Choć żniwa właściwie powinny się kończyć, w wielu wypadkach nawet się jeszcze nie zaczęły. Powodem była najpierw wiosenna powódź, teraz ostatnie ulewne deszcze.
- Rolnicy już stracili 30 proc. swoich upraw. Najbardziej ucierpieli ci, którzy zasadzili ziemniaki. Woda wypłukała większość plonów - mówi Grzegorz Baran, sołtys Grabca w gminie Szczekociny.
Zbiory żyta, pszenicy oraz kukurydzy niestety też zostały zniszczone przez deszcz.
Niektóre odmiany ziemniaków i buraków po prostu nie wzeszły, bo wiele pól nie wyschło po majowych ulewach. Teraz nie jest lepiej. - Pola są podmoknięte. O wjechaniu ciężkim sprzętem na te tereny nie ma mowy. Kombajny oraz prasy mogą ugrzęznąć w tym błocie - zaznacza Baran.
Straty zaczęli szacować również rolnicy i sadownicy w gminie Żarnowiec. To oni czują się mocno poszkodowani, bo właśnie ich gmina najbardziej ucierpiała podczas wiosennej powodzi. Po ostatnich ulewach gmina wykonała nowe rowy melioracyjne i udrożniła stare. Niestety płynąca przez wsie Pilica znów wychodzi z koryta. Na większości pól panuje więc iście księżycowy krajobraz. Kłosy zbóż położył deszcz i wiatr. Łąki zaś toną w wodzie.
Przez deszcz klasa zboża znacznie spadła. - W skupie rolnicy nie dostaną za nie takiej ceny, jakiej się spodziewali. To zboże nadaje się tylko na paszę dla zwierząt - dodaje Grzegorz Baran.
Jak tłumaczy Andrzej Wieczorek ze Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Mikołowie mniejsza liczba plonów spowoduje wzrost cen. - Nie tylko w powiecie zawierciańskim sytuacja wygląda źle. Podobnie jest również na terenach popowodziowych na południu województwa. W tej chwili powinny trwać żniwa. Niestety w wielu miejscach w ogóle się nie zaczęły - mówi Wieczorek. - Skupu praktycznie też nie ma, bo nie ma plonów. Rolnikom do tej pory udało się zebrać zaledwie 5 proc. swoich upraw. W takim wypadku musimy liczyć się ze wzrostem cen. Widać to już na przykładzie rzepaku. Cena za tonę wynosi już 1300 zł. To o 200 zł więcej niż w ubiegłym roku. Natomiast cena zboża jakościowego utrzymuje się na poziomie 500-550 zł za tonę. Ceny te nie przekładają się jednak na plonowanie. Może okazać się, że w skupach będą poszukiwali dobrej jakości pszenicy, o którą przy tych warunkach pogodowych bardzo trudno. Cena tej pszenicy czy jęczmienia wzrośnie, a to przełoży się na ceny pieczywa. Na razie jednak trudno wyrokować jaki duży będzie ten wzrost - dodaje.
Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych twierdzą, że ubezpiecza się tylko część rolników.
- W gminie, gdzie jest około 2 tys. gospodarstw rolnych ubezpieczyło się zaledwie 200 rolników. Robią to przeważnie ci, który mają kilkudziesięciohektarowe gospodarstwa - mówi jeden z przedstawicieli firmy ubezpieczeniowej.