A jednak PKP, które jak wiadomo są bytem mnogim i składają się z wielu firm córek, synów, pociotków oraz oczywiście wujów, potrafiły mnie jeszcze raz zaskoczyć. Oto dworzec znalazł się w oparach absurdu, zanim remont - tak naprawdę - się rozpoczął.
Od jutra PKP (nie zamierzam dzielić na spółki) likwiduje ileś tam kolejnych połączeń Katowic ze światem. W najnowszym rozkładzie, który też obowiązuje od jutra pociągi te jednak figurują. To oczywiście dopiero wstęp do zabawy. Pociągi wycofano z torów ze względu na remont peronu. Jednakowoż remont się nie rozpoczął, albowiem nie rozstrzygnięto przetargu na jego wykonawcę. Jeśli procedura przetargowa zostanie powtórzona, przebudowa rozpocznie się mniej więcej wtedy, gdy pociągi mają być przywrócone do rozkładu, czyli w grudniu.
Reasumując obecnie mamy peron, ale bez pociągów, a w przyszłości dostaniemy pociągi, ale bez peronu.
Jestem gotów postawić ekspres Górnik (chyba jeszcze jeździ) przeciw kolejce PIKO, że jedyne co zostanie na gruzach dworca i placu Szewczyka ukończone w terminie, to kolejny katowicki hipermarket. Odpowiedzialni za ten obiekt wiedzą, że przetarg powinien poprzedzać remont (budowę) i znają wiele innych podobnych tajemnic biznesowych, gwarantujących sukces przedsięwzięcia.
Skoro wkrótce niemal wszystkie pociągi wypadną z rozkładu, a do tych, które nie wypadną i tak się nie dostaniemy, to może warto przesiąść się do samochodu? Otóż nie warto. Ponieważ ci, którzy nie stoją na peronach - także tym w wirtualnym remoncie - będą stali w korkach. W niezgodzie z rozsądkiem masowo wróciliśmy z urlopów i nadzialiśmy się na równie masowe remonty. Kiedy będzie lepiej? Moim skromnym zdaniem - nigdy. To prawda, trwające właśnie reperacje dróg muszą się wreszcie zakończyć. Do tego jednak czasu zakupimy tyle nowych samochodów, że się nadal będziemy stali w korkach.
A na koniec refleksja, pozornie nie na temat. Od z górą trzech lat żałuję, że nie zobaczę Euro na Stadionie Śląskim. Uważałem, że jest to spisek decydentów centralnych. I oto zacząłem się zastanawiać, czy nie szukałem spisku w złym miejscu?