy, czy nie chcemy – znaleźliśmy się w „oku cyklonu”, w punkcie zwrotnym historii… I jest to sprawa niesłychanie ważna dla nas, dla przyszłości naszych rodzin. Mam też ciągle w pamięci, gdy po raz pierwszy w Chicago ujrzałem procesję Bożego Ciała, akurat wokół kościoła św. Władysława. Doznałem wtedy wzruszenia tak silnego… Patrzyłem na dziewczynki z białej procesji z przejęciem sypiące kwiatki przed obliczem Króla Wszechświata ukrytego w białej Hostii, patrzyłem na autentyzm modlitwy ciężko pracujących ludzi, słuchałem dobrej jakości śpiewu liturgicznego. Powtarzałem: „Mój naród święty i czysty, ciągle jeszcze bije serce tego narodu”… I musiałem być w niezłym szoku, tak silne było to przeżycie. Co jest tym bardziej niezwykłe, gdyż byłem przekonany, że tak jak typowy wojskowy nie odczuwam żadnych uczuć i jestem poniekąd maszyną do logicznego myślenia i podejmowania optymalnych decyzji na polu walki. A tu proszę bardzo… I przynajmniej dla mnie Chicago będzie zawsze silnie skojarzone z poczuciem jedności z moim narodem.

      Myślicie Państwo, że tylko ja tak to odczuwam? Widziałem wielkie wzruszenie Sylwestra Chruszcza, gdy obserwował Paradę Polską w dniu 3 maja. W Polsce, mówił, tak nie ma… A kilka dni temu mój przyjaciel, który wiele stracił w Polsce walcząc z bezprawiem: firmę, dobre imię i kontuzjowane kolano pobity przez nieznanych sprawców – widząc auta z polską chorągiewką i czarnymi wstążkami z okazji żałoby narodowej, ile ich jeździło – rzekł krótko: „A jednak było warto. Jeszcze nie zginęła… (Polska.)”

      Polaków najczęstsze wypowiedzi o polityce, ech…

      Oczywiście nigdy nie było tak, bym sobie nie zdawał sprawy z wad Polaków, tych obrzydliwych mielących jęzorów i osobliwie z rozemocjowanego myślenia. Te ostatnie jest obecnie głównie spadkiem po 50 latach socjologicznej obróbki przez komunistyczne mass media i kolejne 20 lat takich samych akcji medialnych w tzw. III RP. Propaganda za komuny dełła w trąby emocji, a faktów i ich rzetelnej krytycznej analizy nie znosiła. Efekt kolejnych 20 lat podsumowałem wypowiedzią postkomunistycznego dygnitarza w książce „Przygody dobrego smoka Darloka w SB-pospolitej Polskiej”. Przypomnijmy: „Miarą naszego sukcesu w sterowaniu społeczeństwem poprzez media jest fakt, że Polaków w ogóle nie interesuje, do kogo teraz należy główne wydobywane bogactwo Polski – KGHM – czy jak kto woli: miedź, złoto, srebro i platyna. Ile to daje zysków, co z tego ma skarb państwa? Im nawet nie przyjdzie do głowy myśleć na ten temat, w zamian za to podniecają się pogryzieniem dziecka przez psa, serialem „Kiepscy” czy wojną w Iraku…” Myślenie polityczne Polonii jest także pochodną tegoż „lansowania medialnego”, w wykonaniu głównie dwóch czołowych ubeckich telewizorni: TVN-u i Polsatu. Co innego, gdyby Polonia potrafiła racjonalnie obserwować fakty i poprawnie wnioskować. Jest wiele faktów, które można przytoczyć jako dowód, że tak niestety nie jest. Najprostszym jest zapytanie, co najbardziej zaszkodziło Polonii? Co sprawiło, że polonijna młodzież boi się przyznawać w collegue’ach i na uniwersytetach do polskiego pochodzenia? Są to oczywiście książki J.T. Grossa. I zapytajmy, co by się stało, gdyby w Jedwabnem dokończono ekshumację zwłok spalonych przez Niemców w stodole, w której wg „naocznych świadków” pana Grossa Polacy mieli żywcem spalić 2 tysiące swoich żydowskich sąsiadów? Okazałoby się, że zabitych było najwyżej 80 osób, w ich czaszkach, kręgach i innych kościach znajdują sie kule z pistoletów MP-40 Schmeisser (w 1941 roku tę broń posiadały tylko elitarne oddziały SS), a stodoła przed spaleniem została obficie oblana benzyną. Przypomnijmy, że benzyny rolnicy polscy pod okupacja sowiecką nie mogli posiadać, podobnie była ona najbardziej deficytowym towarem III Rzeszy… Wobec takiego materialnego dowodu nie tylko z wszystkich amerykańskich bibliotek oszczercze książki J.T. Grossa (nota bene koleżki Michnika z lat 60-tych) – musiałyby zostać wycofane – ale ktoś musiałby sie jeszcze bardzo tłumaczyć i co najmniej bardzo przepraszać… W polskim prawie karnym, konkretnie w kodeksie postępowania karnego, jest też mocny artykuł mówiący, że dowodu poprzez który można jednoznacznie udowodnić winę albo niewinność – nie można przerwać ani zaniechać, i nie można czynić w tej materii żadnych wyjątków. A kto personalnie okazał sie człowiekiem słabej woli, kto uległ naciskom, kto nakazał wstrzymać ekshumację i przy okazji drastycznie złamał polskie prawo karne? Kto był wtedy ministrem i wiceministrem sprawiedliwości? I czy to przypadkiem nie są dwie postacie z polskiej sceny politycznej najbardziej przez Polonię hołubione?

      Cześć Jego pamięci !

      Nigdy nie byłem fanem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dla mnie był człowiekiem chwiejnym i niekonsekwentnym. Wiele elementów programu budowy IV RP sam dotkliwie torpedował – np. lustrację. Podobnie głosowanie za poprawką do Konstytucji RP w sprawie prawnej ochrony życia, którą poparło 165 posłów – dobitnie pokazało, że w poprzednim Sejmie większości 2/3 głosów za traktatem lizbońskim nie będzie. Obaj bracia Kaczyńscy ulegli masońskim naciskom, niszcząc własną koalicję, rząd i Sejm… I został wybrany obecny Sejm, już taki jak trzeba… O paradoksie – finalnie i z traktatu nic nie wyszło, bo – o paradoksie – sam niemiecki trybunał konstytucyjny orzekł, że w Niemczech rzeczony traktat obowiązuje tylko pod warunkiem, że nie narusza prymatu niemieckiej konstytucji! Ale ta surowa ocena nie zmienia faktu, że z dotychczasowych prezydentów III RP (Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski) – Lech Kaczyński był obiektywnie najlepszy. Przypomnijmy konsekwentną postawę prezydenta Kaczyńskiego wobec „przedsiębiorstwa Holocaust”. Zwrot mienia w ramach ustawy reprywatyzacyjnej, do 15% wartości w bonach skarbowych, tak jak dla wszystkich innych właścicieli (a nie w postaci nieruchomości, bo w ciągu minionych 70 lat odbudowa, remonty, itp – i tak wielokrotnie przewyższyły pierwotną wartość mienia) i powyższe nie dotyczy mienia obywateli USA, bo za te ostatnie Polska już zadośćuczyniła wypłacając ogromne odszkodowanie w 1963 roku. Oczywiście zwrot bezpośrednio byłym właścicielom, z pominięciem organizacji, które głoszą, że ich reprezentują. I taką była prezydentura Lecha Kaczyńskiego – pełna sprzecznych działań. Ale to Lech Kaczyński był pierwszym prezydentem tzw. III RP, który działania na rzecz prawdy w życiu publicznym, czy też obronę polskich interesów, podejmował. Widać za sam fakt, że potrafił (przynajmniej od czasu do czasu) mówić prawdę i przynajmniej od czasu do czasu rzeczywiście bronił sprawiedliwości i polskich interesów – spadło na niego odium ośmieszania i zawziętej krytyki, w czym równo celowały media ubeckie w kraju jak i niemieckie zagranicą. Jednym z wniosków z Jego prezydentury jest też konstatacja faktu, jak obrona polskich interesów jest we współczesnych realiach niewdzięczna i trudna. Niech będzie cześć Jego pamięci!

      Zamach na głowę państwa – niespotykany skalą barbarzyństwa

      Prezydent Lech Kaczyński został zamordowany. Skala tego zamachu jest bezprecedensowa. Zginęło 96 osób. W pierwszych doniesieniach ubeckich telewizorni uderzyło mnie jedno. Trawestując słowa znanej satyrycznej piosenki: Błąd pilota, błąd pilota – śpiewa tenor, śpiewa bas, Błąd pilota, błąd pilota – powtarzają raz po raz… Mam swoją wiedzę wojskową. Pilot, który wozi prezydenta – elita elity – nie myli sie nigdy. W kokpicie Tu-154M siedzą w rzędzie od lewa do prawa: I pilot, nawigator, II pilot. Rozumiem, że dziennikarze TVN-u i Polsatu milcząco założyli, że trzech ludzi na raz pomyliło się w ocenie, czy można lądować czy nie – i myślało, że są na 100 metrach wysokości, kiedy byli na 15? W dodatku obaj piloci wielokrotnie lądowali już wcześniej na tym lotnisku i doskonale je znali, a także tegoż lotniska okolice. Sprawdziłem to ze zdjęć NASA – o godzinie 8:50 mgły jeszcze na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj nie było. Ona dopiero zaczynała tam się tworzyć. Widoczność była dobra. Coś mi tutaj od początku „nie grało”…

      W zdemaskowaniu zamachu ogromną rolę odegrał niezależny internet. Szczególnie portal http://www.niepoprawni.pl zamieścił znakomitą opinię eksperta ze Szczecina, zdaje się w chwili obecnej najlepszego w Polsce specjalisty od katastrof lotniczych. Pan M. – podobnie jak moje obawy – wyśmiał tezę o błędzie pilota. Swoje drobiazgowe analizy o stanie maszyny podsumował stwierdzeniem, że wydarzyła się jedna z dwóch rzeczy: albo wielka awaria techniczna silników, albo zamach. Stwierdził też, że w samolocie Tu-154M można zamontować, oczywiście w celach przestępczych, blokadę sterów samolotu, która uruchomi się po otwarciu klap lub wypuszczeniu kół podwozia. Musiałoby to zostać zrobione w Polsce na krótko przed startem. Przy takiej blokadzie pilot straci możność kierowania samolotem. Czy to nie „zablokowanie sterów” było przyczyną opadnięcia Liberatora generała W. Sikorskiego do wody Zatoki Gibraltarskiej? Również http://www.niepoprawni.pl przyniósł relacje na gorąco z Warszawy. Jeszcze nie było wiadomo, czy Kurtyka, Stasiak czy Szczygło nie żyją, a już na polecenie „pełniącego obowiązki prezydenta” marszałka Komorowskiego włamywano sie do ich sejfów i zabierano zdeponowane tam dokumenty…

      Ale najbardziej hipotezę zamachu podbudował trwający 1 min 54 sek. filmik anonimowego Rosjanina. To ten na którym słychać strzały, rosyjskie i polskie okrzyki, a i sporo ciekawego widać. Ten filmik, wyraźnie nakręcony telefonem komórkowym, zamieszczony w internecie na YouTube, tylko w ciagu jednej doby obejrzało ponad 861 tys. ludzi… Tu jedna uwaga. Lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj (czyli smoleńskie północne) przylega przez ciągłość do dużej fabryki motoryzacyjnej. Jej ogrodzenie stanowi południową granice lotniska. Stacjonuje tam pułk lotnictwa transportowego, samoloty Tu-76 – podstawowy typ rosyjskiego transportowca. Jest to oczywiście lotnisko wojskowe, ale powiedzielibyśmy – mniejszej rangi. Natomiast na południowy wschód od lotniska znajdują się tereny zabudowy mieszkaniowej. Łukiem od wschodu na północ do zachodniej obrzeży lotniska otacza je las, właściwie taki trochę „laskowaty” – niezbyt wysoki i gęsty. Lotnisko ma postać jednego długiego pasa startowego o długości 2300 m. rozciągniętego dokładnie w linii wschód-zachód. Ważne jest stwierdzenie, że otaczający lotnisko las, czy lasek, pomiędzy południowo-wschodnią od niego zabudową mieszkaniową a lotniskiem, czyli tam gdzie nasz Tu-154M sie rozbił – to po prostu przylotniskowe tereny spacerowe!

      Tu-154M z prezydentem Lechem Kaczyńskim i z polską delegacją podchodził do lądowania dokładnie od wschodu. Domyślnie widząc przelatującą mu tuż nad głowa wielką maszynę, a potem niecały kilometr dalej słysząc huk uderzenia o ziemię, nieznany spacerowicz pobiegł w kierunku zachodnim i telefonem komórkowym filmował, co zobaczył. Minął oderwane lewe skrzydło, doszedł kilkadziesiąt metrów do leżącego na ziemi tylnego statecznika. Tutaj wyraźnie się przestraszył i szybko wycofał. Nie on jeden biegał tego ranka.

      W miejscu przewidywanego upadku polskiego samolotu musiała czekać ekipa zabójców. Ci też musieli być w pewnej odległości, by przypadkiem nie zginąć. Najprawdopodobniej nadbiegli ze strony zachodniej. Najbardziej na zachód musiała sie znajdować kabina pilotów, która jako hermetyczna dawała największe szanse na przeżycie. Okrzyki ze ścieżki dźwiękowej są straszne: Skariej! Skariej! Ani uchodziat! (Prawdopodobnie katastrofę jednak kilka osób przeżyło i mniej lub bardziej ranni próbowali oddalić się od płonącego wraka samolotu.) Wy kto? Strzały. Nie ubiwajcie nas! Strzały. O wy sku… ! Strzały. Łącznie padło strzałów 8 lub 9. I na koniec: Nowyje prikazy, smiena płanow! Po okrzyku: Ani uchodziat! – zostaje uruchomiona parowa syrena, której celem jest zagłuszyć strzelaninę. A filmujący Rosjanin zaczyna powtarzać głośno sam do siebie, że mu to wszystko na chu… – prawdopodobnie zaczyna się bać! Powtarza tą swoją frazę kilka razy, ale jeszcze prawie pół minuty filmuje, potem kończy i spiesznie się oddala. Ale ten filmik to nie tylko ścieżka dźwiękowa, sporo ciekawego (np. sylwetki ludzkie) też widać, osobliwie po wyostrzeniu obrazu i w zwolnionym tempie. Tak działała na miejscu katastrofy pierwsza ekipa rosyjska, grubo wcześniejsza zanim przybyli tam jacykolwiek ratownicy czy milicja. Milicja oczywiście pokonfiskowała wszystkie nakręcone na miejscu materiały dziennikarzom, ale cóż – Rosjanina i komórki nikt nie przewidział…

      Kto i dlaczego?

      Polska jest najbogatszym krajem świata. Polacy, rzecz jasna o tym nie wiedzą. (Jak rzekliśmy oni oglądają „Kiepskich” i „You Can Dance”. Tak: tańczcie sobie i żłopcie piwo, Polacy! I gapcie się w ubeckie telewizornie!) Z tym, że odnośnie gazu ziemnego nie dało się tego dłużej utrzymać w tajemnicy. Stworzono więc termin gaz łupkowy, uprzejmie nie informując Lechitów, że ponad 99% zasobów gazu światowego to gaz łupkowy. Gaz i ropa po prostu są w skale nasączonej nimi jak gąbka, a naturalne podziemne zbiorniki to wielka rzadkość. No ale powoli do świadomości Polaków przenika informacja, że tego gazu jest tyle, że wystarczy na pokrycie zapotrzebowania Polski na co najmniej 1000 lat, a zapotrzebowania całej Europy na minimum lat 130. A nie przebadano jeszcze nawet połowy złóż… A gdzie gaz tam i ropa – chociaż na temat ropy ubeckie telewizornie nadal milczą jak zaczarowane. Kolizja z interesami Rosji jest tu oczywista. Jeżeli Polska zacznie na masową skalę wydobywać swój gaz ziemny… W dodatku znany amerykański senator od ponad roku tokuje, że trzeba Rosji w zamian za poparcie w Afganistanie i w Iranie z powrotem oddać Polskę… (Zapewne w ramach wierności sojuszniczej.)

      Stąd hipoteza pierwsza: zamach zorganizowały władze Rosji, eliminując jedyną grupę ze sceny politycznej zdolnej do jakiegoś wywierania wpływu, Rosję niezbyt lubiącą. Niestety – wiele faktów tu nie pasuje. Nie strzela się z armaty do muchy. Szanse Lecha Kaczyńskiego na reelekcję były niewielkie. Z racji na swego rodzaju nieporadność na publicznej scenie i nierzadkie, acz przeważnie zabawne gafy – był to kandydat łatwy do ośmieszenia. A wrogość wiodących telewizorni w krainie Lechitów miał zagwarantowaną… Postsowiecka agentura i tak trzyma Polskę za gardło i Rosja może sobie robić w tym kraju praktycznie wszystko, co zechce. Nowa umowa na dostawy rosyjskiego gazu do Polski jest tego najlepszym dowodem. Gdzie sens, gdzie logika? A gadki senatora USA związanego z AIPAC-iem? Jest to oczywiście miło z jego strony, że chce dać Rosji to, co ona i tak już praktycznie ma…

      Druga hipoteza

      Dlatego za bardziej prawdopodobną uważam drugą hipotezę. Wymaga ona jednakże wyjaśnień. A brzmi tak: zamach zorganizowała konspiracyjna grupa prawdopodobnie związana z dawnym GRU, dążąca perspektywicznie do „wysadzenia z siodła” Putina i jego ekipy. Oczywiście w powiązaniu ze swoimi „polskimi” koleżkami. Pamiętajmy, że prezydent Putin zakończył „służbę” w Sojuzie w stopniu generała majora KGB. Od czasów Stalina spec służby sowieckie były dwie. GRU – wywiad i kontrwywiad wojskowy i KGB – bardziej „nastawiona” na sprawy wewnętrzne. A przy okazji dwie te „bandy” (banda jako organizacja przestepcza to przy tych organizacjach zorganizowanej zbrodni przysłowiowy mały pikuś) pilnowały jedna drugiej. No i za bardzo nigdy sie wzajemnie nie kochały. GRU pozostała organizacja zdecydowanie mniej liczną i od początku zdominowaną przez „działaczy” żydowskiego pochodzenia. KGB (wcześniej Cze-Ka, potem NKWD) jako olbrzymia „instytucja” musiała jednak werbować i z czasem awansować także Rosjan. „Polska” Informacja Wojskowa była właściwie filią sowieckiego GRU, od 1944 roku do czasów Kiszczaka, a nawet Dukaczewskiego IW pozostała elitarną organizacją zdominowaną przez osoby żydowskiego pochodzenia. IW nigdy też nie była w żaden sposób za nic rozliczana, raport Macierewicza jako ujawnianie spraw trzeciorzędnych sobie darujmy. Dla osób zorientowanych w polityce, jest tajemnicą poliszynela afera „Żelazo”, czyli zorganizowana pod władzą Kiszczaka działalność przestępcza, np. przemyt narkotyków z Am. Południowej na polskich statkach. Taka to była „służba”. Nic dziwnego, że praktycznie wszyscy wielcy aferałowie, zarówno w Polsce jak i w Rosji, po tzw. transformacji, byli to ludzie z kręgów GRU (Rosja) czy IW (tzw. III RP). Tych ostatnich w Rosji Putin od początku sprawowania władzy ostro przywołał do porządku. Michaił Chodorkowski, właściciel największej firmy naftowej Łuk-Oil, który chlubił sie, ze nigdy nie zapłacił ani kopiejki podatku, siedzi do dziś dnia w „obozie poprawczym”, a Borys Bieriezowski zwiał na Ukrainę, gdzie finansował przeciwko Putinowi tzw. pomarańczową rewolucję. Na pozostałych padł taki strach, że tak zaczęli płacić podatki, że skarb państwa (Rosji, niestety) szybko zamiast deficytu miał 300 miliardów dolarów nadwyżki… Pominę tu milczeniem kwestie pochodzenia Chodorkowskiego czy Bieriezowskiego, jako rzecz powszechnie wiadomą. Można jednak przypuszczać, że kochać Władimira Władimirowicza – to te towarzystwo za bardzo nie kocha…

      Na próby upartego „rycia” pod Putinem wskazuje wiele faktów. Ot, w Londynie ginie były oficer GRU, znany krytyk Putina. Tylko kto zabija go radioaktywnym izotopem, w dodatku tak rzadkim, że podejrzenie sprawstwa musi paść na rosyjskie państwo? Mało to jest sposobów zabójstwa, gdzie sam fakt, że to było zabójstwo, a nie wypadek – jest niesłychanie trudno udowodnić? I takich przykładów można by mnożyć dziesiątki. Putin musiałby być kompletnie głupi, żeby kazać zabić dziennikarkę międzynarodowej sławy, Juszczenkę kazać otruć trucizną o tak długim okresie rozpadu, że wręcz nie sposób jej nie wykryć, itd…

      A jak w ten wątek wpisuje się zamach na głowę państwa, tak „teatralny” i odrażający, połączony z zabójstwem żony prezydenta, ludzi międzynarodowej sławy jak Anna Walentynowicz, katolickich i prawosławnych duchownych i biskupów (nawet prawosławnego arcybiskupa)? Gdyby odpowiedzialność za coś takiego obciążyła prezydenta Rosji czy premiera Rosji – niedługo by im chyba czasu do siedzenia na stołkach pozostało…?

      Poza tym to nie KGB rządzi w Polsce, tylko IW i stworzona przez nią partia zwana PO. Ostatni komandir polskiej razwiedki nawet tego nie ukrywał, głosząc wszem i wobec, że: „..oto usłyszeliście trzech tenorów, a ja jestem czwartym i najważniejszym z nich!” Ekipa zabójców mogła czekać na podejściu do pasa startowego w Smoleńsku, ale awarię trzeba było przygotować w Warszawie. W tym aspekcie może i Rosjanin z telefonem komórkowym wcale sie nie znalazł w pobliżu miejsca katastrofy przypadkowo… Dowód wszak na zamach musiał być!

      Obserwujmy fakty

      Wiele ciekawego wydarzyło się w ciągu tygodnia po zamachu. A to w internecie krążyła jakaś fałszywka – nagranie rozmowy niby rosyjskiego kontrolera lotu z polską załogą. Ciekawe kto ją przygotował i po co? A to jakiś goguś ze Śląska (z jednej z naszych politechnik) zaczął pyszczyć na temat przyczyn katastrofy, że są zawsze „wieloczynnikowe i złożone” – i oczywiście ze wskazaniem na błąd pilota. Inaczej się to jednak widzi, gdy obserwuje się kilka źródeł informacji na raz. Goguś na YouTube pojawił się jako reakcja na wstrząsającą i dobitną wypowiedź specjalisty ze Szczecina. Przypomnijmy konkluzję: wielka awaria ze wskazaniem na silniki albo zamach. Co ciekawe, w nurt wymiany koncepcji włączyli się nawet Rosjanie. W drugiej dobie od zamieszczenia w internecie opinii najwybitniejszego polskiego specjalisty od katastrof lotniczych (tego ze Szczecina) – Rosjanie już musieli sporządzić raport dla swego rządu, że taka opinia jest i jaka jest jej treść – nagle rząd rosyjski oficjalnie ujawnił, że część zapisów z czarnych skrzynek jest już znana i „silniki były idealnie w porządku”. A kontrolera lotów zaraz po katastrofie aresztowano i do tej pory wszelki słuch o nim zaginął. Mam wrażenie, że już im tam Putin zrobi dochodzenie… Aczkolwiek sprawa zamachu będzie prawdopodobnie tuszowana przez Rosjan. Ruski car nie ujawnia, że ma u siebie jakąś opozycję – Ruski car ją niszczy. Sprawnie, szybko, doszczętnie i przeważnie po cichu. Mocno jednakże o prawdziwości tezy o zamachu świadczy i reakcja Putina i Miedwiediewa zaraz po katastrofie. Reakcja ta była radykalna i typu „odcinania się od zła”. Zawodowy analityk-portrecista, zwłaszcza który sporządzał portret psychologiczny Władimira Władimirowicza, od razu wie, co o tym myśleć. Skorzystało na tym dobitne potwierdzenie prawdy o Katyniu i to na światową skalę. PO zaś w Polsce chodzi w tryumfie, czego nawet Komorowski nie potrafił ukryć mimo żałoby narodowej – tyle że już wkrótce radość PO może się obrócić w… Rosjanie to potrafią… A w Polsce nie byłbym zaskoczony wyborczym sukcesem PiS – i to w niebywałej skali.

      Najważniejszy problem

      Który pozostał, brzmi tak: jak Polska ze swoimi bogactwami energetycznymi i oczywistą tu sprzecznością interesów z Rosją – ma sobie ułożyć z tym krajem stosunki? Problem nie polega na czułych słówkach o przełomie, bo te o kant d… rozbić. Problem polega na znalezieniu koncepcji, rozwiązania!

      Gdybym ja dostał zadanie opracowania takiej koncepcji, rzekłbym tak: Władimirze Władimirowiczu! Ot, nieszczęście Rosji w Polsce polegało w dużej mierze na tym, że Rosja zawsze stawiała w Polsce jako na swoich współpracowników – na najgorszy rodzaj kanalii. A kanalia – ot kanalia. Tak jak kryminalista – ot – kryminalista. Przy pierwszej okazji dla zysku nóż w plecy wsadzi. Czy Wam nie pasowałoby, gdyby tak w Polsce był uczciwy rząd, do którego w dodatku moglibyście mieć „połnyj dowier” („całkowite zaufanie”)? W dodatku energetyka. Czy w Polsce ktoś myśli, że Polska może Rosji pokrzyżować plany? Durniów ci u nas dostatek, ale aż takich to nie ma. Rzecz w tym, że energetyka jest jak tort. Kawałek tego europejskiego energetycznego tortu należy się i Polsce. Ot, Czechy – a my Polacy kochamy Czechów. I czeski prezydent – toć to u nas bohater narodowy. Węgrzy – toć to my. Wy Władzimirze Władzimirowiczu mieliście duże zainteresowania historyczne, m.in. heraldyczne, więc pewno wiecie, że zarówno Polacy jak i Węgrzy, jak udowodniła genetyka archeologiczna, oba narody pochodzą od wspólnego męskiego przodka, który żył około 10 tys. lat p.n.e. Ot, czemu by nie mieli mieć taniego gazu z Polski? Albo taka Austria, wiadomo katolicy. Albo i Dania – Polka była królową Danii, siostra Bolesława Chrobrego. Duńczycy robią klocki Lego, polskie dzieci lubią Lego, a i Polska ma długi, na których spłatę dewizy pozyskiwać musi… Jakie wymiary tego polskiego kawałka europejskiego energetycznego tortu dalibyście Polsce – czy to nie można podyskutować? Wy byście chcieli jak najmniejszy, my jak największy – ale przecież dojść do porozumienia można. A czy i lojalny i uczciwy sojusznik nie wart swojej ceny? Bo z kanaliami nigdy niczego nie można być spokojnym, ani pewnym. Więc gdybyście Bracia Rosjanie chcieli tak o koncepcjach i o dogadaniu się porozmawiać… Sylwester Chruszcz, ot Polonia tak go wysoko ceni… Co u tego malczika w sercu – to i u nas.

      Moje osobiste pożegnanie

      Czuję się w obowiązku osobiście pożegnać Pana, Panie Prezydencie. Człowiek, któremu tyle zawdzięczaliście Panowie, Lech i Jarosław, dobrego w stanie wojennym, był potem moją jakby prawą ręką i moim jakby nauczycielem prawa. Mam Panu we wdzięcznej pamięci, że gdy kupował Pan jako prezydent Warszawy książki na nagrody dla dzieci w konkursach szkolnych, była to pozycja, którą rekomendowałem i która tak pięknie sławiła tradycje militarne i państwowe II Rzeczypospolitej. Mam wiele wspomnień, które cóż – pozostaną w sercu. Bardzo ucieszyłem się, że w czasie ostatniego lotu Pan się wyspowiadał. Tam na Wyżynach Niebieskich w Chrystusie proszę pamiętać o Polsce. I proszę, aby poprosił Pan Świętego Ducha, by już raczył spuścić jakieś bomby swoich łask na te polonijne trąby, by wreszcie zajęli się tym, co do nich należy: Intronizacją i żarliwą obroną polskich emerytów. Liczę na Pana. Rafał.

      Rafał Klimuszko
      Chicago
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O tym cisza w "naszych" mediach i prasie, dlaczego?

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 31

      Jest następna afera, po katastrofie może i z nią bardzo związana.Jest następna afera, BND wydało całą siatkę agentów CIA w Rosji, Moskwie GRU. Można się, spodziewać ostrej reakcji USA. Niemcom i...rozwiń całość

      Jest następna afera, po katastrofie może i z nią bardzo związana.Jest następna afera, BND wydało całą siatkę agentów CIA w Rosji, Moskwie GRU. Można się, spodziewać ostrej reakcji USA. Niemcom i Rosji chodzi o wyparcie USA z Europy i z ich terytorium, u nas cisza o tym. Rosja chce przejąć z Niemcami nad naszym gazem łupkowym bo to dla nich wielkie zagrożenie. Portale USA o tym piszą.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Oglądnijcie zdjęcie

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 43 / 37

      Oglądnijcie zdjęcie skrzydła, pytajcie skąd i od czego te dziury, wyglądające na przestrzeliny!!!!!Powiększcie je u siebie po ściągnięciu, podaję link -...rozwiń całość

      Oglądnijcie zdjęcie skrzydła, pytajcie skąd i od czego te dziury, wyglądające na przestrzeliny!!!!!Powiększcie je u siebie po ściągnięciu, podaję link - http://pluszaczek.com/grafika/tu-154M%20slady.jpgzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kolejne łgarstwa panie Klich, na czyje polecenie? POdtulil pan ogon?

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 36 / 28

      Ten latający na drzwiach od stodoły fałszywy hrabia, alkoholik, agent WSI, kłamca i uzurpator, zapomniał, że tylko "wykonuje obowiązki prezydenta " czyli również obowiązki zwierzchnika polskich sił...rozwiń całość

      Ten latający na drzwiach od stodoły fałszywy hrabia, alkoholik, agent WSI, kłamca i uzurpator, zapomniał, że tylko "wykonuje obowiązki prezydenta " czyli również obowiązki zwierzchnika polskich sił zbrojnych. I nie da się ukryć ,ze jest w zmowie, czytaj w układzie, z urzędnikami państwowymi , którzy dopuścili się przestępstwa zaniechania ,polegającego na zapewnieniu bezpieczeństwa państwa polskiego.Otóż, wykonujący obowiązki "zwierzchnika sił zbrojnych" falsyfikat hrabiego, ukrywa te przestępstwo ścigane przez polskie prawo , co również jest przestępstwem. Latający na drzwiach od stodoły szybciutko rzucił się na akta BBN - u dotyczące likwidacji WSI i zbiory zastrzeżone IPN - u agentów WSI.
      Co dowodzi ,że bardziej zależy mu na zapewnieniu bezpieczeństwa agentów niż zapewnieniu bezpieczeństwa państwa polskiego.

      Dowód niezbity :

      Konwencja Chicagowska( ściągnąłem z Internetu, pliki PDF, całej konwencji, a Klich czy Seremet już nie może? czy nie chce?, wolą "motłoch za jaki mają Polaków, łgać w żywe oczy na Rozkaz batiuszki Putina, FSB, GRU i tante babo chłopa Merkel, ryżemu się, nie dziwię bo za głupi razem z Wrotami Stodoły, omcmgr "historii") w jednym z załączników daje prawo państwu!!!! właścicielowi statku powietrznego, który uległ rozbiciu na terytorium obcego państwa , o ile na pokładzie tego statku znajdowały się, rzeczy objęte tajemnicą państwową właściciela statku powietrznego( samolot był Wojskowy 36 Pułk, należał widać do nie - rządu RP, leciał z Prezydentem, z Kadrą dowódczą, etc.) , do żądania aby państwo, na którego terytorium doszło do rozbicia statku powietrznego , zabezpieczyło tylko miejsce wypadku do czasu przybycia na miejsc wypadku przedstawicieli właściciela statku i usunięcia z terenu wypadku rzeczy objętych tajemnicą państwową właściciela statku. Te żądanie państwo na terytorium którego doszło do wypadku musi spełnić!!!!!, tak stanowi ta konwencja.Czyli zabezpieczyć do czasu przybycia i usunięcia z tego terenu rzeczy objętych tajemnica państwową. Osoby z rządu złodzieja Donald odpowiedzialne za zapewnienie bezpieczeństwa państwa polskiego zaniechały tego swojego podstawowego obowiązku , co jest ciężkim przestępstwem i nie wystąpiły do Rosji z tym żądaniem!!!!.
      Aby ukryć te przestępstwo , czyli narażenie państwa na utratę bezpieczeństwa , niejaki Klich w zmowie z innymi przestępcami , okłamał opinię publiczną , publicznie oświadczając, ze w samolocie nie było dokumentów( laptopów , telefonów komórkowych ) objętych tajemnicą państwową. To bezczelne ukrywanie przestępstwa urzędników państwowych odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa państwa polskiego , gdyż na pokładzie tego samolotu TU-154 znajdował się, szyfrator stanowiący nie tylko tajemnicę państwa polskiego ale i NATO.
      Panie prokuratorze Seremet , niech Pan potraktuje ten wpis jako zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na narażeniu na niebezpieczeństwo państwa polskiego poprzez zaniechanie wykonania obowiązków służbowych oraz ukrywaniu tego przestępstwa przed prokuraturą , przez :
      1. "wykonującego obowiązki zwierzchnika sił zbrojnych "
      2. Ministra Obrony Narodowej
      3. Szefów specsłużb
      4. Złodzieja Donalda.
      A tu jego ojca czy dziadka jak ostatnio łże przyjaciel z którym ponoć "walczył" w Dreźnie (enkawudzista Putin senior), http://www.ukemonde.com/putin/putin_nazi.htmlzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Z sieci - ciekawa ta mgła!

      WP (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 42 / 33

      Witam Państwa,

      Na portalu wp.pl przeczytałem wypowiedź eksperta w sprawie katastrofy w
      Smoleńsku i stosunków polsko-rosyjskich. Poniżej link do jego
      karkołomnych opinii oraz wyjaśnienie...rozwiń całość

      Witam Państwa,

      Na portalu wp.pl przeczytałem wypowiedź eksperta w sprawie katastrofy w
      Smoleńsku i stosunków polsko-rosyjskich. Poniżej link do jego
      karkołomnych opinii oraz wyjaśnienie dlaczego mają one niewiele
      wspólnego z rzeczywistością. Niestety, wypowiedzi podobnych “ekspertów”
      jest w polskich mediach wiele.

      http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-byl-blad-Polacy-obrazili-Rosjan,wid,12251249,wiadomosc.html



      Jeśli Rosja nie ma nic do ukrycia powinna być zadowolona z przekazania
      procesu wyjaśniania katastrofy w Smoleńsku stronie polskiej i
      międzynarodowej komisji. Pozostawanie sprawy w rękach Rosji i WNP może
      świadczyć o chęci ukrycia czegoś przez Rosjan (w grę wchodzi nie tylko
      celowe działania, ale także poważne zaniedbania – o kilku takowych
      zresztą już wiemy) lub braku zdecydowania premiera Donalda Tuska, który
      nawet nie wystąpił z formalną prośbą o to. Tłumaczenie premiera, że to
      mogłoby pogorszyć wzajemne stosunki jest irracjonalne, chyba że Donald
      Tusk domyśla się winy Rosji. Czy Polska nie oddałaby w takiej sytuacji
      śledztwa Rosji czy innemu Państwu?

      Następujące dalej oskarżenia pod adresem ludzi żądających niezależnego
      śledztwa o motywy polityczne są wyjątkowo cyniczne lub wynikają z
      nieprzemyślenia sprawy. Czym innym jest chęć posiadania dobrych
      stosunków z Rosją i podziękowanie zwykłym Rosjanom za ich przyjaźń – co
      uczynił w taktowny sposób Jarosław Kaczyński, a zupełnie czym innym
      naiwne zaufanie do władz Rosji, które groziły Polsce za poparcie Gruzji
      i nie prowadziły rzetelnych śledztw w wielu ważnych sprawach jak
      zabójstwa opozycyjnych dziennikarzy czy zatonięcie okrętu podwodnego
      “Kursk”. To jest jedna z największych tragedii w historii Polski i mamy
      nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek dołożyć wszelkich starań do
      możliwie pełnego wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy – dla władz Rosji
      to śledztwo nie jest tak ważne jak dla Polski, co zresztą drastycznie
      nam uświadomiło brak dokładnego przeszukania i szybkie udostępnienie
      osobom postronnym miejsca katastrofy. Zatem oskarżanie Polaków dążących
      do wyjaśnienia przyczyn katastrofy jedynie o motywy polityczne jest
      bardzo krzywdzące, aby nie używać już mocniejszych słów – co
      gorsza te oskarżenia padają w wywiadzie w kilku miejscach, do tego Pan
      dr Maciej Raś dodaje bez powołania się na żadne fakty, że większość
      Polaków ujęła postawa władz rosyjskich.

