Dziennik Zachodni » Wiadomości » Ty jesteś ten polski Niemiec? LISTY ŚLĄZAKÓW Z WEHRMACHTU

Ty jesteś ten polski Niemiec? LISTY ŚLĄZAKÓW Z WEHRMACHTU

Data dodania: 2010-09-04 17:03:59 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-21 18:20:05

Dziennik Zachodni

Teresa Semik

42KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Ty jesteś ten polski Niemiec? LISTY ŚLĄZAKÓW Z WEHRMACHTU

Prof. Ryszard Kaczmarek: Ten temat przypomina dynamit - twierdzi autor w rozmowie z Teresą Semik

Wypowiedź Jacka Kurskiego o dziadku z Wehrmachcie wywołała przed trzema laty wstrząs na polskiej scenie politycznej. Jest pan profesor przygotowany na podobną reakcję?
Mam świadomość, że temat jest kontrowersyjny. Nie mnie oceniać wypowiedź Jacka Kurskiego w sensie politycznym, ale - paradoksalnie - zrobiła ona dobrze samej sprawie. Polacy w Wehrmachcie to nie jest już temat tabu. Zaczęto o nim rozmawiać nie tylko wśród historyków czy tutaj na Śląsku - w kręgach rodzinnych. Książka wprowadzi do tej dyskusji trochę porządku.

Wiemy ilu Polaków służyło w Wehrmachcie?
Taki był między innymi cel mojej książki i z pewnym niezadowoleniem muszę przyznać, że nie udało się ustalić precyzyjnej liczby.
∨ Czytaj dalej


Ktoś nadal nie jest zainteresowany ujawnieniem tych źródeł?
Nie na tym polega problem. Penetrowałem źródła niemieckie, ale polscy żołnierze, którzy trafili do Wehrmachtu z Deutsche Volksliste DVL (Niemiecka Lista Narodowościowa), byli częścią armii niemieckiej. Dostrzegano, że mieli inny typ obywatelstwa i to wszystko. W dostępnych dla mnie materiałach nie zachowała się ich pełna liczba.

Polski ruch oporu szacował z końcem wojny, że po stronie niemieckiej walczyło nawet 450 tys. obywateli polskich.
Uważam, że ten szacunek jest bliski prawdy - z Górnego Śląska około 250 tysięcy, z Pomorza około 200 tysięcy. To dawałoby 450-500 tysięcy żołnierzy Polaków w Wehrmachcie.

I żadnych precyzyjnych liczb?
Ostatnia precyzyjna liczba, z którą się zetknąłem dotycząca Górnego Śląska, to 90 tysięcy żołnierzy z niemiecką Volkslistą numer trzy oraz 30-40 tysięcy z Volkslistą numer dwa i jeden. To są dane z jesieni 1943 roku. Są jeszcze powołania z końca 1943 roku i całego 1944 roku, a one są zdecydowanie wyższe od poprzednich. Na podstawie tych liczb możemy szacować, że z Górnego Śląska do Wehrmachtu zostało wcielonych 250 tysięcy mieszkańców.

Z tego wynika, że co dziesiąty Górnoślązak znalazł się w armii niemieckiej.
Powtarzam, że to jest szacunek, bo nie zachowały się w dostępnych mi źródłach dane pozwalające precyzyjnie określić tę liczbę żołnierzy w roku 1945.

Czy da się określić, ilu Górnoślązaków służyło w niemieckiej armii dobrowolnie, a ilu z przymusu?
Byli także ochotnicy, zdeklarowani ideologicznie Niemcy, ale niewielki procent i nie jest on do oszacowania, ponieważ nie ma danych na ten temat. Oni związani są wyłącznie ze służbą w Waffen SS. Co dla pani oznacza - z przymusu?

Obowiązek wynikający z Volkslisty. Na przykład na Żywiecczyźnie podpisywali ją nieliczni i szli walczyć po stronie niemieckiej. Takie zachowanie wprost rzutuje na ocenę ich postaw.
Na Górnym Śląsku sytuacja wyglądała inaczej. Tu był obowiązek nie tyle wpisu, bo to też jest przekłamanie, tylko wypełnienia ankiety, która była podstawą Volkslisty. Przymus polegał na tym, że trzeba było tę ankietę wypełnić. Nie było w niej pytania, w jakiej grupie Volkslisty chcesz być. Tam były pytania dotyczące tego, kim byli twoi dziadkowie, kim ojcowie, czy chodziłeś do niemieckiej szkoły, działałeś w polskiej organizacji przed wojną, gdzie byłeś w 1918 roku, a gdzie w 1939 roku. Tak wypełniony kwestionariusz trafiał do niemieckiego urzędnika i to on na podstawie wytycznych klasyfikował każdą osobę do określonej grupy Volkslisty.

Górnoślązacy stawali się automatycznie obywatelami niemieckimi z wszystkimi konsekwencjami?
Początkowo tylko osoby z dwóch pierwszych grup, a od 1942 roku również z grupy trzeciej DVL stawali się automatycznie obywatelami niemieckimi. A jeżeli tak, to podlegali automatycznie niemieckiej ustawie o służbie wojskowej z 1935 roku.

Jakie mogły być konsekwencje odmowy wstąpienia do Wehrmachtu?
Osoba taka mogła zostać oskarżona o dezercję i skazana na karę śmierci. Represjom również podlegała jego rodzina.

Czy przez ten przymus służby wojskowej na Górnym Śląsku wojna mogła przybierać postać bratobójczej?
Wehrmacht z definicji nie brał udziału w akcjach na zapleczu, ale nie należy ich wykluczać. Niektóre pododdziały Wehrmachtu uczestniczyły w akcjach pacyfikacyjnych. Trudno mówić, że były to walki bratobójcze. Trzeba pamiętać, że Górnoślązacy czy Pomorzanie nigdy nie występowali w zwartych formacjach. To była zamierzona polityka armii niemieckiej. Początkowo nie mogło być ich więcej niż 5 procent na szczeblu kompanii.

Pisze pan profesor, że byli żołnierzami drugiej kategorii. Z powodu ograniczonego zaufania?
Tak przynajmniej wynika z dokumentów niemieckich. Oni w dużej mierze nie znali języka niemieckiego. Trzeba było ich specjalnie kształcić, żeby umieli wykonywać komendy. Nie mogli awansować. To nie byli tak do końca zwykli żołnierze, jak ci, których powołano w Trzeciej Rzeszy. Właśnie z tego powodu, że wywodzili się z mniejszości niemieckiej. Sami Niemcy odgraniczali tych z Górnego Śląska, od żołnierzy Wehrmachtu w ogóle. Skoro jednak służyli w Wehrmachcie, trudno było oczekiwać, że działać będą odmiennie niż inne jednostki.

Wśród Górnoślązaków było też wielu patriotów polskich i nie mamy co do tego żadnej wątpliwości.
Żadnej. Spośród 450 tysięcy Polaków w Wehrmachcie aż 83 tysiące znalazło się w polskich siłach zbrojnych na Zachodzie. Co piąty żołnierz przeszedł na drugą stronę frontu. Ze Wschodu nie mamy, niestety, precyzyjnych danych. Wiemy na pewno o 3 tysiącach żołnierzy, którzy znaleźli się w armii polskiej powstałej na terenie Związku Radzieckiego. To są udokumentowane losy żołnierzy, którzy bohatersko przeszli na drogą stronę frontu, mając świadomość, że za tę dezercję grożą surowe represje nie tylko im, ale także ich rodzinom.

Ma pan profesor nadzieję, że książka "Polacy w Wehrmachcie" zmieni wrogie nastawienie do Górnoślązaków za ich wojenne losy?
Książki nie zmieniają rzeczywistości, mogą jednak wiele wyjaśniać. Mam nadzieję, że dojrzeliśmy do takiego postrzegania historii, który będzie nam pozwalał patrzeć na naszą przeszłość poprzez rzeczywiste wydarzenia, a nie mity. Do tej pory funkcjonują dwie interpretacje tego wydarzenia: z jednej wynika, że Polacy w Wehrmachcie to są kolejne ofiary wojny i należy je żałować, a z drugiej wręcz przeciwnie, że to sami zdrajcy i kolaboranci.

Z książki pana profesora wynika, że była cała paleta postaw. Zdrajców i ofiar było najmniej.
Te postawy są tak różne, jak była różnorodna społeczność górnośląska. Mamy zachowania patriotyczne i dopasowania, albo wręcz zafascynowania armią niemiecką, ale też żołnierzy, którzy dezerterowali.

Górnoślązacy też potrzebują prawdy o Wehrmachcie? Dla jednych jest to temat wstydliwy, dla innych - koszmarne wspomnienia.
Czy dobrym wyborem jest zamiatanie problemu pod dywan? Przecież wiemy, że Górnoślązacy służyli w Wehrmachcie i nic tego nie zmieni. Zanim zaczniemy ich oceniać, poznajmy, jak było.

Na Górnym Śląsku wciąż można odnieść wrażenie, że ta przeszłość wywołuje strach u starszych mieszkańców. Czy oni powinni obawiać się tej książki?
W żadnym wypadku. Strachu u nich nie widziałem. Oni mówią o wstydzie, który przez wiele lat w sobie nosili właśnie z tego powodu, że znaleźli się w armii niemieckiej. Po 1945 roku dowiadywali się o zbrodniach tego reżimu, którego byli częścią - świadomie czy nieświadomie, pod przymusem czy nie, ale byli w tej armii. Dla osób, które kierują się normami moralnymi, to musiał być olbrzymi wstrząs psychiczny.

Pozostaje kwestia pamięci o polskich żołnierzach w Wehrmachcie, a raczej wymazywania tego faktu z naszej zbiorowej pamięci.
Pojedyncze groby tych, którzy zginęli, a pochodzili z Górnego Śląska, w większości pozostały, choć zapisy na nich zawsze budziły kontrowersje. Zmieniano imiona, spolszczano nazwiska. Nikt już nie ingeruje w nie teraz. Nie ma, chyba że się myślę, miejsca, które by upamiętniało całą tę grupę Polaków służących w Wehrmachcie.

Ryszard Kaczmarek(ur. 1959) - profesor Uniwersytetu Śląskiego, zajmuje się historią II wojny światowej na terenach wcielonych do Trzeciej Rzeszy oraz historią Górnego Śląska w XIX-XX wieku. Autor kilku książek.

Cytaty z listów polskich żołnierzy Wehrmachtu



Front wschodni:
"To życie w bagni, w nieustającym strachu tak mi obrzydło, że niroz mom taki myśli, żeby wyskoczyć z okopu i wystawić się Rusom na strzał. Utrefi li by mie w głowa, abo pierś - mioł-bych już święty spokój z wojnom. Utrefi li by kaj w noga, abo ręka - wydostołbych się stąd, kaj do lazaretu. Kamraty jednak widzom, po gymbie, co wojoka tropi. Poradzom go przyhamować, odwiedzom od złych myśli i głupich kroków."

Walki w Norwegii:
"Na tych gratulacjach, które wysłałaś mi z powodu awansu na starszego szeregowego nie zależy mi wcale. Te «pierony» powinny mnie lepiej zwolnić [w tym miejscu zapisujący to urzędnik kontrolujący korespondencję dopisał: "«Pieron» to górnośląska obelga"]. Z powodu tego awansu miałem tydzień zakazu wyjścia, ponieważ przez dwa miesiące chodziłem ze starymi naramiennikami, a na płaszczu nie mam do dzisiaj dalej nowych oznaczeń. Z tego powodu muszę teraz przez tydzień obierać kartofle."

Okupowana Francja:
"Pytasz się Heidelko, jak się tu te chłopy sprawują. Otóż chciałbym Tobie na to pytanie też krótko odpowiedzieć. Nie chcę Ciebie, żonko moja kochana, nigdy skłamać. A więc żonate chłopy są najgorsze pod względem panowania nad sobą i są też najczęstszymi gośćmi tutejszego burdelu. Ja tego pojąć nie mogę..."

Strach przez Rosjanami:
"Jak człowiek widzi, co poradzom zrobić z niymieckim wojskiym - to zaciskasz zomby i czekasz chwili, żebyś się mógł zemścić. Tak Bracie - jo czekom na sposobno chwila, żeby się zemścić. Wojna to zemsta. "

Front pod Warszawą:
"Pewnej nocy zostało nas trzech w okopie, ja i dwóch rodowitych Niemców. Mieliśmy iść w kierunku drogi, na której stały niemieckie czołgi, ale za-błądziliśmy. Nagle w mroku zobaczyłem przed sobą polskie rogatywki: «Stój! Kto idzie?» - padło pytanie. Odpowiedziałem po polsku, że ja idę. «Kościuszkowcy» pomacali w ciemnościach mój hełm i zdziwili się, że jest niemiecki. Moi towarzysze, jak usłyszeli, że rozmawiamy po polsku, uciekli. Przed chwilą jeszcze słuchałem niemieckich komend, a teraz otaczali mnie rodacy i polska mowa. Zaczęli mnie przesłuchiwać. Powiedziałem na wstępie, iż cieszę się, że znowu mogę mówić po polsku - «Ty psie, jeszcze łżesz!» - krzyknął któryś z oficerów i porwał pistolet. Na szczęście drugi mu powiedział: - «Nie rób tutaj głupstw». Byłem też przesłuchiwany przez samego generała Berlinga. Za-pytał mnie: - «To ty jesteś ten polski Niemiec?». Dalej zapytał, skąd pochodzę. Odpowiedziałem, że jestem Ślązakiem z Cieszyna. «Dojdziemy tam, dojdziemy» - zapewnił. Jednak najgorsze były przesłuchania prowadzone przez oficerów kontrwywiadu czy też UB. Bili mnie i kopali. Ostatecznie trafiłem do polsko-rosyjskiego obozu jenieckiego w Lublinie, stamtąd do łagru w Rosji."
(pisownia oryginalna)

Książka pt. "Polacy w Wehrmachcie" ukaże się 20 września nakładem Wydawnictwa Literackiego

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

nie znali niemieckiego?

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

slezan (gość), 13.03.12, 09:58:10

"Oni w dużej mierze nie znali języka niemieckiego. " Tak Pan mowi, ale kontekst jest niejasny." Oni" czyli wszyscy tzw. Polacy czy tez Gornoslazacy? Jak ktos zna historie to rozumie to "ONI=POLACY" jak nie zna , to zrozumie: "ONI= SLAZACY Z G.SLASKA I POLACY Z TERENOW ROZBIOROWYCH" Kto nie znal niemieckiego z zolnierzy gornoslaskich? No a komendy? No to juz jest plucie w twarz! Pomyslcie Polacy jak mozna nie znac niemieckiego na podstawowym - komunikacyjnym-poziomie jak sie ma w 1942 20 lat i mieszkalo sie w WOJEWODZTWIE AUTONOMICZNYM Z DWOMA JEZYKAMI URZEDOWYMI i Niemcami na kazdej ulicy (o wsi nie pisze bo wiadomo , ze tam znacznie mniej ludzi mieszkalo) lub po prostu w Niemczech! A wszyscy :rodzice, dziadkowie chodzili do niemieckich szkol i mieszkali w Niemczech. No jak? Niemiecki wtedy mial inny status, to nie byla mowa Hitlera, esesmanow i gestapowcow jaka znamy z seriali TV i kojarzymy z przemoca i okrucienstwem!!! To byl jezyk filozofow i poetow; i przemyslu!!!Chyba wystarczy?Nie czytajcie tej ksiazki.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Wehrmacht Tuska

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

historyk (gość), 25.05.11, 11:56:59

Problemem Tuska nie jest to, ze mial rodzine w Wehrmachcie, tylko to, ze niczego sie nie nauczyl od Niemcow i cechuje go typowo polski slomiany zapal oraz ogromna niegospodarnosc.

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

słowo

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wrażliwy (gość), 03.04.12, 21:36:34

Bardzo trafna opinia.tak naprawdę nie ma to znaczenia jakiej się jest narodowości,ważne jest kto nas kształtuje ,w jakim systemie się wychowujemy i jakimi wartościami jesteśmy faszerowani.Prosty przykład-dwa państwa NRD i RFN,i chociaż ten sam naród to diametralnie różne postawy ,myślenie .odmienne wyznawane wartości nie mówiąc już o postępie , rozwoju ,gospodarce itd.Enerdowcy niczym nie różnili się od reszty demoludów,chociaż za miedzą mieli wspaniałe wzory.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Kto byl dumny?

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

slazak (gość), 25.05.11, 11:30:34

Ojciec mojego dziadka byl powstancem , natomiast jego syn a moj dziadek zostal wcielony do Wehrmachtu.
Z czterech synow powstanca sl. wrocil tylko moj dziadek , na dodatek ciezko ranny . Za to ze wylczyl w Wehrmachcie , chociaz pochodzil z propolskiej rodziny Slazakow , po wojnie musial sie meldowac na UB. Byl tam bity i szykanowany , nigdy nikomu sie nie skarzyl , wszystko "wydalo" sie po jego smierci . Opowiadala pozniej moja matka ze dziadek opowiadal jej ze Slazacy ktorzy wczesniej donosili na gestapo , a bylo ich wielu , probowali sie podlizac nowej wladzy ... donoszeniem . Dlatego min on jak i wielu innych trafilo w rece UB-kow. Wielokrotnie mial mozliwosc wyjazdu do Niemiec , jednak nigdy tego nie zrobil , jak i nigdy na Polske zlego slowa nie powiedzial. To byli jeszcze ludzie innej sorty , nie te dzisiejsze "Slonzoki" co to poglady a i narodowosc zmieniaja wedle korzysci.

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Martadella (gość), 25.05.11, 10:34:45

"Trzeba pamiętać, że Górnoślązacy czy Pomorzanie nigdy nie występowali w zwartych formacjach. To była zamierzona polityka armii niemieckiej. Początkowo nie mogło być ich więcej niż 5 procent na szczeblu kompanii." - Przeciez w polskim wojsku po 1945 bylo tak samo (opowiadol mi moj fater, bol 1955-56 w LWP).

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Autonomi na x3

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Slonzok (gość), 24.01.11, 01:14:52

@Alexander
Nie mozna tego przyrownywac do UB SB PPR i PZPR to calkiem inno historia ...wojsko to wojsko a takie instytucje sa po prostu Zbrodnicze !

odpowiedzi (0)

skomentuj

dziadkowie i ojcowie w wermachcie

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Alexander (gość), 09.01.11, 05:00:00

Slask to naprawde unikalna czesc Polski. Ale ta unikalnosc nie daje jeszcze prawa do autonomi. Podzielony kraj jest zawsze slabszy - i to chyma chodzi "niemaszkom". Na Slasku mieszka duzo ludzi zza Buga, mysle, ze tez z Poznanskiego. To co oni maja zrobic? - autonomia w autonomii? Wolne zarty. Mysle, ze problem z dziadkiem w Wehrmachcie moze byc niezreczny dla wielu, ale chyba nie wiecej niz rodzice albo dziadkowie w UB, SB, PPR i PZPR.

Z wyrazami szacunku i powazania.

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj

Farbowane lisy

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jerzyk324 (gość), 27.11.10, 16:59:01

Co Ty możesz wiedzieć na ten temat. Czy Ty lub Twoi rodzice pochodzili ze Śląska czy też z Pomorza. Tam nikt nie pytał się czy chcesz walczyć, tylko wcielano deo wojska. Zgodnie z konstytucją niemiecką raz nabyte obywatelstwo niemieckie trwa. Jeżeli nawet rodzice wcielonych do wojska niemieckiego urodzili się w zaborze pruskim to ich dzieci miały obywatelstwo niemieckie. Było jeszcze jedno rozwiązanie za odmowę służby w wojsku można było stanąć przed sądem a jakie byłyby tego konsekwencje, chyba wiecie. Wielu z tych żołnierzy na froncie zachodnim przechodziło na drugą stronę ale co mieli robić ci na froncie wschodnim.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Polak = bohater ?!

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość), 08.11.10, 18:18:05

Większość Polaków wyobraża sobie okupację na podstawie filmów, w których większość jest w AK, albo ratuje Żydów, ewentualnie kolportuje prasę podziemną, albo cierpi w obozie (w którym oczywiście jest w jakimś ruchu oporu). A film to nie zawsze rzeczywistość.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

@Jan, do 1945 roku Śląsk nie był pod żadnym zaborem.

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

autochton (gość), 03.11.10, 11:29:31

pod zaborem Śląsk jest od 1945 roku.
Polskim.

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj

Polska to miliony dobrych Polaków

zgłoś 0 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Władysław (gość), 01.11.10, 18:42:48

Dlaczego do władzy dobrali się potomkowie wermachtowców, uboli i autentyczni zdrajcy, kapusie.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 3

skomentuj
1 2 3 4 »

Rozrywka

Dziennik Zachodni

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Zachodni", poniedziałek 28.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Kolportażu



bezpłatna infolinia 800 16 30 20 (dla stacjonarnych i sieci Orange), 32 634 22 70 (dla pozostałych sieci)
e-mail: prenumeratadomowa@dz.com.pl
Jak zamówić prenumeratę? Zobacz tutaj

Zamów prenumeratę

Reklama:

Informacja:



tel. 32 634 23 01, fax 32 634 23 03
Chcesz nadać ogłoszenie lub reklamę, kliknij tutaj
e-mail: reklama.katowice@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Dziennik Zachodni



ul. Baczyńskiego 25 A
41 – 203 Sosnowiec

Sprawdź numery telefonów i skontaktuj się z wybranych działem lub konkretnym dziennikarzem

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.