40 żołnierzy pojawiło się na miejscu akcji przeciwpowodziowej nad Kłodnicą w Makoszowach. Wojsko nadsypuje wały piaskiem i żwirem razem ze strażakami i mieszkańcami.
40 żołnierzy pojawiło się na miejscu akcji przeciwpowodziowej nad Kłodnicą w Makoszowach. Wojsko nadsypuje wały piaskiem i żwirem razem ze strażakami i mieszkańcami.
Jak nas poinformował st. bryg. Jacek Kycia, komendant zabrzańskiej komendy państwowej Straży Pożarnej, służby kryzysowe od kilkunastu godzin pracują, aby nie dopuścić do przerwania wału.
- Akcja usypywania wału będzie trwała tak długo, jak długo będzie możliwość utrzymania rzeki w korycie - zapewnia komendant Kycia.
Sytuacja zmienia się jednak gwałtownie.
Z godziny na godzinę wody przybywa, bo deszcz ciągle pada, a wały coraz mocniej przeciekają.
Makoszowianie mieszkający na ulicach: Oświęcimskiej, Styki, Szymały, którzy są w najtrudniejszej sytuacji, nie patrzą, jak służby pracują, ale sami zakasali rękawy i ruszyli do pracy.
- Tu chodzi o nasze przetrwanie, o nasze domy. Musimy tego pilnować i nie możemy dopuścić, żeby woda nam zabrała dorobek życia - mówi Janusz Juraszczyk, który mieszka przy ul. Lubuskiej.
Jak się dowiedzieliśmy, akcja w Makoszowach potrwa jeszcze wiele godzin. Dopóki będzie padało, dopóty służby kryzysowe będą walczyły z żywiołem.
Użycie wojska w akcji przeciwpowodziowej możliwe jest w wyniku decyzji szefa MON, która zapada na podstawie wniosku wojewody. Wojsko jest gotowe do ewakuacji ludności i mienia oraz ochrony terenu zagrożonego powodzią. Wojsko - jak dodał płk Michalski - jest przygotowane do wsparcia akcji zapewniających przejezdność szlaków komunikacyjnych, naprawę i odbudowę zniszczonych dróg i mostów.
Szefowie Wojewódzkich Sztabów Wojskowych (WSzW) w Krakowie, Rzeszowie i Katowicach uruchomili grupy operacyjne do monitorowania sytuacji. Na polecenie ministra obrony jednostki inżynieryjne stacjonujące w zagrożonych powodzią województwach pozostają w stanie podwyższonej gotowości do działania.
Według informacji służb wojewody śląskiego, do akcji w tym regionie miało zostać skierowanych ok. 100 żołnierzy z bielskiego batalionu desantowo-szturmowego oraz gliwickiej jednostki żandarmerii wojskowej wraz z potrzebnym sprzętem.
300 osób ewakuowano w Kaniówku Dankowskim w gminie Wilamowice - po przelaniu rzeki Dankówka przez wał przeciwpowodziowy. Wszystkich umieszczono w szkole podstawowej w Dankowicach.
W okolicach Gliwic najtrudniejsza sytuacja jest w rejonie miejscowości Przyszowice i peryferyjnej dzielnicy Zabrza - Makoszów. Rozdzielająca je rzeka Kłodnica ujęta w dwa ziemne wały przelała się przez nie, podtapiając okoliczne zabudowania. Mimo walki o uszczelnienie wałów, trzeba było ewakuować kilkadziesiąt osób. Wielu mieszkańców deklarowało, że opuści domy dopiero wtedy, gdy woda zacznie je zalewać. Żołnierze mieli wspomóc pracujących na wałach strażaków.