Jak pan profesor odnajduje Solidarność po 30 latach?
Jest mi bardzo przykro, że są w niej tak głębokie podziały. Nie ganię żadnej grupy za to, że ma dziś różne cele, bo to jest naturalne. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego te grupy nie mogą znaleźć kompromisu.
W 1982 roku opuścił pan profesor kraj z paszportem jednorazowego przekroczenia granicy Polski. Czegoś pan żałował?
Jak się zmienia kraj, to się zmienia kulturę, a to nie jest proste.
Dzięki temu, że w Polsce zdobyłem dobre wykształcenie, w USA było mi łatwiej, pracowałem w swoim zawodzie. Niewątpliwie żal mi było kariery naukowej rozpoczętej na Uniwersytecie Śląskim.
Ktoś złośliwy mógłby dodać: "na czerwonym UŚ". Bardzo panu przeszkadzała ta etykieta?
Na moim Wydziale Mat-Fiz-Chem nie było za dużo zwolenników czerwoności uniwersytetu, a to od pracujących ludzi zależało, czy ta etykieta będzie prawdziwa. Proszę zauważyć, jak wiele osób tworzyło uczelnianą Solidarność, a potem zostało internowanych, łącznie z rektorem i prorektorem. Na żadnej innej uczelni rektor nie został internowany tylko u nas.
7 stycznia 1982 roku otrzymał pan profesor wezwanie do ówczesnej Komendy Wojewódzkiej Milicji w Katowicach. Pytał pan sam siebie, dlaczego ja?
Wiedziałem, że mnie nie lubią. Nigdy nie kryłem swojej sympatii do Solidarności. Kiedy odmówiłem podpisania lojalki, wiedziałem, że mi tego nie darują.
Bezpieka straszyła pana?
Najpierw rozmowa była bardzo kulturalna. Zapytano, czy jestem przeciwko socjalizmowi.
I co im pan odpowiedział?
Że nie jestem przeciwko socjalizmowi, ale najlepiej mi odpowiada model szwedzki. Kiedy powiedziałem kategorycznie, że nie podpiszę podsuniętej lojalki, jeden z przesłuchujących mężczyzn stanął za moimi plecami i zaczął coś majstrować przy broni. Słyszałem szczęk zamka.
Jaki był oficjalny powód pana internowania?
Zły wpływ na studentów.
Lech Wałęsa powiedział przy okazji tegorocznego jubileuszu podpisania porozumień sierpniowych, że Solidarnością zadziwiliśmy świat. Jak już zza oceanu postrzegał pan to zadziwienie?
Dość często w różnych miejscach proszono mnie, żebym powiedział coś o Solidarności i chętnie to robiłem. Solidarność, Lech Wałęsa stali się znakiem rozpoznawczym Polski. Byłem z tego bardzo dumny. Cieszę się, że ten ruch społeczny ocalał.
Prof. Edward Kluk w sierpniu 1980 roku był dyrektorem Instytutu Fizyki na Wydziale Mat-Fiz-Chem Uniwersytetu Śląskiego, gdzie najszybciej powstały pierwsze ogniwa Solidarności. 7 stycznia 1982 roku został internowany na pół roku po tym, jak odmówił podpisania lojalki. Wkrótce potem wyjechał z rodziną do USA, gdzie jako fizyk najpierw prowadził badania naukowe, a potem nauczał.