Krystyna Janda: Nauczyłam się fałszować

    Krystyna Janda: Nauczyłam się fałszować

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Krystyna Janda: Nauczyłam się fałszować

    ©arc

    O tym, czym zaintrygowała aktorkę niejaka Florens Jenkins, niecodziennym śpiewaniu, planach zawodowych i o próbie współpracy z synem, Krystyna Janda opowiada Henryce Wach-Malickiej
    Krystyna Janda: Nauczyłam się fałszować

    ©arc

    Wkrótce zobaczymy panią w Domu Muzyki i Tańca z Zabrzu w spektaklu "Boska!", którego bohaterką jest Florence Jenkins. Jej udziałem była jedna z najdziwniejszych karier w historii opery. Pozbawiona talentu, a nawet słuchu, dzięki koneksjom i pieniądzom przez lata występowała na scenie; jakby nieświadoma faktu, że wystawia się na pośmiewisko. Grała pani już Marię Callas i Marlenę Dietrich, które były olśniewającymi artystkami. Ale Florence? Co panią w niej zaintrygowało?


    Płyty z nagraniami Florence Foster Jenkins do dzisiaj sprzedawane są w najlepszych sklepach muzycznych na całym świecie. Bo ona jest symbolem amerykańskiej kariery pod hasłem: "nawet najbardziej śmiałe marzenia można spełnić". Dodatkowo, teatralny tekst Petera Quiltera pt. "Boska!" jest świetny. To nie tyle opowieść o Florence Foster Jenkins, co o grupie ludzi, dla których przyjaźń, dobroć, naiwność nawet, ale także muzyka i sztuka są rzeczami najważniejszymi. I to bez oceny wartości tego, co powstaje! Jest to "towarzystwo" nadzwyczajne, takie o jakich w Polsce, gdzie cynizm i interesowność panują także w sztuce, dawno zapomnieliśmy. A Florence Foster Jenkins rozdała cały majątek na tysiące instytucji charytatywnych, wspierających kobiety. Śpiewała zawsze bezpłatnie, zaś ostatni jej koncert w Carnegie Hall, którym miała zarobić na serię charytatywnych projektów, przyniósł ogromne pieniądze. Nikt do dziś nie potrafi rozsądzić, czy słyszała jak źle śpiewała i jak fałszywie, czy słyszała tylko muzykę, którą miała w głowie. Zabawne jest to, że miała wielu naśladowców i naśladowczyń, tak zwanych uczniów Florence Foster Jenkins. Uczniów szkoły spełniania marzeń.

    Grając Florence, zgodnie z didaskaliami, musi pani fałszować, a to, jak sądzę, nie jest proste dla profesjonalnej aktorki. Jak się pani oswajała z tym wyzwaniem? I z całym, mocno kiczowatym światem pani Jenkins?

    Fałszować? To zupełnie nie jest skomplikowane. Uczyłam się fałszowania podobnie jak nut. I takie niecodzienne śpiewanie "w roli", sprawia mi ogromną przyjemność.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama