Częstochowski doktor na usługach mafii?

    Częstochowski doktor na usługach mafii?

    Beata Marciniak

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    54-letni Stanisław P., lekarz z przychodni MSWiA w Częstochowie został oskarżony o płatną protekcję i poświadczenia nieprawdy w zaświadczeniach lekarskich.
    Zdaniem prokuratury P. obiecywał gangsterom, od których wcześniej pożyczał pieniądze, że wykorzystując znajomości w policji, prokuraturze i sądzie załatwi im łagodne wyroki. Chciał za to 75 tys. zł.
    Nie pożyczałem pieniędzy od gangsterów, to prokurator na mnie naciskał
    Akt oskarżenia przeciwko lekarzowi i jego znajomemu Leszkowi K., który pośredniczył w pertraktacjach z gangsterami trafił właśnie do Sądu Rejonowego w Częstochowie.


    - Do wystawienia zaświadczeń przyznaję się, ale nie jestem idiotą, żebym brał pieniądze od gangsterów. W tych rozmowach uczestniczył tylko pan K. - twierdzi Stanisław P. - Prokuratura opiera się na zeznaniach świadka koronnego, czyli jednej osoby. Przyznałem się do pozostałych zarzutów, gdyż prokurator wywierał na mnie presję. Nie chciał wypuścić mnie z aresztu. Przecież gdybym pożyczał pieniądze od gangsterów, mógłbym zginąć - dodaje.

    Sprawa doktora Stanisława P. powiązana jest z działalnością gangu Krzysztofa K., który parał się wymuszaniem haraczy, handlem narkotykami i bronią, przyjmowaniem zleceń na "mokrą robotę". Ta grupa ma również na koncie zabójstwo. Gang trudnił się także pożyczaniem na lichwiarski procent pieniędzy przedsiębiorcom, którzy znaleźli się w tarapatach finansowych. Zabezpieczeniem tych pożyczek były polisy na życie wierzycieli cedowane na gangsterów. Zdaniem prokuratury doktor P. pożyczał pieniądze od gangu Krzysztofa K.

    W 2004 r. szef gangu i jego podwładny Adam W. trafili na ławę oskarżonych za wymuszanie haraczu. Wówczas doktor P. miał zgłosić się do bandytów i powołując się na znajomości w Sądzie Rejonowym obiecać, że załatwi im wyroki nie wyższe niż dwa, trzy lata, podczas gdy gangsterom groziła 10-letnia odsiadka. Za pomoc doktor miał zażądać 75 tys. zł. Gangsterzy podjęli wówczas negocjacje z lekarzem i jego znajomym Leszkiem K., ale zanim pieniądze przeszły z ręki do ręki Krzysztof K. i Adam W. dostali po 2,5 roku więzienia. Bandyci nie odwoływali się od wyroków. Do kieszeni P. miało trafić tylko 10 tys. zł jako "zwrot kosztów". Doktor miał zapewnić gangsterów, że załatwi im odroczenie wykonania kary na rok, a gdyby mieli trafić za kratki, to będą one w oknach ośrodka szkolenia kadr więziennictwa w Wąsoszu-Kulach, znanym wśród skazanych jako "sanatorium".
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama