Znowu ogarnęła nas gorączka pomników

    Znowu ogarnęła nas gorączka pomników

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Zachodni

    Niektórzy bohaterowie na cokołach goszczą tylko czasowo. O tym, komu dziś warto stawiać pomniki, a kogo z nich pozrzucano - pisze Agata Pustułka
    Powstanie pomnika upamiętniającego katastrofę pod Smoleńskiem to kwestia czasu. Trwa wyścig pomysłów, a sprawa budzi ogromne emocje. Można wręcz mówić o początku pomnikowej wojny. Potyczkę o interpretację przeszłości stoczono już w Ossowie, gdzie nie dopuszczono do odsłonięcia pomnika poświęconego żołnierzom Armii Czerwonej poległym w 1920 roku.

    Jak wytłumaczyć, że kilkaset kilometrów dalej, w Łośniu bezpiecznie mogą się czuć radzieccy wyzwoliciele?


    Cóż. Nie ma racjonalnego wytłumaczenia. W Polsce znów się zaczęła pomnikowa gorączka i już. Do tej pory Polacy chętnie zrzucali bohaterów z cokołów.

    Boom na papieża minął
    Odlewnia w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych, gdzie powstaje najwięcej pomników na rynek polski i zagraniczny, nawet tak egzotyczny jak algierski i japoński, to zwierciadło, w którym odbijają się sympatie historyczne i polityczne Polaków.

    Po boomie lat 90. rynek nasycił się pomnikami Jana Pawła II i teraz zamówień nie ma już prawie wcale. Postumentów papieża Polaka stoi w kraju ponad sto, m.in. w Sosnowcu i Ogrodzieńcu, i tego rekordu nie pobije żaden z bohaterów.

    Teraz odlewnia przygotowuje pomniki dla Amerykanów (w tym grupę pięciu tancerek i monument anonimowego patrioty), zaś wśród rodzimych zamówień dominują te honorujące niekontrowersyjnych bohaterów. Niedawno z odlewni wyjechała Maria Konopnicka oraz dwie monumentalne postaci z brązu bohatera narodowego Tadeusza Kościuszki.

    Augustyn Dyrda, znany tyski rzeźbiarz, uważa, że najlepsze dla artysty są czasy, gdy bohaterów zrzuca się z cokołów. - To znak, że będą praca i pieniądze - uśmiecha się Dyrda.

    W czasie swojej bogatej kariery rzeźbił i komunistycznych przywódców, i postaci świętych. Z perspektywy minionych lat, na których nie brakowało zakrętów, uważa, że pomniki należy stawiać dopiero, gdy minie odpowiednio dużo czasu, który jest potrzebny na refleksję i ocenę danej osoby.
    - Pomnik nie może budzić kontrowersji, wywoływać społecznych awantur. Powinien przede wszystkim grać symboliką - wyjaśnia Dyrda.

    Rzeźbiarz daje dwa przykłady: warszawska Nike to według niego szczyt dobrego gustu i artyzmu, zaś stojący również w Warszawie pomnik poświęcony powstańcom 1944 roku uznaje za zbyt trywialny, dosłowny.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama