Nie ma chętnych na zakłady Nitroerg w Bieruniu

    Nie ma chętnych na zakłady Nitroerg w Bieruniu

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Czołowy polski producent materiałów wybuchowych i środków strzałowych miał w ubiegłym tygodniu trafić pod młotek. Ministerstwo Skarbu Państwa zmuszone było jednak odwołać aukcję, gdyż do ogłoszonego miesiąc wcześniej przetargu nie zgłosił się ani jeden zainteresowany.
    Resort chciał sprzedać 85 procent akcji bieruńskiej spółki. Cenę wywoławczą ustalono na poziomie 30,94 zł za akcję, co oznacza, że za pełen pakiet trzeba by zapłacić ponad 162,7 miliona złotych.

    - Ta kwota była zdecydowanie przeszacowana. Ministerstwo po prostu chciało za dużo - ocenia Piotr Nowak, przewodniczący zakładowej Solidarności w Nitroergu.

    Sprzedaż akcji zakładu została wpisana do rządowego planu prywatyzacji na lata 2008-2011, co oznacza, że wcześniej czy później Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosi kolejną aukcję.
    Na razie jednak urzędnicy dość ostrożnie mówią na ten temat. Czy po porażce w pierwszym podejściu resort obniży cenę? Jak tłumaczy Maciej Wiewiór, rzecznik MSP, w sytuacji, gdy z powodu braku chętnych nie udaje się przeprowadzić pierwszej aukcji, przy kolejnej prawo dopuszcza obniżkę ceny wywoławczej do poziomu nie niższego niż 85 procent wyjściowej kwoty.

    - Szczegóły kolejnego zaproszenia są jednak jeszcze ustalane - zastrzega Wiewiór.
    Spółka Nitroerg działa od grudnia 2006 roku, kiedy doszło do fuzji Zakładów Tworzyw Sztucznych ERG- Bieruń z Zakładami Tworzyw Sztucznych Nitron w Krupskim Młynie. Zaopatruje w materiały wybuchowe przemysł wydobywczy (zarówno kopalnie węgla kamiennego i miedzi, jak też zakłady rud metali nieżelaznych), ale dostarcza również dodatki do paliw dla rafinerii i koncernów naftowych. Produkuje ponadto materiały z tworzyw sztucznych. W fabryce zatrudnionych jest około 1100 pracowników.

    - Nie boimy się prywatyzacji. Ten zakład potrzebuje inwestora strategicznego, który pozwoli unowocześnić produkcję. Jeśli czegoś się boimy, to tylko tzw. wrogiego przejęcia, czyli kupna akcji po to, by przejąć rynki zbytu. Myślę jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Jeśli ktoś wydaje już takie pieniądze, to nie po to, aby zamykać kupiony zakład - mówi Piotr Nowak.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama