- Jest potrzebny. Spaceruję po parku ze swoim 3-miesięcznym Jakubem po trzy godziny dziennie i nie mam gdzie przewinąć syna - mówi Iwana Kozieł. Gdy maluchowi musi wymienić pieluchę, robi to na ławce, ale tylko wtedy, gdy jest ciepło.
- To niewygodne i niebezpieczne, bo dziecko może się zsunąć, a nawet spaść z ławki - przekonuje Sylwia Jasicka, mama rocznego Jasia.
Jan Sowa przychodzi do parku z wnuczką.
- Jak ktoś mieszka blisko, może pójść do domu przewinąć dziecko. Co mają zrobić osoby spoza centrum? - pyta.
Żywczanie uważają, że skoro w ramach niedawno przeprowadzanej rewitalizacji parku dało się wyłożyć grube pieniądze na nowe toalety, odnowienie alejek, zamontowanie ławek i monitoring, to wybudowanie niewielkiego obiektu z przewijakiem można zrobić małym kosztem.
- Takie inwestycje są przecież dotowane przez Unię - przekonuje Tomasz Hojszyk, tata 6-tygodniowego Janka.
W magistracie przyznają, że pismo w sprawie przewijaka wpłynęło, ale na konkretne decyzje trzeba poczekać.
- To świeża sprawa, którą musimy zająć się na spokojnie - podkreśla Marek Czul, wiceburmistrz Żywca. - Gdy burmistrz Antoni Szlagor wróci z urlopu, przedstawimy mu sprawę i zobaczymy, co da się zrobić.
Przewijaki zaczął stawiać przy większych placach zabaw Miejski Zarząd Usług Komunalnych w Gliwicach.
- Postawiliśmy trzy takie przewijaki, z czego jeden został zniszczony przez wandali, więc wybudowaliśmy go w innymi miejscu. Sprawdzają się. Matki z dziećmi chętnie z nich korzystają - informuje Iwona Kokowicz, rzecznik MZUK.
Gliwickie przewijaki, to pergola złożona z trzech ścianek. W środku są kamienny stół i krzesło. Wykonanie jednego kosztowało 5,7 tys. zł.