Powodzianie mieszkają w metalowym kontenerze (© Fot. Marek Barczyński)
Beata Marciniak
2010-08-05 08:00:23, aktualizacja: 2010-08-05 09:07:45
Rodzina Treścińskich, razem z trzymiesięcznym dzieckiem, od maja mieszka w metalowym kontenerze. Powódź zniszczyła dorobek ich życia, zalała dom przy ul. Śnieżnej. Stracili wszystko. Od miasta dostali blaszany kontener, w którym spędzą zimę.
Treścińscy są zrozpaczeni. Mówią, że rząd obiecywał szybką pomoc, tymczasem czas mija, a oni ciągle odbijają się od przeszkód biurokratycznych. Na razie, jedyne co dostali to 6 tysięcy zapomogi i blaszany kontener, w którym przecież nie przezimują. Poza tym dostali go od miasta na sześć miesięcy.
Komisja nadzoru budowlanego wielokrotnie oglądała zalany budynek. Inspektorzy kazali się Treścińskim wyprowadzić w ciągu 14 dni. Na jakiś czas zamieszkali u sąsiadów, potem w kontenerze.
- Złożyliśmy wniosek do MOPS-u o pomoc w wysokości stu tys. złotych. Dopiero w ubiegłym tygodniu opieka poinformowała nas, że wypłaci nam te pieniądze. Kiedy - nie wiadomo - wyjaśnia Grażyna Treścińska. - Wcześniej urzędnicy twierdzili, że mają niepełną dokumentację, że nasz dom to samowola budowlana. Ale przecież mamy akt notarialny i pozwolenia na budowę.
Rodzina chciałaby do zimy odbudować dom. Powstałby na placu obok starego. - Potrzeba trzydzieści wywrotek ziemi, żeby podwyższyć teren - wylicza Stanisław Treściński. - Chcemy postawić dom na szybko, w stanie surowym i wejść do jednego pokoju.
Piętrowy dom przy ul. Śnieżnej był niedawno wyremontowany. Treścińscy mieli ubezpieczony budynek na 150 tys. zł. PZU wypłaciło im jedynie 10 procent odszkodowania uzasadniając, że zalany dom można wyremontować.
Ekspertyzy nadzoru budowlanego mówią coś zupełnie przeciwnego. - Napisałam odwołanie do PZU, czekam na odpowiedź, przez lata opłacałam im składki - mówi Treścińska.
PZU wyjaśnia. - Nie możemy odnieść się do sprawy, ponieważ nie zostały jeszcze podjęte ostateczne decyzje. Wszelkie spekulacje co do sposobu jej zakończenia są nieuprawnione - zbywa nas Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU w Warszawie .
Nadzór budowlany twierdzi, że pechowy dom nie nadaje się do zamieszkania, tylko do rozbiórki.
- Daliśmy tej rodzinie nakaz wykwaterowania, bo dom zagrażał ich bezpieczeństwu - twierdzi kategorycznie Krystyna Prokopska, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.
- Rodzina ta zdecydowała się na odbudowę domu, dlatego rozbiórka starego wymaga zgłoszenia do wydziału architektury, poszkodowani nie muszą wtedy mieć zezwoleń. Koszty rozbiórki powinien pokryć MOPS - podpowiada Prokopska.
Urzędnicy magistraccy (MOPS podlega miastu) już nie są tego tacy pewni.
- Treścińscy zdecydowali, że zburzą zalany dom i wybudują nowy. Sprawdzamy, kto powinien pokryć koszty rozbiórki - informuje Łukasz Stacherczak z biura prasowego Urzędu Miasta. Uspokaja jednak, że powodzianie dostaną obiecane sto tysięcy.
Treścińscy utrzymują się z niskich emerytur. Nie stać ich na wynajem mieszkania, boją się, że przez biurokrację zimę przekoczują w kontenerze.
Wnioski o pomoc
Do częstochowskiego MOPS-u wpłynęło kilkanaście wniosków o pomoc do 100 tys. zł. Ponad sto rodzin ubiega się o kwoty do 20 tys. zł. 34 z nich otrzymały już pierwszą transzę pieniędzy. Pomoc udzielana jest w 2 ratach.