Kilkadziesiąt łodzi, kajaków i tratw popłynęło w sobotę Odrą z Raciborza w stronę Kędzierzyna-Koźla. Wszyscy wyruszyli w rejs pod czarnymi banderami na znak protestu wobec polityki władz, które przez 13 lat od wielkiej powodzi nie zdążyły wybudować wałów przeciwpowodziowych oraz zbiornika Racibórz Dolny.
Uczestnicy Czarnego Spływu zatrzymywali się w nadodrzańskich miejscowościach, które w maju ucierpiały z powodu powodzi. Mieszkańcy zalanych wsi podpisywali się pod petycją w sprawie budowy zabezpieczeń.
- W całym Turzu rozwiesiliśmy ogłoszenia dotyczące spływu. Były nietypowe, w formie klepsydr. Nikogo nie trzeba było prosić, żeby przyszedł na brzeg. Każdy domaga się tu budowy wałów. Ile lat można na nie czekać?
Te same pytania zadawali uczestnicy spływu. Większość ubrała się na czarno. Mateusz Hałambiec z Kędzierzyna-Koźla założył koszulkę z nadrukowanymi datami: 1985, 1997 i 2010. - W tych latach zalewało nasze miasto. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to braknie miejsca na koszulce - mówi Hałambiec. Jego tratwa wyłożona była białymi workami. Tymi samymi, do których w maju strażacy sypali piasek, budując w pośpiechu zapory.
Tuż obok płynęła łódź, na daszku której, właściciele jednostki napisali sprayem: "Zbiornik Stare Koźle, zalane 1260 hektarów i 40 domów".
- Każdego roku bierzemy udział w spływie, ale tym razem ma on zupełnie inny charakter. To nasz protest. Przez zaniedbania władz, dom mojego brata i wiele innych stał metr w wodzie - mówi Łukasz, jeden z uczestników spływu.
W niedzielę protestujący dotarli do Koźla, gdzie na ręce samorządowców złożono petycję z setkami podpisów.
- Kolejna powódź zastała nas nieprzygotowanych. Rządzącym nie udało się nawet obwałować jednego brzegu pomiędzy Raciborzem a Kędzierzynem Koźlem. Dlatego żądamy teraz od władz, by wzięły się do roboty i zamiast szukać za każdym razem pieniędzy na usuwanie szkód wyrządzonych przez powódź, znalazły je wreszcie na budowę zbiornika i wałów - mówi Bronisław Piróg, ze Stowarzyszenia Pływadeł "Rzeki dzielą, Odra łączy" z Kędzierzyna-Koźla, które zorganizowało Czarny Spływ.
Starostwa powiatowe z Raciborza i Kędzierzyna-Koźla, które co roku organizują tę barwną imprezę, z powodu powodzi, odwołały tegoroczną edycję. Samorządowcy zadeklarowali, że pieniądze, które zwykle przeznaczają na spływ przekażą na likwidację skutków powodzi.
Pieniądze dla powodzian
Powiat raciborski wesprze powodzian z Gorzyc w powiecie tarnobrzeskim. - Kwoty, jakie co roku przeznaczamy na organizację spływu nie są zbyt wielkie. Wiążą się jedynie z przygotowaniem brzegu Odry i zabezpieczeniem imprezy. Więcej przeznaczają na spływ w Kędzierzynie-Koźlu - tłumaczy Adam Hajduk, starosta raciborski. Tam wydaje się na tę imprezę ok. 80 tys. zł. Te pieniądze pójdą teraz na likwidację szkód. - Podjęliśmy jednak uchwałę, żeby wesprzeć powodzian z Gorzyc, które bardzo ucierpiały w tegorocznej powodzi - dodaje.
Zaraz zaraz, czy aby mieszkańcy Raciborza i okolic mieli "zbiorową sklerozę"? Czy to nie w miejscowości Nieboczowy i chyba jeszcze w dwóch sąsiednich niektórzy mieszkańcy nie chcieli się zgodzić na przeprowadzkę, bo na miejscu ich miejscowości miałby powstać zbiornik retencyjny?
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.