Małysz wygrał w Wiśle ZDJĘCIA

    Małysz wygrał w Wiśle ZDJĘCIA

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Małysz wygrał w Wiśle ZDJĘCIA
    1/11
    przejdź do galerii

    ©Fot. Arkadiusz Gola

    Przygrywką do prawdziwych emocji były już czwartkowe kwalifikacje, które w wielkim stylu wygrał Kamil Stoch, który skoczył 134,5 metra wyrównując należący do Adama Małysza rekord obiektu i wygrywając o 5,5 metra z samym Gregorem Schlierenzauerem. Sygnał o swojej mocy dał także lider LGP, Japończyk Daiki Ito - zaliczył 126 m, przy 125 Małysza. Obaj udział we wczorajszym konkursie mieli zapewniony, jednak była to okazja, by znów spojrzeć sobie w oczy.
    - Myślę, że faworytem będzie Kamil - mówił później Małysz. - Ale ja też czuję się coraz lepiej i mam przeczucie, że w finałowej "30" będziemy mieli rekordową liczbę Polaków - zapowiadał z szerokim uśmiechem.

    Pierwsza seria rzeczywiście potwierdziła słowa wiślanina. Do finałowej rundy przedarło się aż siedmiu Polaków, z których dwójka okupowała dwa pierwsze miejsce, a w czołowej dziesiątce było aż pięciu. Na czele, też zgodnie z prognozami Małysza, znalazł się Stoch, który wyprzedał wiślanina. Do marzeń o polskim podium, podgrzanych ostatnimi występami biało-czerwonych brakowało kropki nad i. Najbliżej jej postawienia znajdował się Dawid Kubacki, który z szóstego miejsca tracił jednak do trzeciej lokaty aż 2,4 pkt. Najważniejsza była jednak różnica pomiędzy Małyszem, a szóstym Daiki Ito, liderem klasyfikacji generalnej. W kontekście faktu, że Polaka zabraknie w konkursach w Japonii, jednym z głównych celów na Wisłę było wypracowanie takiej przewagi, która nadal pozwalałaby myśleć o końcowym triumfie w LGP, choć udział w nim służy przede wszystkim przygotowaniom do sezonu zimowego.

    Wracając jeszcze do kwalifikacji. Po ich zakończeniu Małysz miał sporo uwag do organizatorów zawodów.
    - Kibice stali tuż przy ścieżce, jaką schodziliśmy z zeskoku. Nie wszyscy wiedzieli, jak się zachować, poklepywali mnie, ciągnęli za kombinezon - żalił się lider kadry.

    Wczoraj było już lepiej. W czasie konkursów zawodnikom zapewniono już większy komfort, a wspomniany przez Małysza problem, dotyczący głównie zejścia z rozbiegu, rozwiązano dzięki postawieniu dodatkowych ochroniarzy. Największym zmartwieniem organzatotrów stał się więc narastający chłód po zachodzie słońca, ale poza przytupującym wiceprezesem PZN, Andrzejem Wąsowiczem, nikt zdawał się go nie zauważać. Jak widać nawet niedawna podwyżka podatku VAT nie mąci nastrojów najwierniejszym fanom Orła z Wisły… Impreza - poza problemami komunikacyjnymi, rzeczywiście wypadła jednak kapitalnie, a komplet widzów dobrze wróżył przed drugim, dzisiejszym konkursem.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama