W tym miesiącu w Tychach definitywnie kończy się produkcja seicento. Kiedy z taśmy zjedzie ostatnie auto? Dokładnie nie wiadomo, być może 26 lub 29 maja.
W ciągu kolejnych 12 miesięcy spodziewane jest zakończenie produkcji pandy, której nowy model ma być od wiosny 2011 roku wytwarzany we Włoszech. W Tychach zostanie fiat 500, ford ka i pojawi się lancia ypsilon. Ubytku po pandzie jednak nie zrekompensuje. Wiadomo, że bez zwolnień w fabryce się nie obejdzie. Nieoficjalnie mówi się o kilkuset osobach.
285.000 pand zeszło w ubiegłym roku z taśm tyskiej fabryki. 10.794 egzemplarzy seicento wyprodukowano w tym samym czasie W ofercie Fiata seicento pojawiło się 13 lat temu, w roku 1997.
Podobało się. Było zgrabniejsze, przyjemniejsze dla oka niż jego poprzednik cinquecento. Sześć lat panowało na rynku jako najtańsze auto, aż pojawiła się panda, która zawojowała świat. W ciągu sześciu lat wyprodukowano jej więcej niż seicento przez trzynaście! 21 lipca 2009 r. z linii zszedł 1,5-milionowy egzemplarz pandy. Takiej liczby seicento nie osiągnęło w całej swojej historii. Do końca kwietnia zaistniało w 1 mln 328 tys. 839 egzemplarzach, z czego tylko 289 tys. 302 trafiły na rynek polski. - Największym odbiorcą seicento były Włochy, potem inne kraje Europy: Francja, Anglia, Niemcy... - mówi Bogusław Cieślar, rzecznik Fiata Auto Poland.
Nadal seicento jest najtańszym nowym autem na polskim rynku. Kosztuje ok. 21,5-22 tys. zł, ale panda niewiele drożej: 25 tys. 490-25 tys. 900 zł. - Seicento to dziś samochód niszowy - mówi Adam Rosacki, dyrektor handlowy Auto-Hit. - Jego sprzedaż stanowi zaledwie 5 proc. wszystkich sprzedawanych u nas aut. Największym powodzeniem cieszy się grande punto, których sprzedajemy ok. 30 proc., a dopiero potem jest panda - zainteresowanie oscyluje pomiędzy 20 a 30 proc.
W ostatnich latach stosunkowo niewiele seicento sprzedawano, ale i niewiele produkowano. W zeszłym roku z fabryki wyjechało niecałe 11 tys. sztuk tego modelu (w Polsce zostało 2119, na eksport poszło 8675). To kropla w morzu 600 tys. aut, jakie w tym czasie wyprodukowano w tyskim zakładzie. Prawie połowę stanowiły pandy.
Koniec produkcji seicento zbiega się z informacją, że nowy model pandy nie będzie produkowany w Tychach. To elektryzuje pracowników, bo mniejsza produkcja oznacza mniejsze zatrudnienie. Rzecznik FAP zapewnia, że "na razie nie ma nic niepokojącego do przekazania załodze". - Zakład nadal pracuje na wysokich obrotach - dodaje.
Franciszek Gierot, przewodniczący Sierpnia 80, nie ukrywa jednak, że może nie ma zwolnień, ale też nie przedłuża się czasowych umów o pracę. Powiatowy Urząd Pracy nie odnotował na razie żadnych informacji o planowanych grupowych zwolnieniach. - Nowe przepisy nie nakładają już na pracodawcę terminu, w jakim powinien nam taką informację wysłać. Nie zdarza się jednak tak, by zawiadomienie przyszło zbyt późno, nie dając nam czasu na przygotowanie na przyjęcie nowych bezrobotnych - mówi dyrektor PUP-u Katarzyna Ptak, przyznając jednocześnie, że dla pracowników Fiata trudno byłoby znaleźć oferty odpowiadające ich kwalifikacjom.
Na poniedziałek planowane jest w zakładzie spotkanie dyrekcji ze związkami zawodowymi. Wtedy być może będzie wiadomo coś więcej na temat najbliższej przyszłości tyskiej fabryki. Na razie wiadomo tylko tyle, że - jak mówi Bogusław Cieślar - w przyszłym roku zostanie tu uruchomiona produkcja nowego samochodu. Zaprzecza jednak pogłoskom, wedle których miałoby to być uno nowej generacji. - Nieznane są nam takie plany - oświadczył. Jego zdaniem, nowe uno ma być produkowane w Brazylii na tamtejszy rynek oraz na cały rynek południowoamerykański.
Od dawna mówi się za to o produkcji w Tychach lancii ypsilon. Podobno ma to być 50 tys. sztuk rocznie. Cieślar nie potwierdza jednak tych informacji. Nie potwierdza nawet tego, że... będzie to lancia ypsilon. Natomiast związkowcy mówią wprost, że zamknięcie produkcji seicento wymuszone jest koniecznością zrobienia miejsca właśnie lancii.
- Wszyscy wiedzieliśmy, że produkcja seicento wcześniej czy później się skończy, bo sprzedaż była minimalna - mówi Ryszard Buszał, szef Związku Zawodowego Metalowcy FAP. - Jak się będzie sprzedawać lancia? To będzie zależeć od jej ceny. Natomiast sam model jest piękny. Widziałem go w Ośrodku Badań Rozwojowych w Turynie i mogę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć. Pełną zdolność produkcyjną musimy osiągnąć w drugiej połowie 2011 r. Przezbrojenie ciągu produkcyjnego nastąpi pewnie podczas wakacji. Teraz są przygotowania techniczne. Czy nam żal seicento? Każdy kto dłużej pracuje, przyzwyczaja się do produkowanych latami modeli. Trochę żal, kiedy coś znajomego znika z otoczenia. Natomiast mamy świadomość, że lancia to bardzo nowoczesny model, wyższy segment produkcji, nowe wyzwanie.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.