Ulewny deszcz padający od wczoraj praktycznie nieprzerwanie, doprowadził już do chaosu komunikacyjnego na Żywiecczyźnie.
Sytuacja pogarsza się z godziny na godzinę. W Żywcu od rana, aż do odwołania zamknięty jest zarówno dla samochodów jak też pieszych stary most na Sole, a więc główna przeprawa łącząca dwie części miasta z centrum. Ruch kierowany jest na ponad 2-kilometrowy objazd, przez nowy most, którym muszą też przechodzić ludzie.
Już w niedzielę o godz. 18.00 starosta żywiecki, Andrzej Zieliński ogłosił najpierw pogotowie przeciwpowodziowe, a następnie od godz.
23.15 wprowadził stan powodziowy.
- Od tego momentu zaczęły się również całodobowe dyżury w starostwie i gminach powiatu żywieckiego - informuje Tomasz Baron, rzecznik starostwa w Żywcu.
W tej chwili najgorsza sytuacja panuje w gminach Koszarawa i Jeleśnia. Uszkodzone zostały most trzebiński w Żywcu oraz most na drodze powiatowej w Przyborowie koło kościoła. Obydwa mosty są zamknięte dla ruchu. Kierowcy muszą korzystać z objazdu przez Świnną, nadkładając kilka kilometrów drogi. Zagrożony jest ponadto most powiatowy w Żabnicy.
- Trwa zabezpieczanie mostów przed dalszym pogorszeniem się ich stanu. Dowożony jest także ciężki sprzętu i materiały w celu zasypania wyrw oraz przywrócenia ruchu na nieprzejezdnych odcinkach - dodaje Baron.
Starosta zdecydował też o zawszeniu zajęć w szkołach ponadgimnazjalnych od dzisiejszego dnia od godz. 10.30 oraz jutro. Dyrektorzy placówek odesłali już uczniów z całej Żywiecczyzny do domów. W powiecie woda doprowadziła już do pierwszej tragedii. W Przyborowie w rzece Koszarawa utopił się mieszkaniec tej miejscowości. Mężczyzna obserwował z synem stan podnoszącego się poziomu wody. Chłopak nagle się poślizgnął i wpadł do koryta rzeki. Mężczyzna wskoczył za nim i udało mu się wypchnąć syna na brzeg, ale jego samego porwał niestety nurt rwącej rzeki. Strażacy i policja wciąż poszukują ciała mężczyzny.
Od godz. 11.00 trwa w Żywcu posiedzenie sztabu kryzysowego.
- Do mieszkańców kierowana jest także prośba, aby o ile jest to możliwe, nie wyjeżdżali samochodami na drogi, gdyż sporo z nich jest podtopionych oraz zamkniętych - podsumowuje rzecznik Baron.