      Warto także zamieścić kilka informacji, które potwierdzają tezę, że nie
      wszystko wygląda w tym śledztwie tak różowo jak to przedstawia wielu
      ekspertów:

      Sergei Shoigu: Mr Putin, at 10:50 am, the TU-154 M airplane flying from
      Warsaw to Smolensk disappeared from the radar as it was making its
      landing approach at Northern Airport in Smolensk. Jak to możliwe, że
      samolot, który rozbił się około 10 minut wcześniej, zniknął z rosyjskich
      radarów o 10:50? W jakim celu podano nieprawdziwy czas katastrofy
      podczas tego starannie wyreżyserowanego spektaklu?
      http://premier.gov.ru/eng/events/news/10179/

      Bardzo ważny tekst o tym jak są prowadzone śledztwa w sprawie katastrof
      lotniczych na świecie, a jak jest prowadzone śledztwo w sprawie
      katastrofy samolotu prezydenckiego w Rosji.
      http://wtemaciemaci.salon24.pl/178536,dymiacy-nagan
      http://wtemaciemaci.salon24.pl/178992,dymiacy-nagan-poradnik-rusznikarza

      Były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokurator Prokuratury
      Krajowej Bogdan Święczkowski wylicza błędy w śledztwie w sprawie
      katastrofy w Smoleńsku.
      http://www.wolnapolska.pl/index.php/Polityka-%C5%9Awiat/decyduje-pierwsze-48-godzin.html

      - Zabezpieczenie terenu tragedii pod Smoleńskiem powinno być sprawą
      honoru dla polskich i rosyjskich służb – mówią przedstawiciele
      Pentagonu. Uważają, że sposób w jaki Rosjanie potraktowali teren
      katastrofy to skandal.
      http://fronda.pl/news/czytaj/amerykanie_z_pentagonu_niezabezpieczenie_terenu_katastrofy_to_sk

      Znany francuski ekspert ds. katastrof samolotowych Gerard Feldzer i szef
      Muzeum Lotnictwa w Le Bourget koło Paryża twierdzi, że jeżeli śledztwo w
      sprawie katastrofy samolotu linii PanAm koło szkockiego miasteczka
      Lockerbie byłoby prowadzone w podobnych warunkach jak pod Smoleńskiem,
      prawdopodobnie nigdy by nie odkryto dowodów na to, że był to zamach
      bombowy.
      http://fakty.interia.pl/swiat/news/sledztwo-nie-odpowiada-zachodnim-standardom,1477940,4

      To nieprawda, że rosyjskie władze zabezpieczyły wczoraj teren
      katastrofy! Choć kilka dni wcześniej – prawie miesiąc po tragedii -
      pielgrzymujący do Katynia Polacy znaleźli w błocie szczątki ofiar, ich
      rzeczy osobiste i kawałki rozbitego samolotu. To nieprawda, że już nikt
      tam nie może grzebać w gliniastej ziemi! To nieprawda, że milicja
      odstrasza gapiów! Wczoraj byli tam nasi dziennikarze. I to, co
      zobaczyli, poraża… Oto ich relacja.
      http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Milicja-czuwa-ale-i-tak-kazdy-wchodzi-na-miejsce-katastrofy,wid,12246174,wiadomosc.html

      Za absolutnie przerażającą uważam wypowiedź Komorowskiego na temat
      walających się po smoleńskim lesie szczątków. Apelował on o
      “zachowanie umiaru w tworzeniu atmosfery, że oto gdzieś znaleziono
      kawałek ubrania”. “To nie jest wielki problem” – oznajmił z
      wysokości swego urzędu. Naprawdę byłby pan gotów powtórzyć to na
      przykład żonie Arama Rybickiego? Że w końcu to tylko mankiet? Albo żonie
      Grzegorza Dolniaka? Nie rozumie pan, że nie chodzi tu nawet o
      sentymenty, ale o majestat państwa?
      http://blog.rp.pl/mazurek/2010/05/06/klopotliwe-slowo-na-ch

      Ważny dowód w sprawie katastrofy. Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny
      “Gazety Polskiej”, zaprezentował w dzisiejszym “Kwadransie po ósmej”
      urządzenie do wypuszczania podwozia z Tu-154, znalezione na miejscu
      katastrofy pod Smoleńskiem. Urządzenie do wypuszczania podwozia odgrywa
      ważną rolę w ostatnim etapie lotu. Znaleziony fragment może mieć duże
      znaczenie w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy.
      http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33832

      Relacja fotoreportera. Widziałem, jak Rosjanie zabierali fragmenty
      prezydenckiego samolotu, zanim dotarła tam ekipa śledczych z Polski.
      Zrobiłem zdjęcie części samolotu, to było prawdopodobnie skrzydło lub
      ogon, jednak pewności nie mam. To mogła być także jakaś inna część. Ten
      ogon czy skrzydło, które wcześniej fotografowaliśmy, po około dwóch
      godzinach zostało uprzątnięte. Nie wiem, co się z tym stało, w każdym
      razie nie było tego widać z miejsca, z którego wcześniej było
      fotografowane. Jeśli to prawda, to jest to dowód na mataczenie władz
      Rosji.
      http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100424&typ=po&id=po32.txt

      Świadkowie o katastrofie w Smoleńsku. Samoloty tutaj często lądują i
      jesteśmy przyzwyczajeni do ich dźwięku. Ten samolot lądował z
      przerywanym szumem silników i z głośnymi trzaskami.
      http://wolnemedia.net/?p=21510

      Ze wstępnych informacji przekazanych premierowi Władimirowi Putinowi
      wynika, że przed wypadkiem rządowego Tu-154 silniki pracowały
      prawidłowo. Tymczasem świadkowie twierdzą, że odgłos silników był
      dziwny. Zapewnienia, że wybuchu i pożaru na pokładzie samolotu nie było
      również są sprzeczne z relacjami świadków, którzy mówią o wybuchu przed
      uderzeniem w ziemię.
      http://www.rp.pl/artykul/461265_Nie_bylo_wybuchu_ani_ognia.html

      Świadek katastrofy w Smoleńsku Pan Wiśniewski po kilku dniach znacznie
      zmienił swoją relację. Czy to wynikało z problemów z pamięcią, czy był
      to raczej efekt nacisków – a jeśli ktoś wpływał na świadka to
      musiał mieć ku temu ważne powody.
      http://www.youtube.com/watch?v=yifz6Se52kE&feature=player_embedded

      Korespondencja na żywo Barbary Włodarczyk zaraz po katastrofie w
      Smoleńsku przytacza wypowiedzi świadków o krążącym nad lotniskiem dwie
      godziny samolocie. Na pewno nie czekał on na lądowanie, ponieważ samolot
      z polskimi dziennikarzami w tym czasie spokojnie wylądował. Co zatem
      robił? Nasuwa się chyba tylko jedna odpowiedź związana z powstającą mgłą
      - w takim wypadku byłaby kluczem do przyczyn katastrofy.
      http://www.youtube.com/watch?v=6840MizeWdw

      Według ekspertów od budowy płatowców, z którymi rozmawialiśmy, kadłub
      prezydenckiego Tu-154 rozerwała potężna eksplozja. Wiele wskazuje, że
      mogła to być bomba paliwowo-powietrzna. – Na tym pułapie, przy
      ziemi, takie rozczłonkowanie kadłuba mogła spowodować tylko świadoma
      ingerencja człowieka – twierdzą. Przy zderzeniu samolotu z ziemią
      przed lub w chwili upadku doszło do silnej eksplozji. Gdyby tak nie
      było, samolot mógłby popękać, rozpaść się na kilka części, duraluminiowy
      kadłub mógłby powyginać się, ale nie rozerwałby się na tak drobne
      części. Eksperci wyrazili taką opinię po zbadaniu elementów
      prezydenckiego Tu-154, jakie znajdują się w posiadaniu “Gazety
      Polskiej”, a także na podstawie licznych fotografii z terenu katastrofy
      oraz zdjęć szczątków maszyny zebranych na miejscu tragedii.
      http://niezalezna.pl/article/show/id/34032

      Oświetlenie na lotnisku jest istotnym czynnikiem wpływającym na
      bezpieczne lądowanie. – Przechwytując wzrokowo światła, pilot dolatuje
      do progu pasa – tłumaczy Pietrzak. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem
      możemy jednak powiedzieć, że pierwszy rząd świateł nie działał. Wielce
      prawdopodobne, że nie działały też dwa kolejne rzędy świateł. Przez
      kilka dni po katastrofie obserwowaliśmy działanie świateł – w trakcie,
      gdy paliły się pozostałe światła, trzy pierwsze rzędy nie działały.- To
      jest istotne, że światła muszą się świecić. Na takim prostym lotnisku
      światła to jest obowiązek. Zezwala się, żeby ileś procent nie działało,
      ale to jest około 5-10 maksymalnie procent. Nie może być tak, że nie
      działają poszczególne sektory. One pokazują pilotowi jak lecieć, gdzie
      jest pas – podkreśla były dowódca specpułku.
      http://www.tvn24.pl/-1,1654627,0,1,co-sie-dzialo-w-ostatniej-minucie-lotu,wiadomosc.html

      Na zdjęciach, wykonanych kilka godzin po tragedii, wojskowi wymieniają
      żarówki w naprowadzaczach na pas startowy. Publikujemy zdjęcia, wykonane
      przed godziną 18:00 przez białoruskiego fotografa i blogera, który był
      na miejscu zdarzenia. Na fotografiach widać wojskowych, niosących
      reflektory i kabel, a potem wymieniających lampy w żarówkach
      naprowadzających na pas startowy. Czy oznacza to, że wymieniany sprzęt
      był niesprawny? http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33027

      Na podejściu do pasa startowego nie powinno być tak wysokich drzew -
      powinny zostać wycięte przez Rosjan.

      Dziwne wnioski z sekcji zwłok. 8.50 – taką godzinę śmierci wpisał do
      protokołów rosyjski lekarz. Punkt 19. dotyczy przyczyn śmierci. Tutaj
      lekarz wpisał dwa lakoniczne słowa: “mnogie obrażenia”. Według zapewnień
      naszego rządu polscy prokuratorzy na miejscu w Moskwie uczestniczyli w
      pracach tamtejszych śledczych. Tyle że w protokołach nie ma śladu ich
      obecności. Rosyjski lekarz w rubryce przyczyny zgonu pisze:
      “stwierdziłem”. “Rz” widziała polskie tłumaczenie jednego z tych
      dokumentów. W nim też nie pojawia się informacja o polskich śledczych.
      Były prokurator krajowy Kazimierz Olejnika dziwi się brakiem w raporcie
      informacji o polskich przedstawicielach. Według niego powinny w nim być
      ich podpisy. Co do innych zapisów w protokołach mówi: – Nie można
      umrzeć z powodu mnogości obrażeń. Sekcja zwłok polega na tym, by
      konkretnie określić, co było przyczyną śmierci, np. uderzenie w głowę,
      rana cięta, kłuta. Zwłaszcza, że protokoły, które widziała “Rz”, dotyczą
      osób, których ciała w wyniku katastrofy zostały uszkodzone nieznacznie.
      http://www.rp.pl/artykul/471102_Dziwne_wnioski_z_sekcji.html

      W trakcie przesłuchiwania głównego kontrolera lotów informacje uzyskane
      przez Rosjan, a później przez polskich prokuratorów, w niektórych
      kwestiach znacznie się różniły. Chodzi o różnicę w liczbie podejść do
      lądowania i rzekomą nieznajomość rosyjskiego przez pilotów Tu-154M.
      Jeżeli ktoś jest przesłuchiwany dwa razy i mówi wówczas dwie różne
      rzeczy, wówczas trzeba przyjąć, że mówi nieprawdę.
      http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=tk&dat=20100414&id=tk05.txt

      Prokurator Seremet mówi, że w śledztwie nie mogła być zastosowana
      Konwencja Chicagowska, bo tyczy lotnictwa cywilnego. Podstawą działania
      prokuratury jest konwencja z 1959 roku i dwustronna umowa uzupełniająca
      między Polską a Rosją z 1996 roku. Zatem dlaczego premier Tusk okłamał
      obywateli, że działania są prowadzone w oparciu o Konwencję Chicagowską?
      http://wiadomosci.onet.pl/2169032,11,nie_wiadomo_co_sie_dzieje_z_telefonem_satelitarnym_z_tu-154,item.html

      Z Moskwy do Polski przybyły fragmenty ciał ofiar katastrofy pod
      Smoleńskiem, które dotąd nie były zidentyfikowane. W Moskwie w Zakładzie
      Medycyny Sądowej mogą być jeszcze inne niezidentyfikowane fragmenty
      ciał. Minister Kopacz twierdziła wcześniej, że wszystkie szczątki ciał
      wróciły do kraju. Dlaczego mijała się z prawdą?
      http://wiadomosci.wp.pl/kat,119674,title,Fragmenty-cial-ofiar-ze-Smolenska-wrocily-do-Polski,wid,12226834,wiadomosc.html

      Sprzeczne informacje polskich oficjeli na temat jakości zapisów czarnych
      skrzynek samolotu prezydenckiego oraz terminu i zakresu ich ujawnienia.
      http://www.rp.pl/artykul/478465_Czy_telefony_mogly_zaklocic_urzadzenia.html

      W roku 1988, podczas pokazów lotniczych we francuskiej Alzacji, rozbił
      się Airbus A320. Rozbił się na terenie Francji. Żadne inne państwo nie
      miało wpływu na jakiekolwiek okoliczności badań tej katastrofy. Pomimo
      to, czarne skrzynki zostały przerobione, dla zafałszowania i ukrycia
      informacji istotnych do określenia przyczyn i ustalenia winnych. Jak
      Państwo myślą, co zostało już zrobione, albo będzie zrobione, z
      rejestratorami lotu naszego Tu154, kiedy własność państwa polskiego jest
      w dyspozycji państwa rosyjskiego? Oto opis, jak to się robi we Francji.
      http://rexturbo.salon24.pl/177748,rejestratory-lotu-instrukcja-manipulacji

      Od katastrofy prezydenckiego TU-154 minęło ledwie kilka dni, śledztwo w
      tej sprawie potrwa na pewno jeszcze wiele tygodni, może nawet miesięcy,
      a strona rosyjska już wykluczyła awarię maszyny. I twierdzi, że do
      katastrofy miała rzekomo przyczynić się lekkomyślność polskich pilotów i
      brak znajomości języka rosyjskiego, co utrudniało kontakty z wieżą
      kontroli lotów. Takie przesądzanie sprawy dziwi ekspertów. Ekspertów od
      wypadków lotniczych takie stanowisko zaskakuje, bo przecież aby
      wykluczyć awarię samolotu, trzeba najpierw przeprowadzić skrupulatne
      badania wraku. W przypadku katastrofy trzeba zebrać wszystkie kawałki
      samolotu i złożyć je w hangarze. Wtedy inżynierowie, technicy,
      specjaliści od budowy silników, aerodynamiki, konstrukcji samolotów,
      wytrzymałości materiałów muszą obejrzeć dokładnie wszystkie szczątki i
      wydać opinię na temat ewentualnych przyczyn katastrofy. Przecież piloci
      mogli nawet nie zdążyć poinformować wieży o kłopotach z samolotem, bo
      wszystko mogło wydarzyć się dosłownie w ciągu sekundy.
      http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=tk&dat=20100413&id=tk05.txt

      Badany w Polsce rejestrator samolotu Tu-154, który rozbił się pod
      Smoleńskiem, został już przekazany wraz z analizą do Rosji –
      poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet. Skrzynka, która
      rejestrowała parametry lotu, była badana w Instytucie Technicznym Wojsk
      Lotniczych w Warszawie. Z niewiadomych powodów – choć każde tego
      typu posunięcie można tłumaczyć “wymaganiami śledztwa” –
      skrzynka została przekazana Rosji. Tzw. trzecia skrzynka zainstalowana
      została przez polski kontrwywiad wojskowy i należy do polskich służb.
      Oddanie jej Rosjanom to kolejne zdarzenie, stawiające pod znakiem
      zapytania suwerenność państwa polskiego.
      http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33905

      Informacja z 21 kwietnia 2010 – wiele dni po katastrofie. Główne
      śledztwo prowadzi rosyjska i to w jej dyspozycji znajdują się wszystkie
      zebrane w jego trakcie dowody rzeczowe. Choć nasi prokuratorzy brali
      udział m.in. w zabezpieczaniu miejsca katastrofy, przesłuchaniach
      rosyjskiej obsługi lotniska, wszystko, co dotąd zgromadzono w śledztwie,
      należy do strony rosyjskiej.– Bez jej zgody nie możemy
      upubliczniać treści dowodów – wyjaśniał płk Ireneusz Szeląg, szef
      Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Tymczasem w październiku
      2009 r., po rozbiciu się prywatnego (!) rosyjskiego samolotu pod
      Mińskiem, pod naciskiem Moskwy powołano… międzynarodową komisję
      śledczą.
      http://www.rp.pl/artykul/15,464741_Kiedy_Rosja_odda_zapisy_rozmow.html
      http://niezalezna.pl/article/show/id/33297

      Bogdan Klich przyznał niedawno w jednym z wywiadów telewizyjnych, że
      strona rosyjska zmieniała swoje zdanie w kwestii statusu prezydenckiego
      samolotu. Do 13 kwietnia postępowanie to prowadziły rosyjskie władze
      wojskowe, teraz prowadzą je instytucje cywilne, co potwierdza, iż Moskwa
      uznaje obecnie ten samolot za statek cywilny. Strona polska
      przystosowuje się zaś do zmieniających się działań i oświadczeń strony
      rosyjskiej
      http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100430&typ=po&id=po61.txt

      Gdyby w Polsce rozbił się samolot prezydentem innego kraju, to po kilku
      godzinach przyleciałyby i przejęły kontrolę służby tego kraju aż nie
      odszukaliby ciał ofiar i wszystkich dokumentów i ważnych elementów
      samolotu (aparatura do nawigacji, łączności, książki kodowe, kody
      dostępu, itp.). Tymczasem Polska lekkomyślnie zdała się w pełni na Rosję.

      Wątpliwości związane z katastrofą w Smoleńsku. Bardzo profesjonalne
      podejście w programie “Misja Specjalna”. Sprawie poświęcono już kilka
      odcinków.
      http://www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/misja-specjalna/wideo/28042010-2120/1629837

      Podejście Ił-76 do lądowania nastąpiło między 8:30 a 8:40. Oba samoloty
      podchodziły do lądowania w tym samym czasie! To wyjaśniałoby dlaczego
      Tu-154 nagle obniżył lot, wcześniej podchodząc prawidłowo. Piloci
      zobaczyli na kursie kolizyjnym inny samolot, musiał być wyżej od ich
      pozycji, wobec czego awaryjnie wykonali manewr jego ominięcia schodząc w
      dół. Dalszy przebieg wypadków, jak wspomniałem, jest mniej więcej znany.
      Teraz otwiera się miejsce do dalszych rozważań: czy jednoczesne
      podchodzenie do lądowania dwóch samolotów było wynikiem przypadku z
      powodu bałaganu panującego na lotnisku, czy też wynikiem celowego
      działania. W artykule 5 argumentów przemawiających za tą hipotezą.
      http://tommy.lee.salon24.pl/174185,il-76-i-godzina-katastrofy-w-smolensku

      Strona rosyjska utrzymuje, że Iłem-76 leciał rosyjski BOR który miał
      zapewnić bezpieczeństwo wizyty ze strony gospodarzy. Można wątpić w to
      wyjaśnienie. Ił-76 jest 40 tonowym transportowcem, nie ma przedziału
      pasażerskiego tylko ławki na ścianach ładowni. Ci BOR’owcy musieli mocno
      komuś podpaść, że złośliwie ich transportowano w tak niekomfortowych
      warunkach, ale rozrzutność związana ze zużyciem paliwa przez taki
      samolot jak Ił-76 zupełnie nie pasuje do chłodu z jakim przyjmowano
      wizytę naszego prezydenta. Jeśli mieli oni cokolwiek zabezpieczać to
      termin ich wysłania do Smoleńska jest kompletnie bez sensu – oni tam
      powinni być od rana. Mieć czas na plan awaryjny jeśli z jakiegoś powodu
      nie da się wylądować. Jeśli chodziło tylko o szopkę, ze chcieliśmy ale
      nie wyszło – wraca pytanie o Ił’a – można to było zrobić znacznie
      tańszym kosztem. Otóż Ił-76 jest samolotem transportowym przystosowanym
      do przewożenia ładunków wielkogabarytowych o wadze do 40 ton. Ma on w
      dodatku tę cechę że może przewożony ładunek zdesantować z powietrza
      czyli otworzyć w locie luk ładowni, polatać z otwartą klapą i zamknąć ją
      w powietrzu. Samolot w sam raz żeby coś rozsypać/rozpylić (Nawet rozlać
      - jest wersja cysternowa oparta o ten model Ił-78, podejrzewam, ze z
      zewnątrz wygląda identycznie). Pytanie o to czy 40 ton to wystarczająco
      dużo żeby wywołać kondensację wody z powietrza w parę na takim terenie,
      na jakim wystąpiła mgła? Odpowiedź zna zapewne NATO i władze wielu
      Państw.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/I%C5%82-76

      Występowanie mgły w Smoleńsku. W statystyce odrzuca się próbki z okresów
      zaburzonych, a za taki należy uznać kwiecień 2010. Aby zrobić dobrą mgłę
      na danym terenie trzeba najpierw przećwiczyć to kilka razy, żeby
      wiedzieć kiedy zacząć, w jakim miejscu i z jakim natężeniem żeby uzyskać
      odpowiedni efekt utrzymujący się wystarczającą ilość czasu. Należy
      porównać metary dla miesiąca kwietnia przynajmniej w okresie 2009-2005.
      Owszem dosyć często występują zamglenia ale nie mgła. 2 mgły w kwietniu
      18, 19.04.2008, obie przy niskim ciśnieniu – 1006 hPa. Jedna 1.04.2006 -
      1006hPa. jedna 19.04.2005 noc – 1000hPa. A w kwietniu w okresie
      1-10.2010 silna mgła występuje aż czterokrotnie! Dla porównania przy
      ciśnieniu kolejno 1-1016, 4-1019, 9-1028, 10-1026. I założę się, że w
      drugiej połowie miesiąca już ich nie będzie. Oczywiście dla sprawy którą
      badamy to tylko poszlaka albo dowód…na nagle postępujące zmiany
      klimatyczne. Inna relacja: Rosyjscy przyjaciele ze Smoleńska nie mogą
      się nadziwić jak to było możliwe, że nawet o takiej porze (10:30, czyli
      blisko południa miejscowego czasu) utrzymywała się przez pół godziny tak
      niesamowicie ogromna mgła. Nie mówiąc już o tym, że rzadko widzieli
      tutaj mgłę, gdyż lotnisko leży na wzniesieniu, więc sięgając pamięcią
      wstecz – zawsze było tak, że mgły zalegały w okolicznych parowach i
      jarach wokół, czyli średnio 50-80 metrów niżej.
      http://almanzor.salon24.pl/173798,falsyfikacja-hipotezy-sztucznej-mgly

      Komórki w niektórych sieciach nagle straciły zasięg.
      http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100412&typ=tk&id=tk17.txt

      Pierwszy filmik z miejsca katastrofy.
      http://www.youtube.com/watch?v=OX4bO0Op0Tw&feature=player_embedded
      http://www.youtube.com/watch?v=FEx7HL4H5yk

      Ten sam filmik w rosyjskiej telewizji. Dźwięk jest w nim już ewidentnie
      zmanipulowany. Nie słychać strzałów ani krzyków.
      http://www.youtube.com/watch?v=TjJX2xSL-sw&feature=player_embedded

      W nagraniach znajdują się krótkie wypowiedzi mężczyzn i kobiety w języku
      rosyjskim oraz wypowiedzi mężczyzn w języku polskim – orzekła Wojskowa
      Prokuratura Okręgowa po specjalistycznym badaniu słynnego już filmiku
      nakręconego wkrótce po katastrofie pod Smoleńskiem. Będą podejmowane
      dalsze czynności związane z tym materiałem.
      http://niezalezna.pl/article/show/id/33519

      Dlaczego Rosjanie włączyli syreny alarmowe dopiero po 15 lub nawet
      więcej minutach od upadku samolotu? Czy Polacy obecni na lotnisku
      widzieli (mimo mgły) lub słyszeli katastrofę czy może pobiegli na
      miejsce dopiero po dźwięku syren alarmowych? Według mediów ambasador
      Bahr pobiegł na miejsce katastrofy dopiero po włączeniu syren, zatem
      głosy w języku polskim na pierwszym filmiku (słowa w języku polskim
      potwierdziła analiza ABW) nie należały do Polaków czekających na
      samolot. Czy słyszeli na miejscu strzały, a jeśli tak to czy wiedzą kto
      strzelał?

      Dezinformacja pełni bardzo ważną rolę w polityce Moskwy od
      dziesięcioleci. Jest prowadzona mistrzowsko, dlatego miliony obywateli
      innych Państw, łącznie z elitami i dziennikarzami się na nią nabiera.
      Analiza tego zjawiska w artykule.
      http://cogito.salon24.pl/170293,falsz-na-miare-tragedii

      Zdaniem drugiego pilota samolotu prezydenckiego, kpt Tomasza Pietrzaka,
      było tylko jedno podejście do lądowania prezydenckiego samolotu. – Ci
      piloci, którzy byli szkoleni i wyznaczani na dowódców załogi musieli
      spełniać kryteria trzeźwej oceny sytuacji. Charakteryzowali się
      odpornością, która pozwalała mieć pewność, że nie będzie w żaden sposób
      ulegała presji, że będą tzw. “twardzielami” – komentuje pokątne
      insynuacje, jakoby pilot prezydenckiego samolotu miał ulec czyimś
      presjom, by jednak lądować w Smoleńsku, kpt Tomasz Pietrzak. Według jego
      wiedzy, podejść do lądowania było nie cztery, jak podaje strona
      rosyjska, a jedno. Samolot bowiem może podchodzić do lądowania tylko dwa
      razy, później musi odlecieć na lotnisko zastępcze. – Jeżeli lotnisko nie
      jest w stanie wykonywać żadnych operacji, to się je zamyka. Natomiast w
      tym przypadku były sugestie “proponujemy żebyście pojechali tu”, to nie
      był nakaz wykonania lotu na lotnisko zapasowe. Jeżeli byłby to nakaz, to
      byłoby jednoznaczne, nie byłoby dyskusji. Tu były sugestie, dlatego
      dowódca załogi mając możliwość lądowania zawsze sprawdza, robi jedno
      zajście, drugie zajście, więc może to sobie ocenić – twierdzi
      pilot.
      http://fronda.pl/news/czytaj/kpt_pietrzak_to_nie_pilot_zawinil_nad_smolenskiem

      Filip Stankiewicz

      Cały tekst:
      http://filipstankiewicz.salon24.pl/182149,katastrofa-w-smolensku-skad-sprzeciw-przejeciu-sledztwa

      Serdecznie Pozdrawiam

      Filip Stankiewiczzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Daczego rosyjska ochrona przyleciała tak późno?

      autochton (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 39 / 35

      Poprzednik, pan Kraczkowski bardzo precyzyjnie wyraził swe wątpliwości - u mnie pozostaje jedno główne pytanie bez odpowiedzi. Jeżeli tajemniczy IL76 wiózł rosyjski odpowiednik BORu to dlaczego tak...rozwiń całość

      Poprzednik, pan Kraczkowski bardzo precyzyjnie wyraził swe wątpliwości - u mnie pozostaje jedno główne pytanie bez odpowiedzi. Jeżeli tajemniczy IL76 wiózł rosyjski odpowiednik BORu to dlaczego tak póżno, na dosłownie parę minut przed lądowaniem TU154? Moim zdaniem tu leży klucz do zagadkowej katastrofy.
      Jeżeli to nie był zamach, czego nie da się wykluczyć, to w mojej ocenie piloci próbowali uniknąć kolizji.
      Według zeznań świadków IL76 prawie się na pasie rozbił albo co najmniej niemalże dotknął końcówką skrzydła pasa i po zwiększeniu mocy i opanowaniu maszyny poleciał dalej.
      Piloci TU154 nie dali sobie rady i doszło do katastrofy. Przemawia za tą tezą mataczenie od początku co do godziny katastrofy - świadkowie, obsługa wieży a nawet wysocy urzędnicy raportujący prez. Putinowi sprawę kłamią (słynne 3 minuty na pokonanie odległości ponad 2 kilometrów PIESZO od budynku lotniska do miejsca katastrofy a więc w tempie 40 kmh podczas gdy straż pożarna potrzebowała ponad 20 minut!).
      Sama hipoteza zamachu zakładałaby współpracę kogoś z Polski kto mógł manipulować systemem sterowania z Rosjanami. Jak pisałem powyżej przylot rosyjskiej ochrony praktycznie w tym samym czasie co polskiego TU154 stawia profesjonalność Rosjan i ich ochrony pod znakiem zapytania.
      Ochrona musiałaby by być na lotnisku od wczesnego rana. Zwykły przejazd prezydenta obcego kraju stawia lokalną policję na 2 godziny wcześniej na nogi!
      Ta katastrofa rodzi każdego dnia więcej pytań niż przynosi odpowiedzi.
      A co do lądowania to czym wytłumaczyć 60-90 metrów odchylenia w poziomie toru lotu od osi pasa?
      Radiolatarnie po to są właśnie 2 by można było tę oś wyznaczyć.
      Krótko - wszyscy zaangażowani mataczą. Pytanie - co próbują ukryć?
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Piloci widzieli ziemie!

      Piotr Kraczkowski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 32

      Przy widocznosci 400 metrow piloci musieli widziec ziemie, bo byli na wysokosci duzo, duzo mniejszej niz ta granica. Ta granica widocznosci nie pozwalala nikomu ocenic na czas, czy na pasie...rozwiń całość

      Przy widocznosci 400 metrow piloci musieli widziec ziemie, bo byli na wysokosci duzo, duzo mniejszej niz ta granica. Ta granica widocznosci nie pozwalala nikomu ocenic na czas, czy na pasie startowym nie ma jakichs przypadkowych przeszkod (dzieci na rowerach, jakas krowa, pojazd itp.) i dlatego nie wolno bylo ladowac. Ponadto piloci wiedzieli, jak wyglada lotnisko, bo ladowali na nim wiele razy. Musieli znac specyfike uksztaltowania terenu i jej niebezpieczenstwa z przygotowan do lotu. Gdyby pilot faktycznie odbieral mgle jako niebezpieczenstwo dla ladowania, to nie ladowalby. Mgla zaciemnia nam wyjasnianie wypadku, dla pilotow na miejscu chyba nie byla klopotem w tej fazie lotu.

      Sprawa wyglada raczej tak, ze blednie uwazali, ze sa dalej od lotniska niz to faktycznie bylo. To, ze TAWS nie zostal wylaczony przez ostatnie 30 sekund i ostrzegal przed ziemia dowodzi, ze piloci nie uwazali, ze sa w trakcie ostatniej fazy ladowania, w ktorej te ostrzezenie sie wylacza, bo zblizenie do ziemi jest naturalne.

      Z wypowiedzi eksperta wynikaloby, ze z uwagi na uksztaltowanie terenu i czeste tam trudnosci pogodowe, wciaz rozbijaja sie tam jakies samoloty, tak jednak nie jest. Mniej wyszkoleni piloci daja sobie rade na tym lotnisku.

      Wyjasnic nalezy dziwny lot IL-76 bezposrednio przed katastrofa i przesluchac jego zaloge i pasazerow. Poniewaz im takze mgla nie przeszkadzala, takze widzieli ziemie ponizej 400 m, takze zdecydowali sie ladowac. Wymog 1000 m minimalnej widocznosci ma sens ogolnie dla wszystkich lotnisk tej klasy, ale najwyrazniej nie mial znaczenia konkretnie w tej fazie lotu. Naruszenie tego przepisu uzasadnia zapewne prawo rodzin do odszkodowania i sadowne zbadanie sprawy, ale w tych 1-2 minutach nie mialo wplywu na pilotow.

      Dlaczego dziennikarz, pan Wisniewski, nagrywal ze swego okna mgle? Na calym jego filmie nie widac nic innego jak narastanie mgly przez ok. jedna godzine. Czy nagral sie na tym filmie o mgle zarys lub dzwiek tego IL-76?

      Wszyscy dziwia sie dlaczego nie ma sladu wypalenia sie paliwa i pozaru - Siergiej Amelin sadzil nawet poczatkowo, ze samolot nie mial paliwa i ladowal awaryjnie. Mozliwym teoretycznie byloby wytworzenie przez samolot mieszanki paliwa i powietrza w ostatnich milisekundach lotu: paliwo tryskalo z uszkodzonych skrzydel obracajacego sie dookola osi samolotu a jakas instalacja elektryczna mogla zapalic taka mieszanine powodujac wybuch, ktory ugasil wszystkie plomienie, ale osmalil ubrania pasazerow i zniszczyl kabine pasazerska. Stad niewielkie pozary, ugaszone od razu przez straz.


      Podobno BOR strzelal w obronie szczatek - czy zaszokowani BOR-owcy nie postrzelili przypadkiem jakiegos Rosjanina? To wytlumaczyloby dlaczego Tusk przekazal dochodzenie Rosjanom oraz wolanie po rosysku "nie ubiwaj" na sciezce dzwiekowej tego pierwszego filmiku. Zakladajac, ze te dzwieki to nie jedno z wielu internetowych falszerstw. Jak sie wydaje filmik byl nagrany na przeciwnej stronie obszaru na ktorym byliby BOR-owcy.

      Aby wyjasnic sama katastrofe warto "wylaczac" chwilowo wiele roznych watkow, np. mgle lub ten filmik. Mze to byla kombinacja sabotazu samolotu w Polsce i dzialan na miejscu.

      Zamachu nie mozna wykluczyc, ale zamachowcy panstwowi analizuja dokladnie mozliwe polityczne wplywy polityczne i wiedzieliby z cala pewnoscia, czy obaj Kaczynscy wsiedli do samolotu. Rosjanie wiedzieli, ze nawet ZSRR nie obalil polskiego katolicyzmu i nie mogl znacjonalizowac rolnictwa, a wiec musieliby sie liczyc z tym, ze wzmocniliby zamachem, szczegolnie na jednego Kaczynskiego, oboz polityczny, ktory bylby celem. Takze nie mieliby Rosjanie interesu w tym, by poszczuc caly swiat, UE i Polske na samych siebie. Po co wywolywac podejrzenie politykow calego swiate, ze Rosjanie morduja niewygodnych i moga zamordowac takze ich? Gdyvy Rosja chciala, to moglaby upozorowac zamach bombowy Al Kaidy w Warszawie. Gdyby to byl zamach, to jego celem byloby poszczucie swiata, UE i Polakow na Rosje - jego ofiarami bylaby i Polska i Rosja. Jakiemu wywiadowi mogloby zalezec na takim skutku zamachu? Jakie wywiady slyna z zamachow na cudze konto? Oczywiscie jest tez kategoria zamachow prywatnych: odwet z Iraku, nacjonalisci bialoruscy/rosyjscy/ukrainscy, osoby prywatne itp.

      Tak czy owak z bezpieczenstwo urzednikow tej podrozy sluzbowej odpowiadal rzad. BOR rozciagajac 24-godzinna ochrone prezydenta za granice musial i mogl polegac na ochronie rosyjskiej, ale nie mogl zezwolic na ladowanie bez sprawdzenia, czy rosyjska ochrona w ogole istnieje. Tymczasem rosyjska ochrona w IL-76 nie wyladowala, co musialo oznaczac automatycznie, ze prezydent wraca do Polski bez ladowania. Takze BOR musialby miec ludzi w wiezy kontrolnej i co najmniej obserwowac caly pas startowy, bo zamachowiec moglby we mgle nagle wjechac spycharka itp. na pas. W zasiegu przenosnych rakiet przeciwlotniczych BOR musialby kontrolowac istnienie patroli/kordonu ochronnego wokol ladowiska. Na Tupolewa powinienbyl czekac polski mobilny system naprowadzania lotu. W sumie na prezydenta i dowodztwo powinien czekac odzial BORu w sile okolo 100 ludzi - np. 20 na lotnisku i 80 dookola. Jest skandalem, ze rzad wydaje miliardy na zbedne F-16, ktore nie ochronily prezydenta i dowodztwa, ale oszczedza na samolocie rzadowym wyposazonym w ochrone antyrakietowa. Politycy sami igrali wlasnym zyciem wiedzac, ze Polska napadla na Irak (przeciw polskiemu Papiezowi calemu Kosciolowi poza Polska) i jest w Afganistanie. Prezydent nie musi znac swej dalszej ochrony i ma prawo zakladac, ze specjalisci ja zapeniaja w niewidoczny dla niego sposob.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      CIEMNY LUD KUPUJE

      anna (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 32

      Rodacy "to Ruskie sciagnely Tupolewa magnesem" , dla was eksperci sa idiotami wy wiecie lepiej, no coz ciemny lub kupuj nawet w tysiecznych kolejkach jak do trumny Bieruta scielac kwiaty

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak mówi fachowiec z nalotem ponad 3 razy większym niż nasze chłopaki. Trudno się nie zgodzić.

      azx (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 33

      .

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      katastrofa

      kama (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 37

      Na czyje polecenie gazeta publikuje takie durnoty!! Chyba chodzi o to żeby rodzinę pilota jeszcze bardziej zdołowac.
      Do rodziny PILOTOW: Nikt nie wierzy w błąd załogi, a durne gazety poprostu nie...rozwiń całość

      Na czyje polecenie gazeta publikuje takie durnoty!! Chyba chodzi o to żeby rodzinę pilota jeszcze bardziej zdołowac.
      Do rodziny PILOTOW: Nikt nie wierzy w błąd załogi, a durne gazety poprostu nie czytać.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama