Inni kradną, ty płać!

    Inni kradną, ty płać!

    Barbara Kubica

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Znikająca woda to problem wszystkich osiedli mieszkaniowych w Polsce. Choć liczniki są w każdym mieszkaniu i w każdym bloku, na koniec miesiąca zawsze okazuje się, że wody zużyto więcej, niż lokatorzy zapłacili.
    W Rybniku urzędnicy poszli na łatwiznę i zamiast szukać tych, którzy kradną wodę, ukarali wszystkich. Teraz uczciwi lokatorzy mają do zapłaty nawet kilkaset złotych więcej.
    - Do tej pory za wodę płaciłam 90 złotych miesięcznie. Ostatnio dostałam fakturę, według której muszę dać ponad 300 złotych za ubytki. To jest obłęd. Przecież ja tyle wody nawet w ciągu pół roku nie zużyję - denerwuje się Danuta Chmurczyk, mieszkanka dzielnicy Paruszowiec.

    Nowy system rozliczeń wprowadził Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Regulamin nakłada na lokatorów obowiązek pokrywania różnic między licznikami w mieszkaniach, a licznikiem głównym w budynku. W praktyce uczciwi płacą więc za tych, którzy wodę podkradają. Jak można kraść wodę? Okazuje się, że pomysłów nie brakuje. Niektórzy montują obok licznika specjalny magnes, który sprawia, że licznik kręci się wolniej. Bardziej pomysłowi robią mały otwór w wodomierzu, a następnie blokują licznik drutem lub szpilką.

    ZGM tłumaczy, że nowy system rozliczeń jest zgodny z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę.
    - Przepis jest jednoznaczny. W budynkach wielorodzinnych różnice pokrywać muszą mieszkańcy - mówi Jan Podleśny, dyrektor zakładu.

    Przeciwko zapisom zawartym w ustawie protestowali już lokatorzy m.in. w Tychach i Bytomiu. W Czerwionce-Leszczynach wprowadzone kilka lat temu nowe zasady rozliczeń za wodę spowodowały, że wybuchł bunt mieszkańców. Lokatorzy przestali płacić za ubytki, pokrywali tylko bieżące rachunki za zużytą wodę, według wskazań ich domowych liczników. Ówczesne władze gminy zobowiązały się, że będą pokrywać różnicę między wskazaniami licznika głównego, a sumą tych, które zamontowane były w mieszkaniach. Rachunki spływające do gminy były jednak gigantyczne, więc w niemal wszystkich blokach komunalnych pojawiali się kontrolerzy.

    - Dziś problem mamy już praktycznie rozwiązany. Na wieść o kontrolach ludzie, którzy kombinowali przy licznikach, przestali to robić - zapewnia wiceburmistrz Grzegorz Wolnik.

    Po sygnałach od zbulwersowanych mieszkańców także rybnicki ZGM szykuje się do podobnych kontroli. - Przeprowadzimy je we wszystkich blokach. Jeśli ujawnimy, że ktoś kradnie wodę, podamy go do sądu - zapowiada Jan Podleśny.

    Fachowcy mówią jednak, że niewielkich różnic między wskazaniami wodomierzy w mieszkaniach, a licznikiem głównym nie da się wyeliminować. - Eksperyment na jednym z tyskich osiedli pokazał, że nawet przy bardzo czułych licznikach są ubytki w granicach 6-7 procent - mówi Wojciech Pistolak z Przedsiębiorstwa Wodociągów w Tychach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama