Co najmniej 1,5 tys. strażaków pracuje w woj. śląskim, walcząc ze skutkami nieprzerwanych opadów deszczu. W wielu miejscach ewakuowano mieszkańców zalanych domów. Zdezorganizowany jest ruch na drogach i kolei.
Jak powiedział w poniedziałek po południu rzecznik śląskiej straży pożarnej Jarosław Wojtasik, przy uszczelnianiu i umacnianiu wałów przeciwpowodziowych, pompowaniu wody z zalanych budynków i obszarów, udrażnianiu przepustów i usuwaniu powalonych drzew, w każdej chwili pracuje co najmniej 1,5 tys. strażaków; kolejne siły przesuwane są z północnej części regionu.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w południowej i zachodniej części regionu - w dorzeczu Wisły oraz wokół stale podnoszącej się Odry.
100 metrów, również wokół wałów. Zalane zostały m.in. dojazdy do części mostów na rzece.
- Wszędzie jest tragicznie, woda przelewa się wokół mostów. Trudno ocenić ew. uszkodzenia wałów czy dróg, bo wszystko jest pod wodą - zaznaczył Wojtasik. Jak wyjaśnił, w wielu miejscach nie sposób już prowadzić prac na wałach, bo woda przeszła ponad nimi.
Na razie ewakuacje w większości zagrożonych miejsc dotyczą pojedynczych domów lub gospodarstw. Jednak w okolicach Bielska-Białej 300 osób ewakuowano w Kaniówku Dankowskim w gminie Wilamowice, po tym jak rzeka Dankówka przelała się przez wał przeciwpowodziowy.
Do Ośrodka Wczasów Dziecięcych w Porąbce na Żywiecczyźnie trafiło 60 niepełnosprawnych dzieci, które przebywały w pobliskim ośrodku. Swoje domy opuściło też kilkadziesięcioro mieszkańców wsi Przyszowice i sąsiadującej z nią dzielnicy Zabrza - Makoszów, gdzie przez wały zaczęła przelewać się rzeka Kłodnica.
Do uszczelniania uszkodzonego wału skierowano tam dodatkową kompanię strażacką. Także pracownicy kopalni "Sośnica-Makoszowy" za pomocą ciężkiego sprzętu nadbudowują obramowanie rzeki kamieniem kopalnianym. Kopalnie zaczęły pomagać też w pobliskiej Rudzie Śląskiej.
W rejony zagrożenia w centralnej i południowej części regionu mieli być kierowani kadeci ze szkół strażackich w Częstochowie i Bydgoszczy.
Po udzieleniu tej zgody do pracy przystąpić mieli żołnierze z jednostek w Gliwicach i Bielsku-Białej.
Według danych przekazanych przez służby kryzysowe wojewody śląskiego, w dorzeczu Odry zaczęto rozważać ewakuację wsi Lasaki w powiecie raciborskim. W okolicach Raciborza zalanych zostało ok. 150 hektarów w gminie Krzyżanowice, podtopione zostały też domy w gminie Nędza. W tej gminie, a także w Kuźni Raciborskiej wystąpiły awarie sieci elektrycznej.
Sam Racibórz rozpoczął przygotowania na nadejście w nocy z Czech fali powodziowej na Odrze. W mieście konieczne może okazać się m.in. zamknięcie mostu na kanale Ulgi. Jeśli woda przekroczy tam 10 metrów, jej nadmiar przeleje się najprawdopodobniej poza wały tego kanału w kierunku dzielnicy Markowice i gmin Krzyżanowice oraz Kuźnia Raciborska.
Według informacji czeskich służb hydrologicznych, fala kulminacyjna na Odrze dotrze na polską stronę prawdopodobnie wieczorem i w nocy. Na wodowskazie w Raciborzu - Miedoni poziom wody może wówczas sięgnąć 9 metrów. Rano było 6,7 metra (stan ostrzegawczy wynosi 4 metry, alarmowy - 6 metrów). W 1997 r. woda sięgnęła tam prawie 10,5 m.
Z powodu podtopień nieprzejezdne są niektóre drogi, głównie w południowej części województwa. Woda zalała m.in. drogę krajową nr 1 w Goczałkowicach i Czechowicach Dziedzicach, wytyczono objazdy drogami lokalnymi. W poniedziałek po południu całkowicie zalana została dwupasmowa droga nr 81, tzw. wiślanka, między Skoczowem a Pawłowicami; przejazd nią stał się niemożliwy.
Inne nieprzejezdne z powodu podtopień drogi to: DK-88 między Bytomiem a Zabrzem oraz DK-69 z Bielska-Białej w kierunku Żywca, gdzie woda zalała jezdnię na granicy miasta z Wilkowicami. Nieprzejezdna była również m.in. zalana droga 933 na odcinku Pszczyna-Pawłowice. Wielominutowe korki powodowane przez kierowców szukających objazdów zalanych odcinków tworzyły się na też wielu lokalnych drogach i ulicach.
Jak poinformował dyrektor katowickiego Zakładu Linii Kolejowych Karol Trzoński, od poniedziałkowego poranka po południu nieco poprawiła się sytuacja w ruchu kolejowym w regionie. Choć nadal zalane były tory między dwiema dzielnicami Katowic: Ligotą i Bronowem, udało się odblokować objazd tego miejsca towarowym szlakiem przez Radoszowy.
Dzięki temu z opóźnieniami rzędu kilkudziesięciu minut zaczęły znów jeździć pociągi z Katowic w kierunku Bielska-Białej i południowej granicy państwa.
w rejonie Czechowic-Dziedzic, gdzie woda podeszła pod tory. Przy wjeździe do tego węzła od strony Pszczyny ruch na podmytym nasypie odbywał się jednym torem.
Z Czechowic-Dziedzic nie jeździły po południu pociągi do Oświęcimia - zalany został m.in. przystanek Brzeszcze Kopalnia. Udrożniono zalany wcześniej most kolejowy na rzece Białce w Bielsku-Białej; ruch odbywał się też w miejscu wcześniejszych utrudnień w Zabrzu, Wodzisławiu Śląskim i Wiśle.
Opady deszczu i silny wiatr zrywający konary drzew były przyczyną wielu punktowych uszkodzeń sieci energetycznej. W najgorszym momencie, nad ranem, prądu nie miało w całym województwie ok. 8 tys. odbiorców. Jak przekazał Łukasz Zimnoch z firmy Vattenfall, dostarczającej energię w centralnej części regionu, na jej terenie największe uszkodzenia miały miejsce w rejonie Rybnika i Raciborza - objęły ok. 2,5 tys. odbiorców.
W poniedziałek rano w Katowicach zebrał się Wojewódzki Sztab Kryzysowy. Lokalne władze ogłosiły dotąd alarm powodziowy na terenie Gliwic, Tychów i Bielska Białej, powiatów bieruńsko-lędzińskiego, bielskiego, cieszyńskiego, pszczyńskiego, raciborskiego i wodzisławskiego, a także gminy Zebrzydowice.
Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje na terenie: Bytomia, Jastrzębia Zdroju, Piekar Śląskich, Rudy Śląskiej, Rybnika, Zabrze i Żor, powiatów będzińskiego, gliwickiego, raciborskiego, tarnogórskiego, żywieckiego, a także gminy Rudziniec. Alarmowy stan wód został przekroczony na ok. 25 z blisko 40 głównych punktów pomiarowych na rzekach regionu.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.