- Argumentacja burmistrza nas nie przekonuje - komentuje Grażyna Szulczyk z Ligoty.
Mieszkańcy domagali się wyjaśnień w sprawie akcji przeciwpowodziowej, bo uznali, że w wielu rejonach była prowadzona w skandaliczny sposób. Spowodowało to - ich zdaniem - zagrożenie życia i zdrowia ludzi oraz przyczyniło się do dużych strat. W liście do burmistrza postawili ponad 30 pytań.
- Pytania były precyzyjne, a odpowiedzi są lakoniczne.
Nic z nich nie wynika. Dlatego będziemy się do nich odnosić. Pracujemy nad tym. Zastanowimy się też czy sprawą nie zainteresować innych instytucji - podkreśla Szulczyk.
Mieszkańcy chcieli się m.in. dowiedzieć, kto odpowiadał za kierowanie akcją przeciwpowodziową, ile osób liczył sztab antykryzysowy, czy w gminie istnieje system ostrzegania przed klęskami żywiołowymi. Padały także pytania o pieniądze przeznaczane na ochronę przed klęskami żywiołowymi i czy od wielkiej powodzi w 1997 roku były naprawiane wały w gminie.
Pod listem podpisało się 170 mieszkańców domów przy ulicach Wodnej, Wierzbowej, Grabowca czy Księżej Grobli oraz Burzej, Ochodzkiej, Rakowej, Żabiej i Ligockiej.
Na początku lipca burmistrz Błachut poprosił ludzi o czas. Argumentował, że pytania są na tyle szczegółowe, że musi poznać opinie różnych instytucji, które brały udział w akcji przeciwpowodziowej.