Sklepów z dopalaczami w Katowicach coraz więcej

    Sklepów z dopalaczami w Katowicach coraz więcej

    Justyna Przybytek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Dwa lata temu w Katowicach powstał pierwszy na Śląsku sklep z dopalaczami. Był jednym z zaledwie kilkunastu działających w całym kraju. Dziś sklepów z dopalaczami w kraju jest około 500. W naszym regionie ponad 40. Tylko w Katowicach kilkanaście. Ile dokładnie? Nie wiadomo. Urzędnicy stracili rachubę, a z wykazu ewidencji działalności gospodarczej takiej informacji nie wyciągną, bo figurują np. jako spożywcze.
    Ludzie są coraz bardziej oburzeni. A w Urzędzie Miasta rozkładają ręce i twierdzą, że niewiele mogą.
    Zresztą nie tylko oni, bezsilne jest wobec wyrastających jak grzyby po deszczu sklepów także Ministerstwo Zdrowia. Górą są sprzedający.

    - To już jest skandal! Otworzył się kolejny sklep z dopalaczami na ulicy Moniuszki w Katowicach. Mam córkę, którą ostatnio z nimi nakryłam. Piszę do Państwa ze swoimi przyjaciółmi, którzy też mają dzieci i się o nie obawiają - zaalarmowała nas pani Małgorzata. Dopalacze to substancje psychoaktywne, działają podobnie jak narkotyki - odurzają. Zasadnicza różnica jest jedna - można je kupić legalnie.

    Z problemem nie radzi sobie Ministerstwo Zdrowia, które chce dopalaczy zakazać. To jednak zabawa w kotka i myszkę, bo nazwy sprzedawanych środków zmieniają się nawet codziennie. Dodatkowo dopalaczami najczęściej handluje się jako artykułami kolekcjonerskimi, z zastrzeżeniem, że produkty nie nadają się do spożycia przez ludzi, choć doskonale wiadomo, że specyfiku smoke (125 zł), albo diablo xxx (40 zł) nikt nie kupuje do klasera.

    Interes się kręci. Biznes działa na zasadzie franczyzy. Przykładowy całkowity koszt otwarcia sklepu partnerskiego o powierzchni ok. 50 m kw. wraz z pierwszym zatowarowaniem wynosi ok. 20 tys. zł, samo przystąpienie do sieci sklepów partnerskich jest bezpłatne.

    Przy wyborze lokalizacji sklepów partnerskich zwraca się uwagę na to, aby znajdowały się w miarę blisko potencjalnego odbiorcy, czyli najlepiej w okolicach szkół. Na przykład gimnazjum. W ubiegłym roku po tym, jak w okolicach Gimnazjum nr 8 na os. Tysiąclecia pojawił się smile shop wybuchła wrzawa. Przestraszyli się rodzice i nauczyciele.

    - Pisaliśmy do różnych instytucji, domagaliśmy się kontroli, ale sprawa nie była prosta. Mimo to sklep został zlikwidowany na początku tego roku, a pomogła nam interwencja pełnomocnika prezydenta ds. rozwiązywania problemów uzależnień - mówi Lucyna Ślęczka, dyrektor G8 w Katowicach.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak rozwiązać problem dopalaczy?

      Klaudia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 16

      Jak rozwiązać problem coraz większej ilości otwartych sklepów z środkami odurzającymi na śląsku? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy się zastanowić co tak naprawdę stanowi tutaj...rozwiń całość

      Jak rozwiązać problem coraz większej ilości otwartych sklepów z środkami odurzającymi na śląsku? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy się zastanowić co tak naprawdę stanowi tutaj problem.. Bo problemem nie są wyrastające jak grzyby po deszczu "smail shopy"! Ludzie opamiętajcie się! Przyglądam się temu zjawisku na co dzień, bo pracuję przy tym.. Co powoduje że te sklepy w ogóle powstają? Otóż powoduje to ogromny popyt na te środki głównie wśród młodzieży.. (z zaznaczeniem na młodzież a nie dzieci bo prawda jest taka że w większości tych sklepów dzieci nic nie kupią -i dla nich łatwiej jest pozyskać twardy narkotyk u dealera- a zdarza się nawet tak, że to dorośli - i tu z zaznaczeniem na dorosłych, a nie młodzież, kupują dopalacze dzieciom a wręcz zachęcają do spróbowania! tj. pewien już skrajny rodzaj mechanizmu patologii społecznej i przerzucania odpowiedzialności na innych..)
      Moim zdaniem problemem są tutaj rodzice i opiekunowie, którzy widząc szerzące się zjawisko zaczęli panikować i budzić się z otępienia, że problem środków odurzających może dotknąć ich dzieci! Wcześniej tego nie widzieli, a najczęściej nie chcieli widzieć i żyło im się spokojniej.. Mimo że ich pociechy tak samo jak teraz ćpały i się odurzały, tyle że narkotykami bo tylko je mogli dostać od dealera.. Co ich kusi? często zakazany owoc, bo ten podobno najlepiej smakuje.. A teraz nagła, wielka, społeczna panika, bo pojawiły się legalne dopalacze! Nie jestem w prawdzie za całkowitą legalizacją narkotyków w Polsce, ale chciałam przy okazji zwrócić Państwa uwagę na zjawisko jakie miało miejsce w Holandii gdzie ona obowiązuje.. Otóż jej wprowadzenie spowodowało likwidację wielu ośrodków leczenia uzależnień od narkotyków! dlaczego? bo mentalność ludzka jest na tyle dziwna, iż powoduje że ten legalny "owoc" nie jest już tak atrakcyjny.. Ale wróćmy do tematu..
      Owszem.. uważam ,że Ministerstwo Zdrowia powinno skontrolować substancje, które są w nich zawarte i część z nich na pewno wpisać do rejestru zakazanych w Polsce, ale to też nie uchroni Waszych dzieci od ich używania.. tak jak nie chroni ich zakaz zażywania i sprzedaży jakichkolwiek narkotyków! Powinno się kontrolować i karać wszystkie nadużycia ze strony sprzedawców, bo ma to sens taki sam jak w przypadku walki z narkotykami, ale to też nie rozwiąże całkowicie tego problemu! To właśnie rodzice, którzy w dobie pogoni za pieniądzem, obarczają winą i zwalają odpowiedzialność za niedopilnowanie własnych dzieci wszystkich wokół tylko nie samych siebie.. To nie łatwe, ale moim zdaniem jedyne rozwiązanie problemu.. Przede wszystkim ROZMAWIAJCIE z dziećmi, poświęćcie swój czas, niech wiedzą, że mają w Was oparcie.. Bądźcie świadomi gdzie i z kim tak naprawdę spędzają czas wolny, na co wydają kieszonkowe.. Postarajcie się o profesjonalne programy profilaktyczne w szkołach, o akcje propagujące życie bez używek.. Zapobiegajcie, a nie leczcie! Bo dopóki dziecko samo nie zrozumie co w życiu jest ważne będzie próbować, eksperymentować, a w efekcie się uzależniać.. I nie jest ważne czy kupi dopalacz w smail shopie czy maryśkę od dealera.. bo i jedno i drugie tak samo jest w zasięgu jego ręki.. takie są niestety realia.. A klientami smail shopów, jak i dealerów, są głównie osoby, które wyrażają bunt przeciw rzeczywistości.. nie istotne czy mają 18 czy 40 lat.. To ludzie zaniedbani w dzieciństwie.. i wbrew pozorom rzadko brudni, obdarci.. częściej to Ci z dobrych domów, ale nieszczęśliwi.. skrzywdzeni psychicznie przez własnych rodziców i otoczenie.. Nikt nie wpoił im prawdziwego sensu istnienia.. nie pokazał gdzie szukać pocieszenia w trudnych chwilach i co tak naprawdę jest ważne w życiu.. Oni szukają tego właśnie w środkach odurzających, bo pod ich wpływem świat staje się "lepszy".. podkreślają swoją niezależność i słabość w radzeniu sobie z problemami.. dlaczego? bo często nie wiedzą jak w inny sposób sobie z nimi poradzić.. nie mają oparcia w najbliższych.. są ciekawi.. zbuntowani.. rzadko nieświadomi..
      Wychowanie młodego człowieka ma wpływ na całe jego późniejsze życie, więc może zastanówmy się czy zrobiliśmy wszystko, by ustrzec najbliższe nam osoby przed takim wyborem.. Nie walczmy bezskutecznie z wiatrakami, które własną nieroztropnością wprawiliśmy w ruch! I nie skupiajmy całej energii na zwalaniu winy na tych, którzy teraz żerują na naszych porażkach wychowawczych.. Bo tylko wtedy kiedy nie będzie popytu jest szansa na zlikwidowanie podaży..zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak rozwiązać problem dopalaczy?

      Klaudia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 8

      Jak rozwiązać problem coraz większej ilości otwartych sklepów z środkami odurzającymi na śląsku? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy się zastanowić co tak naprawdę stanowi tutaj...rozwiń całość

      Jak rozwiązać problem coraz większej ilości otwartych sklepów z środkami odurzającymi na śląsku? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy się zastanowić co tak naprawdę stanowi tutaj problem.. Bo problemem nie są wyrastające jak grzyby po deszczu "smail shopy"! Ludzie opamiętajcie się! Przyglądam się temu zjawisku na co dzień, bo pracuję przy tym.. Co powoduje że te sklepy w ogóle powstają? Otóż powoduje to ogromny popyt na te środki głównie wśród młodzieży.. (z zaznaczeniem na młodzież a nie dzieci bo prawda jest taka że w większości tych sklepów dzieci nic nie kupią -i dla nich łatwiej jest pozyskać twardy narkotyk u dealera- a zdarza się nawet tak, że to dorośli - i tu z zaznaczeniem na dorosłych, a nie młodzież, kupują dopalacze dzieciom a wręcz zachęcają do spróbowania! tj. pewien już skrajny rodzaj mechanizmu patologii społecznej i przerzucania odpowiedzialności na innych..)
      Moim zdaniem problemem są tutaj rodzice i opiekunowie, którzy widząc szerzące się zjawisko zaczęli panikować i budzić się z otępienia, że problem środków odurzających może dotknąć ich dzieci! Wcześniej tego nie widzieli, a najczęściej nie chcieli widzieć i żyło im się spokojniej.. Mimo że ich pociechy tak samo jak teraz ćpały i się odurzały, tyle że narkotykami bo tylko je mogli dostać od dealera.. Co ich kusi? często zakazany owoc, bo ten podobno najlepiej smakuje.. A teraz nagła, wielka, społeczna panika, bo pojawiły się legalne dopalacze! Nie jestem w prawdzie za całkowitą legalizacją narkotyków w Polsce, ale chciałam przy okazji zwrócić Państwa uwagę na zjawisko jakie miało miejsce w Holandii gdzie ona obowiązuje.. Otóż jej wprowadzenie spowodowało likwidację wielu ośrodków leczenia uzależnień od narkotyków! dlaczego? bo mentalność ludzka jest na tyle dziwna, iż powoduje że ten legalny "owoc" nie jest już tak atrakcyjny.. Ale wróćmy do tematu..
      Owszem.. uważam ,że Ministerstwo Zdrowia powinno skontrolować substancje, które są w nich zawarte i część z nich na pewno wpisać do rejestru zakazanych w Polsce, ale to też nie uchroni Waszych dzieci od ich używania.. tak jak nie chroni ich zakaz zażywania i sprzedaży jakichkolwiek narkotyków! Powinno się kontrolować i karać wszystkie nadużycia ze strony sprzedawców, bo ma to sens taki sam jak w przypadku walki z narkotykami, ale to też nie rozwiąże całkowicie tego problemu! To właśnie rodzice, którzy w dobie pogoni za pieniądzem, obarczają winą i zwalają odpowiedzialność za niedopilnowanie własnych dzieci wszystkich wokół tylko nie samych siebie.. To nie łatwe, ale moim zdaniem jedyne rozwiązanie problemu.. Przede wszystkim ROZMAWIAJCIE z dziećmi, poświęćcie swój czas, niech wiedzą, że mają w Was oparcie.. Bądźcie świadomi gdzie i z kim tak naprawdę spędzają czas wolny, na co wydają kieszonkowe.. Postarajcie się o profesjonalne programy profilaktyczne w szkołach, o akcje propagujące życie bez używek.. Zapobiegajcie, a nie leczcie! Bo dopóki dziecko samo nie zrozumie co w życiu jest ważne będzie próbować, eksperymentować, a w efekcie się uzależniać.. I nie jest ważne czy kupi dopalacz w smail shopie czy maryśkę od dealera.. bo i jedno i drugie tak samo jest w zasięgu jego ręki.. takie są niestety realia.. A klientami smail shopów, jak i dealerów, są głównie osoby, które wyrażają bunt przeciw rzeczywistości.. nie istotne czy mają 18 czy 40 lat.. To ludzie zaniedbani w dzieciństwie.. i wbrew pozorom rzadko brudni, obdarci.. częściej to Ci z dobrych domów, ale nieszczęśliwi.. skrzywdzeni psychicznie przez własnych rodziców i otoczenie.. Nikt nie wpoił im prawdziwego sensu istnienia.. nie pokazał gdzie szukać pocieszenia w trudnych chwilach i co tak naprawdę jest ważne w życiu.. Oni szukają tego właśnie w środkach odurzających, bo pod ich wpływem świat staje się "lepszy".. podkreślają swoją niezależność i słabość w radzeniu sobie z problemami.. dlaczego? bo często nie wiedzą jak w inny sposób sobie z nimi poradzić.. nie mają oparcia w najbliższych.. są ciekawi.. zbuntowani.. rzadko nieświadomi..
      Wychowanie młodego człowieka ma wpływ na całe jego późniejsze życie, więc może zastanówmy się czy zrobiliśmy wszystko, by ustrzec najbliższe nam osoby przed takim wyborem.. Nie walczmy bezskutecznie z wiatrakami, które własną nieroztropnością wprawiliśmy w ruch! I nie skupiajmy całej energii na zwalaniu winy na tych, którzy teraz żerują na naszych porażkach wychowawczych.. Bo tylko wtedy kiedy nie będzie popytu jest szansa na zlikwidowanie podaży..zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama