Albo wyższe płace, albo w Polifarbie będzie strajk

    Albo wyższe płace, albo w Polifarbie będzie strajk

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Gorąca atmosfera panuje w cieszyńskim Polifarbie. Za sprawą sporu o pieniądze, który rozgorzał na ten temat między pracownikami a pracodawcą.
    - Jeśli chodzi o płace, to w zakładzie panuje dyskryminacja - mówi Mirosław Kitowski, przewodniczący Solidarności w Polifarbie.

    Dwa związki zawodowe działające w firmie domagają się podwyżek i sprawiedliwego podziału pieniędzy. Na razie zorganizowały pikietę, na jutro zapowiadają manifestację przed zakładem. Jeśli to nie przyniesie skutku - skończy się na strajku. Kitowski wyjaśnia, że do sporu doszło, bo zarząd złamał warunki porozumienia, które negocjowali przez siedem miesięcy. Trzy czwarte załogi otrzymało podwyżki w wysokości 43 złotych brutto, czyli jakieś 27 złotych netto.

    - To śmieszna suma. Tymczasem my domagaliśmy się, żeby podwyżki wyniosły 120 złotych brutto, czyli około 90 złotych na rękę - komentuje Wiesław Kosiba, szef związku zawodowego Pracowników Polifarbu. - Przecież nie były to nie wiadomo jak wygórowane żądania. Wszystko było ustalone, a nagle zarząd wycofał się z tych porozumień - dodaje Kosiba.

    Związkowcy zgodnie podkreślają, że najbardziej rozsierdziło ludzi to, iż około 20 procent załogi otrzymało podwyżki wynoszące średnio aż 600 zł brutto.

    - Dysproporcja jest zbyt duża. Ten niesprawiedliwy podział pieniędzy boli najbardziej, jest zbyt krzywdzący - dodaje przewodniczący Kosiba.

    Kitowski zaznacza, że nie mają nic przeciwko tym, którzy dostali więcej (to pracownicy administracji, ale także produkcji), jednak nie może dochodzić do sytuacji, że ludzie pracujący równie ciężko, w szkodliwych warunkach, dostają zdecydowanie mniej.

    - Niech kryzys obejmuje wszystkich - dodaje przewodniczący Solidarności, choć według związkowców sytuacja finansowa zakładu wcale nie jest taka zła.

    Przypominają także, że z podwyżek zrezygnowali już w 2008 roku, właśnie z powodu kryzysu, nie było również waloryzacji wynagrodzeń za połowę 2009 roku. Dlatego teraz postanowili domagać się pieniędzy i sprawiedliwego ich podziału.

    W Polifarbie, którego właścicielem jest amerykańska firma PPG, pracuje 500 osób na czas określony i około 70 na czas nieokreślony. Gdy odbyło się referendum, to 70 procent załogi opowiedziało się za przeprowadzeniem akcji protestacyjnej. Zorganizowali pikietę przed zakładem, ale nikt z zarządu nie spotkał się z nimi.

    Teraz związkowcy przygotowują się do wtorkowej manifestacji. Grożą też strajkiem. W piątek zarząd firmy nie odniósł się do zarzutów związkowców.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama