Polityka weszła do biblioteki

    Polityka weszła do biblioteki

    Katarzyna Nylec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    - Jak można pozbawić stanowiska człowieka tak zasłużonego, który wkładał całe serce w to, co robi, ratował bibliotekę - grzmiał jeden z mieszkańców Piekar Śl.
    - Nie sądziłem, że doczekam czasów, kiedy prowadzić się będzie jawną walkę z kulturą. Prezydent chce ją zrujnować - wtórował mu inny.

    Takie i inne zarzuty padały pod adresem prezydenta Piekar, Stanisława Korfantego podczas piątkowego spotkania mieszkańców i radnych opozycji. Radni postanowili zwołać je w obronie byłej dyrektorki Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piekarach, Heleny Warczok.

    Co wywołało taką burzę i rozgoryczenie mieszkańców?
    27 czerwca na biurko dyrektorki trafiło wypowiedzenie podpisane przez zastępcę prezydenta Zenona Przywarę.

    Zdaniem władz miasta, Helena Warczok nie radziła sobie w zarządzaniu finansami placówki.

    Wytknięto dyrektorce wiele niedociągnięć w sposobie kierowania biblioteką. Między innymi to, że na dwóch fakturach sprzed wielu miesięcy... brakowało podpisu głównej księgowej. Łącznie w protokole znalazły się 24 zastrzeżenia. W wypowiedzeniu czytamy, że powody odwołania są cztery: utrata zaufania, brak chęci współpracy, brak inicjatyw i pomysłów dostosowania biblioteki do potrzeb czytelników i możliwości budżetu miasta oraz złe wyniki kontroli.

    Choć w świetle przepisów od momentu nadesłania protokołu do placówki dyrektor ma prawo do 30 dni ustosunkować się do zarzutów, Warczok odwołano po 22 dniach. Miała tylko dwa dni na zabranie swoich rzeczy.

    - Nie dano mi nawet czasu, żeby pożegnać się z pracownikami, z którymi współpracowałam ponad 12 lat. Nie zdążyłam nawet powiedzieć: dziękuję Wam za wsparcie i pracę - mówiła ze wzruszeniem Helena Warczok.

    Dziś dla nikogo nie jest tajemnicą, że prezydent i dyrektorka nie pałali do siebie sympatią. Kością niezgody stała się odmienna wizja sposobu funkcjonowania placówki. Prezydent stał na stanowisku, że potrzebne są oszczędności, więc na styczniowej sesji Rady Miasta przyznano placówce budżet uszczuplony o 200 tys. złotych w stosunku do tego z poprzedniego roku. Dyrektorka odważyła się wówczas powiedzieć stanowcze "nie"- podjęła polemikę z prezydentem nie zgadzając się na cięcia. W kuluarach mówi się, że pozbawienie stanowiska jest karą za próbę sprzeciwu, a przysłowiowy hak na dyrektorkę musiał się znaleźć...

    Mieszkańcy postanowili stworzyć listę poparcia dla dyrektorki. Udało się zebrać około 1.200 podpisów. - Chcemy wesprzeć panią Helenę. Czytelnicy zawsze doceniali to, co robi dla biblioteki - nie kryła oburzenia Sława Umińska, radna klubu Koalicja Piekarskiej Prawicy

    Radni zapowiedzieli, że jeszcze w tym tygodniu decyzję prezydenta zaskarżą u wojewody śląskiego.
    Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Regionalna Izba Obrachunkowa uznała protokół kontrolny za bezzasadny.

    1 lipca prezydent powierzył obowiązki dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej Aleksandrze Zawalskiej-Hawel, która była pełnomocnikiem wyborczym Komitetu Wyborczego Wyborców Stanisława Korfantego. Była dyrektorka postanowiła dochodzić swoich praw w Sądzie Pracy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama