Dziennik Zachodni » Opinie » Marek Migalski kocha brylowanie na salonach

Marek Migalski kocha brylowanie na salonach

Data dodania: 2010-08-27 17:38:03 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-08-27 17:38:03

Dziennik Zachodni

Michał Smolorz

15KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Marek Migalski kocha brylowanie na salonach

Wszedł do śląskiego życia publicznego stosunkowo niedawno, gdzieś w 2005 roku, zrazu schowany pod dziurawą kapotą naukowca, politologa i komentatora życia politycznego. Gdy tylko udało mu się zaistnieć, zrzucił przyciasny kaptur, by wystąpić w kostiumie służalczego aspiranta do łask braci Kaczyńskich. A gdy i ten cel osiągnął, rozchylił płaszcz ujawniając szaty inteligentnego, cynicznego i pozbawionego skrupułów gracza politycznego, w którym to kostiumie czuje się najlepiej.

Urodzony w 1969 roku w Raciborzu, szukał różnych dróg do życiowego sukcesu - ostatecznie w wieku 30 lat ukończył studia politologiczne, niemal z marszu otwierając przewód doktorski, zwieńczony po roku obroną dysertacji. Szybko wyszło na jaw, że klasyczna kariera naukowa interesuje go raczej średnio, zwłaszcza odkąd zaczął oferować mediom swoje komentarze na temat bieżących wydarzeń. A że robił to błyskotliwie, celnie i z biglem, z marszu został dyżurnym recenzentem najpierw lokalnej, a potem ogólnokrajowej sceny politycznej, praktycznie nie wychodząc spod obiektywów TVP i TVN. Pieczołowicie pielęgnował swoją popularność, gdy tylko na chwilę znikał ze szklanych okienek, natychmiast przypominał się dziennikarzom z własnymi autorskimi pomysłami.
∨ Czytaj dalej


W kampaniach wyborczych 2005 i 2007 roku przestał udawać niezależnego obserwatora. Zagrał va banque, wszystkie żetony postawił na Prawo i Sprawiedliwość, a w kolejnych wyszukanych komentarzach przeskakiwał samego siebie w zabiegach o względy Jarosława Kaczyńskiego. Któryś z polityków PO porównał go nawet do sowieckich propagandzistów sławiących wielkość Stalina, lub moskiewskich naukowców badających mózg Lenina, jako absolutny fenomen w historii ludzkości. Jednak nie była to dobra diagnoza, inspiracji Migalskiego należy raczej szukać w bukareszteńskiej szkole politologicznej lat 70., tworzącej naukowe podstawy kultu Geniusza Karpat - Nicolae Ceausescu.

Niestety, mimo gorliwych i błyskotliwych występów w PiS-owskim froncie ideologicznym, długo nie zyskiwał spodziewanych łask prezesa, w kolejnych rozdaniach nie otrzymywał też żadnych konkretnych propozycji. Wyjął więc z rękawa ostatniego asa i uderzył w dzwon lustracyjny, rozpętując na macierzystej uczelni aferę wokół niechlubnej przeszłości tamtejszej profesury.

Jest zbyt inteligentny, by nie zdawać sobie sprawy, że pali tym za sobą mosty. On jednak poszedł jeszcze dalej i sprytnie połączył tę operację z zabiegami o habilitację, choć było oczywistym, że środowisko naukowe wypluje go ze swego grona z obrzydzeniem. Ale dzięki temu mógł wylądować u stóp Prezesa jako najbardziej zasłużony bojownik o moralne oczyszczenie narodu, który poniósł w boju największe ofiary, poświęcając dla Sprawy wszystko, łącznie z karierą naukową.

A jednak Prezes nigdy nie obdarzył go pełnym zaufaniem i nie dopuścił do swego najbliższego otoczenia. W 2009 roku dał mu jedynie bardzo godziwą rekompensatę za zasługi i za poniesione ofiary, umieszczając na mandatowym miejscu w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Prawie trzy miliony złotych wynagrodzenia i diet za kadencję, dalsze miliony na asystentów i inne wydatki krajowe i zagraniczne - pozwalają na dostatnie urządzenie się i dożywotnią materialną niezależność. A dzięki temu na niepohamowane brylowanie na salonach i w mediach, co Marek Migalski kocha najbardziej. Zdarzyło mu się nawet z tej materialnej niezależności skorzystać, by publicznie skrytykować samego Prezesa - w odpowiedzi furii nie było, co najwyżej groźne pomruki.
Wszystko to wygląda na testowe zagrywki doświadczonego pokerzysty, który umiejętnie bada, na którą kartę teraz postawić: jak zawsze z tą samą mieszaniną cynizmu, arogancji i gangsterskiego wdzięku rodem z B-klasowego filmu.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

cynik i bez skrupułow

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zołza (gość), 26.01.11, 10:59:06

widac to,ma to wypisane na gębinie, a trafił swój na swojego.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wysmolil Smolorz

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Emigranci (gość), 15.09.10, 19:57:24

cos na zamowienie ale do Marka Migalskiego zawsze mu bedzie za wysoko!

odpowiedzi (0)

skomentuj

środowisko naukowe

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

rodak ze skandynawi (gość), 12.09.10, 15:03:21

jak mogl MM robic kariere naukawa na tej uczelni skoro wiekszoc tzw. naukowcow to TW bezpieki

odpowiedzi (0)

skomentuj

alenonsens

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alenonsen (gość), 12.09.10, 13:12:01

"Któryś z polityków PO porównał go nawet do sowieckich propagandzistów sławiących wielkość Stalina, lub moskiewskich naukowców badających mózg Lenina, jako absolutny fenomen w historii ludzkości."

Nie wiem jak można pisac takie głupoty i nie spalić się ze wstydu. Rozumiem ktoś jest persona non grata, ale porównywanie kogoś do "propagandzisty stalina" to nie jest przegięcie?
Czlowieku wypij melisanke.
Dziennikarstwo na poziomie NIE albo nie wiem czego.
Bez urazy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dobry pływak tyn "Slonzok"

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

cirano (gość), 03.09.10, 07:27:12

Daja Smolorzowi recht. Migalskigo stopnie do kariery opisoł cylnie

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

fred (gość), 02.09.10, 13:52:38

co jak co ale Smolorz pisze strasznie nierówno. Po świetnym skądinąd tekście o Czechu teraz jakaś taka wypluwka o Migalskim. Zero konkretów za to mnóstwo osobistych wycieczek i zawiści. Przykre, że taki zdolny publicysta nie umie oddzielić polemiki politycznej od osobistych animozji

odpowiedzi (0)

skomentuj

prostactwo

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mrcn (gość), 02.09.10, 11:28:34

Żenada, poziom rynsztoka dziennikarskiego, żadnych argumentów, same inwektywy... nie dorasta pan do pięt Migalskiemu. Zresztą tak jak i pana kolega po fachu prostak Kutz.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KAT (gość), 02.09.10, 07:33:13

PISdzielcy prowda w oczy kole !Brawo panie Solorz!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Smolorz

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Edward (gość), 02.09.10, 07:02:59

Zazdrość d...ę ściska?

odpowiedzi (0)

skomentuj

słabizna

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

hesus (gość), 01.09.10, 18:58:06

jak to mówią w bardziej wulgarnej formie na mieście, żal jak farfocel. co to w ogóle ma być? felieton, czy marna próba dyskredytacji?

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 2 »

Rozrywka

Dziennik Zachodni

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Zachodni", poniedziałek 28.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Kolportażu



bezpłatna infolinia 800 16 30 20 (dla stacjonarnych i sieci Orange), 32 634 22 70 (dla pozostałych sieci)
e-mail: prenumeratadomowa@dz.com.pl
Jak zamówić prenumeratę? Zobacz tutaj

Zamów prenumeratę

Reklama:

Informacja:



tel. 32 634 23 01, fax 32 634 23 03
Chcesz nadać ogłoszenie lub reklamę, kliknij tutaj
e-mail: reklama.katowice@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Dziennik Zachodni



ul. Baczyńskiego 25 A
41 – 203 Sosnowiec

Sprawdź numery telefonów i skontaktuj się z wybranych działem lub konkretnym dziennikarzem

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy pójdziesz na pielgrzymkę mężczyzn do Piekar?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.